WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Rozrywka

Recenzja gry planszowej Tragedy Looper

Nie będę ukrywał, ostatnio coraz trudniej jest mi znaleźć w planszówkach ciekawe elementy. Mechaniki lubią się powtarzać, nie jest również łatwo od ciekawą tematykę. Szukając „czegoś ciekawego” trafiłem na Tragedy Looper. I zakochałem się w pomyśle od pierwszego wejrzenia. Ale po kolei.

Tematyka Tragedy Looper

Podróż w czasie i zapobiegnięcie tragedii – powiedzcie, czy trafiliście kiedyś na  coś równie ciekawego w grach planszowych? Bo ja osobiście nie. No dobra, ale z czym to się je?

Tragedy Looper opiera się o starcia „wszyscy na jednego”. Jeden z graczy, tzw. Mastermind przygotowuje odpowiedni scenariusz do gry. Pełni on rolę głównego złego, którego celem jest doprowadzenie do tragedii. Pozostali gracze natomiast (od 1 do 3) starają się przeszkodzić mu w czynieniu zła. A mają do dyspozycji naprawdę potężną broń – podróż w czasie! O tym co, gdzie i jak rozpiszę się później, ale musicie przyznać, że brzmi ekscytująco.

Tragedy Looper pudło

Wykonanie

Pudełko z Tragedy Looperem nie powala zawartością. Mamy tu przyzwoicie wyglądającą planszę, dwie instrukcje (dla zwykłych graczy i Masterminda), stertę kart, żetonów i pomoce dla graczy.

Wizualnie prezentuje się to całkiem nieźle. Całość utrzymana jest w nieco mrocznej, mangowej stylistyce. Jeśli widziałeś chociaż kilka anime/czytałeś mangi to prawdopodobnie rozpoznasz „typowe” archetypy postaci. Mam tu więc uczniów, kapłanki (chyba że macie lepsze tłumaczenie Shrine Maiden) czy tzw. Pop Idol.

Tragedy Looper

Jakościowo również nie za bardzo można narzekać, ewentualnie karty mogłyby być grubsze. Tak naprawdę jedynym mankamentem dla mnie są pomoce graczy – byłoby zdecydowanie lepiej, gdyby twórcy zdecydowali się na tekturkę.

Jak w to grać? (skrót)

Jak już wspomniałem wcześniej, scenariusz w Tragedy Looper przygotowuje Mastermind. Może on wybrać jeden z już przygotowanych wariantów (tych jest 10 w instrukcji) lub wymyślić swój własny. Tylko od Masterminda zależą warunki jego wygranej, ilość „cofnięć w czasie” oraz jakie postacie występują w scenariuszu.

Tragedy Looper

Po przygotowaniu scenariusza Mastermind opisuje pozostałym graczom stworzony właśnie świat. Sama rozgrywka polega na zagrywaniu zakrytych kart na postacie (przez wszystkich graczy) dzięki czemu możemy je przesuwać po planszy i aktywować ich zdolności. Celem graczy jest wygranie choć jednej pętli (loop), ewentualnie, w grze zaawansowanej – odgadnięcie roli wszystkich postaci w finale rozgrywki. W przeciwnym wypadku wygrywa Mastermind.

Co mi się podoba w Tragedy Looper

Przede wszystkim klimat. Rozgrywka w Tragedy Looper, o ile lubimy gry dedukcyjne, potrafi strasznie wciągnąć. Osobiście czułem się trochę jakbym po raz kolejny oglądał jedno dość brutalne anime którego-nazwy-nie-podam-bo-spojler-za-duży. Kto kojarzy niestabilną emocjonalnie dziewczynkę mordującą tasakiem ludzi z tytułem na „H”, ten wie o czym mówię.  Motyw detektywistyczny i cofania się w czasie działa naprawdę świetnie na wyobraźnie… aczkolwiek ma swoje minusy.  Bardzo podoba mi się również opcjonalny wariant gry, w którym gracze mogą porozumiewać się ze sobą dopiero po zakończeniu pętli. Utrudnia to wprawdzie rozgrywkę, ale dodaje klimatu.

Sama rozgrywka w gruncie rzeczy nie jest trudna – ot zagraj trzy karty. Natomiast mamy tu naprawdę całą masę rzeczy, o których trzeba myśleć. Kogo przesunąć, jakie karty zagrano na daną postać w poprzedniej turze, jakie umiejętności może ona uaktywnić… dodatkowo nie wiemy do końca jakie role w grze występują. Rozszyfrowanie dobrze grającego Masterminda jest naprawdę trudne!

Co mi się nie podoba w Tragedy Looper

Przede wszystkim gra jest fajna dla detektywów. Dla Masterminda już niekoniecznie. Po pierwsze należy pamiętać, że w Tragedy Loopera ciężko zagrać z marszu – tak naprawdę Mastermind powinien wcześniej przygotować się na rozegranie takiego, a nie innego scenariusza i obmyślić wstępną taktykę. Na szczęście w instrukcji mamy przykładowe scenariusze z podpowiedziami, ale mimo wszystko w Tragedy Loopera lepiej zagrać będący przygotowanym.

Tragedy Looper

Późniejsza rozgrywka również nie jest aż tak ciekawa jak dla pozostałych graczy. Powód jest jeden – nie możemy dawać wskazówek detektywom. Standardowa sytuacja potrafi wyglądać tak: gracze zagrywają karty, przesuwają postacie, próbują coś wymyślić. Kończy się runda, a Mastermind tylko sucho oznajmia „postać X zginęła”. Rozgrywka w Tragedy Loopera w roli Masterminda nie dawała mi zbyt wiele radości z dobrze ułożonego planu.

Innym problemem, na który możemy napotkać, to nie wczucie się grupy w swoją rolę. Nie oszukujmy się, jeśli nie wczujesz się w Tragedy Loopera to będziesz się słabo bawił. Trudno jest mi wymienić inny tytuł tak mocno zależny od nastawienia ekipy do gry. Jeśli współgracze nie mają smykałki do zabawy w detektywów to Tragedy Looper będzie naprawdę dużym kaku, który najchętniej wywalicie przez okno.

Tragedy Looper

Ostatnim minusem jest dość spory próg wejścia. Sama rozgrywka, jak już wspomniałem, nie należy do najtrudniejszych, jednak wymaga od nas znajomości całej masy ról, postaci oraz dostępnych wariantów fabularnych. Mówiąc krótko – warto rozegrać przynajmniej kilka partii scenariuszy poziomu „First Step” zanim przejdziemy do trudniejszych wariantów.

Czas trwania rozgrywki, skalowanie, regrywalność

Ile czasu spędzimy przy Tragedy Looperze zależy w ogromnym stopniu od wybranego scenariusza oraz doświadczenia graczy. Pudełko informuje nas o dwóch godzinach rozgrywki. Wydaje mi się, że to uczciwe postawienie sprawy, chociaż mogą wystąpić odchyły w obie strony. I to dość znaczne odchyły.

Tragedy Looper nie ma natomiast żadnych problemów ze skalowaniem – runda zawsze wygląda tak samo niezależnie od liczby graczy. Moim zdaniem najlepiej gra się jednak w 3 osoby, wtedy dwaj gracze mogą wymieniać spostrzeżenia dotyczące sytuacji na stole.

Tragedy Looper

Co do regrywalności – ta w Tragedy Looper jest właściwie nieskończona. Jasne, w instrukcji mamy jedynie 10 scenariuszy, ale na stronach internetowych fani zamieszczają ich całe mnóstwo. Jeśli nadal nam mało to możemy zainwestować w jeden z kilku dodatków.

Podsumowanie

Po lekturze tego tekstu prawdopodobnie zauważyliście, że Tragedy Looper to nie gra dla każdego. Powiem więcej – trzeba dość specyficznego podejścia oraz lubić gry dedukcyjne, żeby dobrze się przy niej bawić. W swojej kategorii gra spisuje się naprawdę bardzo dobrze. Sęk w tym, że raczej ciężko jest zachęcić ludzi normalnie nie grających w gry dedukcyjne do rozgrywki w Tragedy Loopera. Zwłaszcza, że temu tytułowi powinno się poświęcić nieco czasu na samo „wdrożenie”.

Tragedy Looper

Osobiście jestem z poznania Tragedy Loopera zadowolony, ale nie mam złudzeń – moja ekipa nie podziela w pełni mojego entuzjazmu. Dlatego też nie zdziwię się, jeśli niedługo detektywistyczna podróż w czasie odejdzie w zapomnienie.

 

EGZEMPLARZ WŁASNY