Naukowcy z McGill University postanowili zbadać miejsce na Ziemi, które najbardziej przypominać może powierzchnię Marsa. Badając te niedostępne i surowe obszary próbowali określić, na ile nadają się one do rozwoju, czy nawet po prostu przetrwania życia. Może dać na to pewien pogląd na to, czy sam Mars nadaje się do podtrzymania życia.

Padło na Suche Doliny McMurdo – pustynię, położoną na Ziemi Wiktorii na Antarktydzie. Tereny te, w przeciwieństwie do większości powierzchni tego kontynentu, nie mają pokrywy lodowej, lecz są jednocześnie bardzo zimne i wyjątkowo suche, czyli, jak na ziemskie warunki, doskonale odwzorowują powierzchnię czerwonej planety (może z wyjątkiem grubej, nie występującej na Marsie atmosfery).

Badacze, pod kierownictwem dr Jakie Goordial, badali zmrożoną glebę Suchych Dolin. W wykopanej glebie nie odnaleziono ani jednej żywej bakterii. Naukowcom udało się znaleźć z to kilka zamrożonych komórek bakteryjnych, jednak jeszcze nie sprawdzono, czy da się je odmrozić. Pewną niedoskonałością, którą można zarzucić badaniu, jest niewielka głębokość z której pobrano glebę – zaledwie około 60 centymetrów. Być może, gdyby poszukać głębiej, udałoby się odnaleźć jakieś żywe mikroorganizmy.

Jeżeli badania przeprowadzone w jednym z najbardziej niegościnnych miejsc na Ziemi mogą stanowić jakąś prognozę istnienia życia na innych globach, to perspektywa odnalezienia go na czerwonej planecie nie wygląda różowo. Przynajmniej kiedy wziąć pod uwagę jej powierzchnię, nie zagłębiając się zbytnio w grunt. Jest to paradoksalnie dobra wiadomość dla nas. Oznacza to mniejsze prawdopodobieństwo skażenia Marsa ziemskimi bakteriami i – co z naszego punktu widzenia znacznie ważniejsze – Ziemi marsjańskimi.

[źródło i grafika: popularmechanics.com]

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!