WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Poradniki

PORADNIK: Formaty i kluczowe elementy płyt głównych

Przy wyborze płyty głównej zdajemy się często na najtańsze lub najczęściej polecane pozycję do danego procesora. Po lekturze tego artykułu spójrzcie jednak na ten kawałek laminatu jak na coś, co będzie dla Was niczym (komputerowa) inwestycja na przyszłość.

Formaty płyt

Na początek tradycyjnie — rozmiar ma znaczenie. W kwestii płyt głównych sprawa rozbija się o z góry narzucony standard w postaci formatu. Na rynku możemy wyróżnić trzy najpopularniejsze, a mowa o tradycyjnym ATX, nieco mniejszym mini-ATX oraz istnym karle w postaci micro-ITX. Obok nich istnieją oczywiście inne, mniej popularne formy pokroju Extended-ATX, ale nie cieszą się one zbytnią popularnością wśród domowych konfiguracji. Tak czy inaczej, format decyduje o tym, jaki rozmiar obudowy będziemy musieli wybrać, ale oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, aby micro-ITX włożyć do jakiegoś kolosa przeznaczonego dla ATX. W odwrotnej sytuacji może być jednak nieco trudniej…

Format wpływa również na ilość złączy obecnych na płycie, a szczegóły na ten temat znajdziecie w poniższej tabelce.

Mini-ITX MicroATX

ATX

Rozmiar 17 x 17 cm 24.4 x 24.4 cm 30.5 x 24.4 cm
Sloty na pamięć RAM od 2 od 2 do 4 od 2 od 8
Rodzaj pamięci RAM DIMM, (radziej) SODIMM DIMM DIMM
Złącza na karty rozszerzeń 1 od 2 do 4 od 4 do 7
Miejsce na karty graficzne  od 0 do 1 od 1 do 3 od 1 do 4
Porty SATA  od 2 do 6 od 4 do 8 od 4 do 12

[nextpage title=”Jakie elementy znajdziemy na płytach?”]

Kluczowe elementy

Gniazdo procesora

W powyższej tabelce możecie już zauważyć najważniejsze złącza i elementy na płycie, ale warto powiedzieć o nich kilka słów więcej. Zdecydowanie najważniejszym z nich jest gniazdo, socket, tudzież podstawka, w której to swoje miejsce zagrzeje mózg naszego zestawu, czyli konkretny procesor centralny. Najnowsze generacje konsumenckich propozycji obejmują socket LGA1151 (Intel) i AM4 (AMD), a różnice pomiędzy nimi są ogromne i wynikają nie tylko z odmiennej budowy układów, ale również z czysto praktycznego podejścia. Różnica ta polega głównie na sposobie montażu procesora — mainstreamowa seria Ryzen posiada liczne piny, które musimy włożyć w stosowne na laminacie dziurki, podczas gdy modele Intel Core mają szereg styków, które łączą się z pinami na płycie głównej (stąd też sama nazwa LGA — Land Grid Array). Kwestia zalet i wad obu tych rozwiązań jest tematem na zupełnie inny materiał, dlatego w formie żartu zacytuję jedno z prześmiewczych stwierdzeń, które dawno temu znalazłem na jakimś forum. Brzmiało ono w stylu – „Widać, że Intel ceni swoje procesory i wie, że wymiana płyty jest tańsza. Przeciwieństwo tego widać w przypadku przyzwyczajeń AMD„. Wieje fanbojstwem na kilometr, ale wystarczy rzucić okiem na serię Threadripper, aby doszukać się w tym ziarnka prawdy. Wracając jednak do meritum… gniazdo jest elementem, który definiuje typ procesora, jaki w niego wsadzicie. Z kolei kwestia, czy będzie z nim współpracował, jest zupełnie inna, a określa ją chipset, o którym wzmiankę znajdziecie w nazwie każdej płyty głównej.

Chipset

A właśnie, chipset… w zamierzchłych czasach, kiedy to Windows XP podbijał serca swoją nienaganną stylistyką, pojęcie mostka północnego i południowego było powszechnie znane i rozumiane. Ten jednak ewoluował i z dwóch elementów ostał się na płycie tak naprawdę jeden – mostek południowy, który to obsługuje mniej wrażliwe na szybkość elementy komputera. Znajduje się najczęściej w prawym dolnym rogu płyty pod radiatorem, który to zajmuje się jego chłodzeniem – to przecież nadal wypełniony tranzystorami układ krzemowy! Mostek północny został z kolei wbudowany w procesor, co zapewnia jeszcze szybsze transfery. Nie zmieniło to jednak roli chipsetu, który to dokładnie określa, jakie procesory będzie w stanie obsłużyć płyta główna. Zarówno w obozie AMD, jak i Intela znajdziemy wersje budżetową (A320/H310), wydajnościową (B350/B360/H370) i tę dla wymagających entuzjastów (X370/Z370). Można się w tym pogubić… dlatego też postanowiłem wyjaśnić pojęcie chipsetu w innym materiale, który znajdziecie o tutaj.

Sloty pamięci RAM

Procesor wprawdzie ma swoje własne pokłady pamięci podręcznej (więcej o niej tutaj), ale są one na tyle małe, że wrzucenie do nich wszystkich aktualnie działających programów jest po prostu niemożliwe. Stąd też nieodzowna obecność slotów na pamięć operacyjną, RAM, które w tym momencie obsługą standard DDR4. Co tu dużo mówić, w nich zagrzewają swoje miejsce moduły, które to coraz częściej wywierają spory wpływ na ogólną wydajność CPU. Warto zauważyć, że każdy z tych podłużnych złączy posiada wypustkę uniemożliwiającą nam błędne zamontowanie modułu… lub jego innej wersji (DDR2/DDR3).

Ważną kwestią jest również tryb ich pracy, a przez niego mam na myśli dual- i quad-channel, które to zwiększają przepustowość naszego podsystemu pamięci operacyjnej. Oczywiście do uzyskania efektu musimy wyposażyć się w dwa lub cztery moduły, które następnie musimy włożyć w odpowiednie sloty na płycie głównej. Informacje o tym są zamieszczane w instrukcji obsługi. Musimy jednak pamiętać, że najnowsze procesory obsługują najczęściej wyłącznie konfigurację dual-channel, podczas gdy te quad-channel są zarezerwowane dla segmentu serwerowego oraz HEDT w postaci serii Intel Core i9, czy Threadripper.

Sekcja zasilania procesora

W dzisiejszych czasach jest to element, na który należy zwrócić szczególną uwagę w momencie, kiedy planujecie podkręcać swój procesor. Nie chce jednak powielać treści, którą już napisałem, dlatego odsyłam Was do tego materiału, w którym to opisałem ją od A do Z.

Złącza dla kart rozszerzeń

Tradycyjnie pominę kwestię legendarnych złączy AGP, czy ISA i skupię się na obecnie panujących standardach. Nimi zaś są połączenia PCIe w wersji 3.0, które to tradycyjnie występują w trzech różnych wariantach – x16, x4 i x1, ale coraz częściej zauważa się tendencję wśród producentów płyt głównych, którzy to decydują się na umieszczanie wyłącznie złączy x16 i x1 na swoich produktach. Te liczby reprezentują wielkość złącza (np. do x16 podpinamy zawsze kartę graficzną) ale nie zawsze rzeczywistą ilość połączeń – ze względu budowy albo procesora złącze x16 może pracować w trybie x8, co zaowocuje oczywiście niższym transferem. Tak dzieje się np. w przypadku połączenia dwóch kart graficznych Nvidii w trybie SLI na chipsecie Z370. Wtedy to do gry wchodzi ilość obsługiwanych linii PCIe przez procesor, które są oczywiście wylistowane w jego specyfikacji.

Złącza x1 są najczęściej przeznaczone dla dedykowanych kart dźwiękowych, sieciowych, czy nawet rozszerzeń pokroju dodatkowych portów USB. W czasach, kiedy to zintegrowane rozwiązania oferują naprawdę przyzwoitą jakość i osiągi trudno mi uwierzyć, że większość z Was w ogóle ich używa, ale jestem jednocześnie pewny, że jeśli czyta to audiofil albo właściciel rozbudowanej sieci w domu, czy firmie, to dla niego dodatkowe złącza w formacie x1 są nieodzownym elementem każdej płyty.

Warto również wspomnieć nie tyle o złączach PCIe, co dostępnych ich liniach współpracujących z procesorem. Coraz częściej poruszaną nowością względem poprzednich generacji płyt głównych jest współdzielenie linii PCIe pomiędzy złączami SATA, M.2, a nawet wydajnymi USB. Tak się bowiem składa, że dzisiejsze dyski oraz porty wymagają coraz to wydajniejszych połączeń, których liczba jest niestety ograniczona. Dlatego też uważajcie, bo nie raz i nie dwa rozwiązywałem kłopot „niskiej wydajności dysku na M.2„, podczas gdy ten miał dostęp do zaledwie dwóch (a nie czterech) linii PCIe 3.0.

Złącza dla nośników

A właśnie — dyski są nieodzowną częścią każdego zestawu komputerowego, które to w dzisiejszych czasach przeżywają istny renesans. Dla mainstreamu są dostępne teraz głównie złącza SATA III i (Ultra) M.2, które to współpracują z dyskami twardymi (wyłącznie SATA) i SSD (zarówno SATA, jak i M.2). Te również mogą pracować w połączeniu z chipsetem i w następstwie procesorem albo bezpośrednio z procesorem. Wpływa to oczywiście na ich wydajność, możliwe konfiguracje oraz ich ilość — wszystko to jest powiązane z dostępnymi liniami PCIe.

Drugoplanowi bohaterowie

Na płycie głównej znajdziemy również masę innych złączy, które to zapewniają energię wszystkich podzespołom (24-pinowe złącze ATX, czy 8-pinowe złącze dla CPU), ale również pozwalają na podłączenie innych kluczowych elementów. Mowa o trój- i cztero-pinowych złączach FAN dla wentylatorów, czy nieodzownych dla panelu przedniego złączach Audio i USB 2.0/3.1. Popularność zdobywają również złącza LED, bez których żadna nowoczesna płyta po prostu się nie obejdzie.

Przyjemne dodatki

Zaawansowani użytkownicy z pewnością docenią też obecność niestandardowych nieco elementów, które znajdziemy głównie na płytach z górnej półki. Mowa o łatwych w użyciu przyciskach na reset ustawień UEFI, czy wyłączenie komputera, prostym ekraniku LED wyświetlającym błędy POST i wreszcie drugiego BIOSu, który to będzie stanowić drogę ewakuacji w momencie, kiedy zepsujemy coś po całości. Wszystko montowane oczywiście na laminacie w formie integralnego elementu całej płyty.

Panel tylny

Płyty główne to oczywiście nie tylko to, co widzimy na laminacie, ale również to, do czego podpinamy swoje peryferia. Standardem jest, że znajdziemy na nim porty USB 2.0, ale coraz częściej są one wypierane (i słusznie!) przez USB 3.1 Gen1 i Gen2 oraz nowość w postaci USB typu C. Dodanie do tego towarzystwa pojedynczego złącza PS2 zarówno dla klawiatury, jak i myszki jest istną tradycją. Obok nich znajdziemy tradycyjne wejście sieciowe RJ-45 oraz trzy podstawowe złącza audio. Opcjonalnymi są wyjścia dla obrazu pokroju VGA, DVI, HDMI czy DisplayPortu, a ich obecność określa najczęściej fakt, czy wspierana przez chipset i podstawkę seria procesorów posiada w swojej ofercie układy APU, czyli procesory ze zintegrowanym układem graficznym.

[nextpage title=”Odrobina praktyki”]

Czym kierować się przy wyborze

Przejdźmy może do małej dawki praktyki… najpierw odpowiedzcie sobie jednak na pytanie, czym tak naprawdę kierujecie się przy wyborze płyty. Sprawa ta jest na tyle ważna, że przy dobrym wyborze ten sam model może towarzyszyć nam przez kilka ładnych lat. Oczywiście główną przyczyną jej wymiany jest chęć przeskoczenia na nowszej generacji procesor, ale nawet w takich przypadkach warto zastanowić się nad zakupem. Co tak naprawdę chcemy zamontować w swoim zestawie? Chłodzenie wodne z dużą chłodnicą? Ilość złączy dla wentylatorów będzie kluczowym aspektem (chyba że zdecydujecie się na przejściówkę). Rozbudowane pokłady pamięci masowej? Dodatkowe porty SATA III i M.2 będą w sam raz dla Was. Praca w programach wymagających wysoką przepustowość lub dużych pokładów pamięci operacyjnej? Rozejrzenie się za konfiguracjami quad-channel obowiązkowe. Podobnych sytuacji jest jednak nieskończoność, dlatego najprostszym wyjściem na wybranie swojej następnej płyty głównej jest postawienie sobie prostego pytania — czego najbardziej brakuje mi na tej obecnej?

Partnerem poradnika jest firma Gigabyte