WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ

Gra tak nie pozorna jak jej mieszkańcy- recenzja Ratropolis

Gra tak nie pozorna jak jej mieszkańcy- recenzja Ratropolis

Pierwsza gra studia Cassel Games mieszczącego się w Seulu (Korea Południowa) zebrała w 2018 trzy nagrody indie gier i dwie nagrody również indie w 2019. Ostatecznie wyszła na Steamie 22. grudnia 2020, na Metacritic-u uzyskała 84 punkty. Pewnie każdy zastanawia się jakim cudem coś takiego dostało tak wiele nagród.

Jest to głównie efekt lekkiego interfejsu, karciankowej rozgrywki a także prostoty w samej grze. Dodatkowo wymaga ona od nas ciągłego skupienia, co również moim zdaniem przekłada się na plus. A teraz będę uskuteczniał powyższe argumenty 😊

Fabuła Ratropolis

Świat rozgrywa się w antropomorficznym świecie zwierząt, w którym gramy cywilizacją szczurów i myszy. Ich technologia pozwoliła na zamieszkanie w metropoliach gdzie dalej się rozwijały, niestety jeden z eksperymentów w ich idealnym świecie nie powiódł się i doprowadził do mutacji wśród obywateli. Z pokojowo i kulturowo rozwiniętego społeczeństwa stali się pełnymi nowych sił agresorami. My wcielamy się we władcę tytułowego Ratropolis, które jest ostatnim z miast nie opanowanych przez mutanty.

recenzja Ratropoli, opinia Ratropolis

Rozgrywka Ratropolis

Jak już wcześniej pisałem gra jest prosta i dobrze zaplanowana. W widoku 2S obserwujemy nasze małe królestwo, które za pośrednictwem kart rozbudujemy. Tymi również wzmacniamy okresowo naszą gospodarkę oraz rekrutujemy różne rodzaje wojsk.

W grze mamy 9 grywalnych przywódców którzy lvl-ują razem z naszymi rozegranymi misjami. Trzeba tu również zaznaczyć, że każdy z nich ma wile unikatowych kart budynków czy wojsk. Dzięki takiemu zabiegowi rozgrywka każdym z nich jest wyjątkowa, co oczywiście przekłada się na tworzenie z każdym przywódcą osobnej taktyki. Po za tym każdy z nich dysponuje jedną umiejętnością pasywna i drugą do aktywacji po określonym czasie.

Karty są łatwe do zrozumienia i gracz szybko jest w stanie stworzyć prostą strategię po każdorazowym przetasowaniu kart w ręce. Każda misja ma takie same założenie – przetrwać 30 fal wrogów, w tym co 5 jest jakiś boss. Czasami walki z nimi są bardzo zażarte i wymagające, a gracz musi stworzyć plan B, gdy podstawowa obrona zawiedzie. Ataki odbywają się z obu stron mapy, przez co trzeba pamiętać o dobrym rozłożeniu sił, ponieważ przy rozroście miasta nie będzie czasu przetransportować np. wojsk ze strony lewej na prawą.

W rozgrywce występują również losowe wydarzenia, w których podejmujemy odpowiedzialne decyzje związane z naszym społeczeństwem lub armią. Często związane są z utratą części złota lub mieszkańców a w zamian oferują różne pomoce zwiększające nasze szanse przeżycia. Karty w większości również maja ukryte haczyki jak np. te, które dają nam ilość złota zależną od tego, ile mamy kart w ręce, na cmentarzu albo w tali. Są również takie, które po aktywacji niszczą jedna z kart w ręce, niestety bezpowrotnie.

Muzyka Ratropolis

W tym aspekcie gra jest uboga, a nawet trochę irytująca. Sam soudtrack rozgrywki jest średni i mało ambitny, chociaż informuje nas o wszelkich ważniejszych wydarzeniach, w tym ataku przeciwników, na których nie zwróciliśmy uwagi lub wyjątkowej fali wrogów z bossem. Dodatkowo dźwięki kart szczurów lub myszy są na tyle piskliwe, że nie pozwalają się w pełni dobrze bawić grą. Przykro, ale twórcy dali mocno ciała w tym aspekcie rozgrywki, muzyka jest po prostu irytująca (moim zdaniem).

Grafika Ratropolis

Nie będę tu się również zbyt rozpisywał na temat oprawy graficznej, ponieważ jest uboga lub jak ktoś inny określi niskobudżetowa. Po za samą grafiką 2D, która pasuje do całokształtu gry i samej minimalistycznej rozgrywki, mamy również obrazki kart przedstawiające wydarzenia po ich rozegraniu.

Niestety obrazki na kartach są mocno średnio wykonane ,a niektórzy mogą nawet uznać, że są brzydkie. Jasne, rozumiem, że to nie Magic: The Gathering i karty nie muszą sprawiać, że opadnie nam szczęka. Jest to jednak ważna strona rozgrywki, ze względu na ich rolę w grze. Gdy sięgamy po kartę i zastanawiamy się czy jej użyć nie chcemy by widniała na niej upośledzona mysz z widłami, nie mająca w sobie nic niezwykłego po za wyjątkową nijakością.

Ocena Ratropolis

Pomimo braków o których napisałem w kwestii muzyki i grafiki, gra prezentuje nam prostą i łatwą rozgrywkę, która jednocześnie nie robi z nas głupka. Jest to bardzo ciężkie do osiągnięcia i na tym przykładzie widać jak ważne. Piszę tak, ponieważ (jeszcze raz powtórzę) świetnie się bawiłem walcząc z falami przeciwników i jednocześnie planując wykorzystanie kart z ręki.

Wiele gier albo ciągnie nas za rękę przez całą rozgrywkę, co obraża nasz intelekt, albo komplikuje ją na tyle, że kiedy chcemy w nią zagrać boimy się ogromu zagadek, kombinacji i ilości zadań. Ta gra ma dobry balans trudności dla początkowego gracza i nie jest to tak skomplikowane jak typowy soulslike.

Na plus również moim zdaniem jest rozwój przywódców, którzy odgrywają ważna rolę w naszych misjach. Ich unikalne zdolności i karty tylko zagrzewają nas do odkrycia następnych nowości z nimi związanych. Za to na minus uznaję krótką kampanię, a przez to scenariusze do rozegrania, ponieważ jest ich tylko 3. Kiedy już odkryłem, jak grać i podniosłem poziom swojego generał do znośnego na tyle by bez większych przeszkód wygrywać misje, zniechęciło mnie trochę to, że po raz 5 rozgrywałem tą samą mapę.

Ratropolis porównałbym do gier FPS (strzelanek), są proste ale wymagają pomyślunku, nie skomplikowane, a jednak wymagające uwagi. Takie jest właśnie Ratropolis, to taka strzelanka wśród karcianek strategicznych. Pozdrawiam i niech wasze miasta również przetrwają ataki mutantów.

Chcesz być na bieżąco z WhatNext? Śledź nas w Google News