Gry wideo są od lat pod lupą psychologów, którzy badają ich wpływ na człowieka i choć skupiają się głównie na domniemanym czerpaniu z nich wzorców przemocy, to dotykają również innych problemów, jak np. podejściu do postaci kobiecych. Wiele gier podchodzi do nich „zwyczajnie” i przedstawia tak, jak przedstawione być powinny, ale niektóre wręcz pchają nam przed oczy przeseksualizowane kobiety. Praktyka moralnie wątpliwa, ale wygląda na to, że niezagrażająca kobietom. 

Czytaj też: Obecne zmiany klimatyczne są gorsze niż cokolwiek, czego Ziemia doświadczyła w ciągu ostatnich 2000 lat

Tak przynajmniej wynika z najnowszych badań przeprowadzonych na uniwersytecie Stetson i Fairleigh Dickinson w USA. W jego ramach grupa 100 kobiet została podzielona na dwie grupy i stanęła przed zadaniem zagrania w jedną z odsłon Tomb Raider, a więc serii, w której pani archeolog przed latami myliła często arcytrudną misję z plażą, czy wakacyjnym wypadem w ciepłe kraje.

Pierwszej grupie 50 kobiet przekazano moment z gry Tomb Raider Underworld, w którym to Lara Croft paradowała w bikini i obcisłym kombinezonie piankowym „podkreślającym talię, biodra i biust”. Nie bez powodu położono tutaj nacisk na tę scenę, bo według badaczy, jednym z przejawów seksualizacji kobiet sprowadza się właśnie do strojenia w je w ubrania, które „są nieodpowiednie do wykonywanego zadania”, ale zdecydowanie mogą cieszyć oko. Druga grupa otrzymała już sekwencje z Tomb Raider z 2013 roku, a więc części, którą zdecydowanie zaliczymy do nowoczesnego podejścia do serii. Tam Lara zdecydowanie odbiegała od skąpego ubioru z wcześniejszych odsłon i ograniczała się do bojówek i topu.

Finalnie obie grupy odpowiedziały na szereg pytań, które wykazały, że gra nie umniejszała wartości kobiet w ich własnych oczach. A przynajmniej nie w wielkim stopniu, bo w niektórych przypadkach wpływ ten był znikomy i bardzo daleki do uprzedmiotowiania w realnym świecie, za przykład którego postawiono „wygwizdywanie na ulicy”.

Wynik tego badania autorzy tłumaczą tym, że kobiety biorące udział w badaniu uznawały postać Lary Croft za fikcyjną i „nie traktowało jej jako realistycznego źródła informacji o kobiecym ciele”. 

Samo badanie jest oczywiście potrzebne, ale na usta wręcz ciśnie się pytanie – „Co w takim razie z modelkami?”. Te nie są już przecież wyłącznie wymysłem twórców, którzy próbują przyciągnąć do swojej produkcji niezainteresowanych potencjalnie graczy słabymi sposobami, a realnymi kobietami. Serwis Kotaku poszedł o krok dalej i spojrzał na sprawę z drugiej perspektywy, a dokładnie tej filmowej. Mowa o filmie Wonder Woman, który mógł mieć pozytywny wpływ na poczucie własnej wartości u kobiet:

Podejrzewam, że znaczna część tego filmu miała związek z potwierdzeniem poglądów kobiet na temat siebie (lub kobiet w ogóle) jako mających lub zasługujących na równość w świecie historycznie poświęconym mężczyznom. Innymi słowy, film nie spowodował niczego w kategoriach konstrukcji psychologicznych, ale był rozpoznawalny dla kobiet (i oczywiście wielu mężczyzn) jako spójny z ich przekonaniami na temat równości płci. Mamy tendencję do pozytywnego postrzegania rzeczy, które uznajemy za własne wartości. Ale to niekoniecznie powoduje, że te wartości powstają.

Na sam koniec warto przypomnieć, że nadzorujący badania profesor Chris Ferguson, przeprowadził też wcześniej badania w kwestii przemocy w grach. Na ich podstawie można było dojść do wniosku, że ta nie miała wpływu na zwiększenie agresywności u młodzieży.

Czytaj też: Tak należy oswajać kota

Źródło: Kotaku

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej