Istnieje teleskop, który potrafi zaobserwować niedawno powstałe planety ukryte w grubych pierścieniach pyłu. Zrozumienie w jaki sposób te obszary wpływają na otaczające obiekty pozwoli naukowcom zrozumieć, jak powstały planety tworzące Układ Słoneczny. 

Nie wszystkie instrumenty służące do obserwacji kosmosu są w stanie zauważyć egzoplanety poruszające się we wspomnianych pierścieniach. Prawdę mówiąc, ALMA (Atacama Large Millimeter / submillimeter Array) również nie zawsze może dostrzec te obiekty. Sęk w tym, że skupia się on nie na samych planetach, lecz na ich trajektorii. Badacze porównują zasadę ich działania do tunelów, które zostawiają za sobą krety. Nawet jeśli nie potrafimy schwytać tego zwierzęcia, to wciąż widzimy wydrążone przez nie otwory.

Niestety ślady po egzoplanetach nie są na tyle trwały, by można było na ich podstawie poznać fakty sprzed miliardów lat. Badaniami zarządza Farzana Meru z uniwersytetu w Warwick.  Naukowcy, patrząc na dane dostarczone przez ALMA mogą sprawdzić, czy pył w jednym pierścieniu jest grubszy lub drobniejszy niż w innym. Zespół Meru zasugerował, w jaki sposób te cząstki pyłu będą się przemieszczać podczas migracji planety. Gdy przemieszcza się ona do wewnątrz, w kierunku gwiazdy, powinna spowodować przyspieszenie pobliskich cząstek pyłu, rzucając je na szerszą orbitę. Większe cząstki pyłu są łatwiejsze do zrzucania, podczas gdy mniejsze mają tendencję do spowalniania.

Meru uważa, że powinno to wytworzyć dwa odrębne pierścienie pyłu wokół planety przemieszczającej się do wewnątrz: jeden poza jej orbitą, zbudowany z grubszych cząstek wyrzuconych przez ruch planety. Drugi z kolei znajdzie się wewnątrz orbity i będzie złożony z drobniejszych cząstek.

[Źródło: livescience.com; grafika: University of Warwick]

Czytaj też: NASA może zbudować nowy teleskop do wykrywania egzoplanet

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej