Szef Renaulta ujawnia przyszłość segmentu B. Co czeka te samochody?

Elektryczny Renault 5 ujawniony, Elektryczny Renault 5, prototyp elektrycznego Renault 5, elektryczny Renault 5 pokaz

Supermini znane u nas bardziej jako samochody z segmentu B, które zwykle przyjmują nadwozie typu hatchback, mają przed sobą niepewne lata. Doskonale wie o tym szef Renault, który niedawno wyjawił przyszłość segmentu B.

Tak jak obecna dekada XXI wieku zwiastuje ogromne zmiany na rynku układów napędowych, w ciągu ubiegłej rynek motoryzacyjny przeżywał największe zmiany pod kątem przytłaczającej popularyzacji modeli z nadwoziem typu SUV i następnie jego pochodnej, czyli crossovera. Nie pozostawiło to suchej nitki na sedanach, coupe, czy nawet szalenie popularnych hatchbackach w Europie, co widać przede wszystkim po wycofywaniu wielu modeli przez producentów i projektowaniu nowych z naciskiem na kompaktowe crossovery.

Czytaj też: Poznaliśmy przyszłość silników diesla Renaulta

Jednak „u nas”, czyli w Europie szaleństwo na crossovery nie jest tak wielkie, jak za Wielkim Oceanem. Jasne – coraz częściej widzi się je w ich kompaktowej formie na miejskich ulicach, ale tuż obok nich i tak często jesteśmy w stanie dostrzec przedstawicieli segmentu B, którzy w 2020 roku doczekali się łącznej sprzedaży rzędu około 2,25 miliona egzemplarzy. Źle więc aż tak nie jest, ale okazuje się, że z segmentem B może być tylko gorzej.

supermini premium, Audi supermini, elektryczne Audi, Audi EV
Domniemane elektryczne supermini Audi

Powód? Przede wszystkim coraz surowsze normy emisji, które przyczyniają się do rosnącej złożoności małych samochodów. Przepisy Euro 7, które mają wejść w życie pod koniec 2025 roku, będą kolejnym znaczącym problemem dla spalinowych modeli segmentu B, co może i nie doprowadzi do ich śmierci, ale najpewniej sprawi, że staną się droższe.

Czytaj też: Volvo zmienia rynek motoryzacyjny ponownie. Renault i Dacia pójdą w jego ślady

Jak będzie wyglądać przyszłość segmentu B?

Tak przynajmniej widzi to Luca de Meo, szef Grupy Renault, który niedawno rozmawiał z serwisem Autocar i omówił wiele różnych tematów – od nowej strategii skoncentrowanej na elektrycznych modelach po sytuację w segmencie B. Stwierdził w wywiadzie, że dla tych modeli przyszłość nie wygląda dobrze, ponieważ te samochody są bliskie utraty rentowności, ale na ich ratunek jest mała szansa.

Istnieje cena wejścia za oczyszczenie dowolnego silnika spalinowego. Potrzebujesz filtra cząstek stałych zawierającego platynę, rod i inne drogie rzeczy, bez względu na to, czy trafi on do Clio za 15000 euro, czy do Mercedesa Klasy S za 120000 euro. Jasne, filtr Klasy S jest nieco większy, ale jest o wiele tańszy w ujęciu procentowym, a klienta stać na jego zapłatę.

– powiedział Luca de Meo, szef Grupy Renault w rozmowie z Autocar.

Czytaj też: Premiera Renault Taliant, czyli przemianowanego modelu Dacia Logan

To ponoć sprawi, że nowe modle segmentu B z silnikami spalinowymi mogą nawet podrożeć dwukrotnie, zanim norma Euro 7 zacznie obowiązywać, ale rozwiązanie jest proste – wystarczy sięgnąć po elektryczność. Przynajmniej wedle szefa Renaulta, bo jak wyjaśnił:

Tymczasem, zgodnie z naszym doświadczeniem, koszt akumulatorów spada o około 10 procent rocznie. Małe samochody elektryczne wymagają mniejszych akumulatorów, więc są procentowo tańsze niż rodzinne pojazdy elektryczne. Wraz ze wzrostem cen małych samochodów spalinowych, równoważny EV spada. Zbliża się moment, w którym dwie krzywe kosztów się skrzyżują – w którym to momencie samochód elektryczny stanie się bardziej opłacalny w Europie.

Chcesz być na bieżąco z WhatNext? Obserwuj nas w Google News