WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Rozrywka

Recenzja gry planszowej Ceylon

Jeśli ktoś chociaż trochę śledzi nasz dział planszówkowy to pewnie zauważył, że szukam ostatnio czegoś „nowego”. Czy to tematycznie, czy (o co niestety trudniej) mechanicznie. W ostatnim czasie byłem więc galaktyką, detektywem podróżującym w czasie czy kolarzem. A teraz będę rozwijał biznes herbaciany. A co! Przed Państwem Ceylon!

Zawartość

Rozpakowując Ceylon troszkę się zdziwiłem – w pudle zostaje naprawdę dużo luzu. Jedynym usprawiedliwieniem wielkości opakowania jest wielkość planszy. Na jakość nie możemy natomiast narzekać.

Ceylon

Plansza wygląda świetnie, aczkolwiek mam do niej dwa „ale”. Po pierwsze – jedno zgięcie wygląda bardzo brzydko. Pytanie czy to tylko w moim egzemplarzu czy każdy tak ma. Po drugie – nie wiem kto wymyślił, żeby punktacja była wyliczana przez liście herbaty na często zielonym tle. Dobrze, że mamy numerki co 5, niemniej bardzo przeszkadza to w liczeniu.

Karty? Bardzo dobrej jakości, z ładnymi grafikami. Podobnie jak poszczególne kafle, absolutnie nie można się do niczego przyczepić. Trochę mi szkoda, że planszetki graczy nie są sztywne, ale da się to przeżyć.

Podsumowując – nie jest bezbłędnie, ale gra wygląda bardzo dobrze i do tego jakościowo stoi na wysokim poziomie. Zdecydowanie widać na co wydaliśmy te ~170zł.

Zasady (skrót)

Jak to zwykle w grach euro bywa – naszym celem w Ceylonie jest zdobycie jak największej liczby punktów zwycięstwa. Te zdobywamy głównie za sprzedaż herbaty, aczkolwiek mamy tu kilka dodatkowych warunków punktacji na koniec gry.

Sama rozgrywka jest bardzo prosta i polega na wykonaniu jednej czynności – zagraniu karty. Każda karta zawiera 2 akcje główne oraz akcje alternatywne. Musimy zawsze wybrać akcję główną, którą chcielibyśmy wykonać w tej rundzie (nawet jeśli będziemy wykonywać alternatywną), natomiast pozostali gracze mogą wykonać niewybraną przez nas akcję (bądź alternatywną). Napisanie tego jest 100x bardziej skomplikowane niż pokazanie :)

Ceylon

Samych akcji w grze jest 7 włącznie z alternatywnymi. Możemy więc wybudować plantację, zebrać herbatę z plantacji przyległych do naszego pionka, sprzedać herbatę, pozyskać pomoc zarządcy danego okręgu i przesunąć się na torze postępu (akcje główne). Akcjami alternatywnymi są poruszanie się po planszy oraz pobranie pieniędzy z banku. Uwierzcie mi, to jest prostsze niż się wydaje.

Co mnie grzeje – prostota rozgrywki, trudność wyboru

5 stron z obrazkami. Tyle miejsca zajmują zasady gry Ceylon. Wytłumaczenie wszystkiego zajmuje dosłownie chwilkę i nawet niedzielni gracze nie powinni mieć absolutnie żadnych problemów z ogarnięciem co, gdzie i jak. Tak naprawdę podczas swojej tury zagrywamy tylko jedną kartę.

Ceylon

Co nie zmienia faktu, że Ceylon wymaga od nas naprawdę sporo zastanowienia nad kolejnym ruchem. Musimy bowiem zwracać uwagę nie tylko na to, która akcja jest nam potrzebna, ale też na jaka jest najmniej użyteczna dla pozostałych graczy. Nie raz, nie dwa zagrywamy kartę, która po prostu jest niekorzystna dla innych licząc na to, że ktoś za gra swoją pod nas. Cieszy mnie również to, że możemy zdobywać punkty na koniec gry w kilku miejscach i nie zauważyłem żadnej strategii wygrywającej. 

Co mnie grzeje – zarządzanie surowcami

Dla niektórych graczy to może być wada, dla mnie zarządzanie surowcami to jeden z głównych atutów Ceylonu. W grze wiecznie brakuje nam pieniędzy na kolejne inwestycje. Za wykorzystanie akcji alternatywnej na karcie otrzymujemy jedynie 2 denary, podczas gry większość płatnych akcji wymaga aż 5. Możemy wprawdzie otrzymać sporo gotówki dzięki sprzedaży herbaty, jednak nie ma róży bez kolców. Jeżeli zdecydujemy się na taki krok to poświęcamy inną nagrodę – punkty zwycięstwa, które przybliżają nas do wygranej. W trakcie gry często będziemy mieli dylemat „co dalej?”

Ceylon

Drugim surowcem w Ceylonie jest (duh!) herbata. Z nią również zwykle jest problem, ponieważ… jest jej zbyt dużo w stosunku do naszej pojemności magazynowej. Na planszetce gracza mieści się jedynie 5 znaczników herbaty. Dodatkowo znaczniki te występują w trzech kolorach. Natomiast podczas sprzedaży zużywamy jedynie kombinacje trzech herbat. Brzmi to bardzo prosto, ale uwierzcie mi – zarządzanie magazynem i posiadanie odpowiednich surowców to cholernie ciężkie zadanie. Zwłaszcza z pewnego powodu, o którym będzie później w minusach.

Co mnie grzeje – regrywalność i opcjonalne moce

Normalnie zostawiam regrywalność na osobny akapit, ale w przypadku Ceylonu zrobiłem wyjątek. Przede wszystkim za każdym razem możemy nieco zmodyfikować naszą planszę. Początkowo miałem wątpliwości czy dzięki temu nie sypnie się trochę balans, ale nie dostrzegłem takiego problemu w trakcie gry.

Ceylon

Za każdym razem możemy mieć również inne moce zarządców gry lub będą one występować w innych miejscach. Mocy jest 8, przy jedynie 4 zarządcach (podczas gry w pełnym składzie). Tutaj następuje jednak leciutki zgrzyt – część mocy jest zawsze świetna, niektóre zaś są bardziej sytuacyjne. W trakcie gry każdy może zdobyć wszystkie moce, więc nie jest to wielkim problemem, jednak na starcie to może zrobić różnicę.

Ostatnią rzeczą są opcjonalne kafle mocy graczy. Wprowadzają one bardzo leciutką asymetryczność, dodając jednorazową moc. Zwykle daje nam ona dodatkowe zasoby lub znacznie obniża koszt płatnych akcji.

Co mnie ziębi (trochę) – losowość kart i kafli

Ceylon opiera się w dużej mierze na kartach, więc pewna doza losowości jest nieunikniona. Zdarzają się sytuacje, że żadna z dwóch głównych akcji nam nie odpowiada. Albo, częściej, odpowiada nam, ale nas nie stać :) Miło, że w takiej sytuacji możemy skorzystać z akcji alternatywnej, jednak często boli, że przez kilka ruchów nie robimy właściwie nic konstruktywnego.

Drugą rzeczą są kafle zleceń. Te są losowe na dwa sposoby. Po pierwsze – mamy na nich różne herbaty, w różnych kombinacjach. W praktyce podczas gry może się okazać, że nie wyjdzie nam żaden kafel wymagający białej herbaty. A jeśli taką zebraliśmy wcześniej to tylko zalega nam ona w magazynie i nie możemy nic z tym zrobić. Przez co nie raz, nie dwa nie planujemy do przodu, tylko opieramy się na aktualnej sytuacji na stole.

Ceylon

Po drugie, do kafle są podzielone na ponumerowane grupy. Im więcej kafli w danej grupie zbierzemy, tym więcej punktów na koniec otrzymamy. W tym przypadku w Ceylonie może pojawić się taki problem, że po prostu ktoś może non stop trafiać na odpowiedni numer zlecenia i będzie podbijał sobie punkty na koniec. Natomiast inna, bardziej pechowa osoba, zostanie pokrzywdzona na koniec gry.

Oba te problemy występują jednak bardzo rzadko i raczej w skrajnych przypadkach. Na ogół rozgrywka jest wystarczająco zbalansowana. Niemniej jednak warto odnotować, że taki problem w Ceylonie może wystąpić.

Skalowanie i czas trwania gry

W Ceylon możemy grać od 2 do 4 osób. I gra działa w każdym składzie osobowym. Jednak osobiście uważam, że najlepiej gra się w pełnym składzie. Nie dość, że gramy wtedy na całej mapie (na 2 osoby obszar jest mniejszy) to sama rozgrywka jest bardziej… krwiożercza. O ile można tak powiedzieć o grze euro. Na planszy jest mniej miejsca na plantacje, częściej musimy korzystać z akcji ruchu, podbieramy sobie kafle zleceń. Dodatkowo większe znaczenie ma odpowiednie zagrywanie kart.

Rozgrywka w Ceylon nie jest długa, różni się ona w zależności od tego jak bardzo „nadmiernie myślący” są współgracze. Generalnie większość partii mieści się w przedziale 60-90 minut. Trudno mi wyobrazić sobie dłuższą rozgrywkę, ale zapewne w skrajnych przypadkach może zdarzyć się partyjka dwugodzinna.

Podsumowanie

Jestem z zakupu gry Ceylon bardziej niż zadowolony. Jest szybko, prosto, działa w każdym składzie osobowym, ale przy tym nie jest prostacka i wymaga od nas naprawdę mocnego przemyślenia naszych działań. Owszem, są tu pewne małe minusiki związane z pewną dozą losowości, jednak zwykle nie wpływają one na grę. Ceylon to jeden z lepszych zakupów, jakie poczyniłem w ostatnim czasie i będę zachęcał każdego do spróbowania choć raz z czym się je (albo pije) herbaciany biznes.