Starlink: Battle for Atlas to zręcznościową gra akcji autorstwa Ubisoftu w otwartym świecie, w której siadamy za sterami jednego z kilku myśliwców kosmicznych.

 

Modele w grze

Unikalnym elementem Starlinka jest wykorzystanie figurek nakładanych na kontroler konsoli. Pomysł o tyle ciekawy, że zabawki są elementem rozgrywki. Same modele są modularne i składają się z kilku części:

  • Pilota
  • Kokpitu
  • Skrzydeł
  • Broni

Zmiana konfiguracji modelu jest natychmiast przenoszona do gry, co zwłaszcza w przypadku broni ma duże znaczenie w walce. Z drugiej strony wykorzystanie zabawki jest w pewnym stopniu opcjonalne: każdy raz zeskanowany element może być użyty w dowolnym momencie z menu gry, zaś producent udostępnia też wersje gry z wyłącznie cyfrową zawartością.

 Historia

 Akcja gry toczy się w odległym systemie planetarnym Atlas w którym znajduje się 7 odmiennych planet. Ten region kosmosu staje na skraju zagłady za sprawą inwazji armii maszyn znanych jako Zapomniany Legion. Fabuła nie odbiega od szablonów gatunku pokojowa misja naukowa, porwanie mentora głównego bohatera i misja ratunkowa, która przekształca się w walkę wolność mieszkańców Atlasa. W zasadzie główny wątek fabularny jest przewidywalny, pozbawiony wyborów co sprawia, iż w pełni muszę się zgodzić z opinia twierdzącymi, że fabuła Starlink to Mass Effect w wersji dla dzieci.

 Otwarty świat

 Niedostatki fabularne Starlink wynagradza jednak bogactwem uniwersum. W Battle for Atlas przyjdzie nam zwiedzić sporej wielkości otwarty świat, na który złożą się planety tytułowego systemu Atlas oraz przestrzeń pomiędzy nimi. Mamy możliwość płynnego przechodzenia od eksploracji gwiezdnej próżni do wchodzenia w atmosferę wybranego globu i następnie podróżowania tuż nad jego powierzchnią. Każdy z 9 globów tytułowego systemu jest odmienny, posiada inny klimat, ekosystem i historię. Każda planeta ma swój charakter, a odkrywanie jej sekretów to spora przyjemność. Świat gry jest zróżnicowany pod kątem wizualnym, więc nie ma mowy o nudzie – przynajmniej jeśli chodzi o widoki. Choć w swoich podróżach nigdy nie opuszczamy pojazdu to jednak można godzinami po prostu zwiedzać układ starając się poznać różne zwierzęta czy rośliny. Przypomina to No Man’s Sky, z tą różnicą, że Starlink jest bardziej zamknięty i dopracowany.

Kosmos również nie jest pusty znajdziemy w nim pola asteroidów mgławice czy bazy gwiezdnych piratów.

Bitwa o Altas

W pewnym momencie fabuły ze zręcznościowej gry akcji rozgrywka nabiera charakteru strategicznego, gdy siły inicjatywy Starlink starają się nie oddać kontroli nad układem Mrocznemu Legionowi.

Przeciwnicy występują w kilku typach różniących się przede wszystkim odpornościami na konkretny typ uzbrojenia niejednokrotnie więc będziemy modyfikować masz model w trakcie walki by dostosować wyposażenie do rodzaju przeciwnika. W końcu jaki jest sens rozgrzewać miotaczem ognia ogniowego giganta? Zarówno pilota jak i myśliwiec rozwijamy w trakcie gry zdobywając specjalne moduły ulepszeń. Oprócz standardowych wrogów co jakiś czas mamy okazje do walki z ogromnymi bossami, którzy w Starlink kroczą po planetach i stopniowo przejmują nad nimi kontrolę stawiając specjalne generatory.

Do pokonania legionu potrzeba zresztą trochę zmysłu strategicznego – Legion przejmuje planety za pomocą Pierwszych (bossów stawiających generatory) zaś, pierwsi są cyklicznie (określony okres czasu gry) wytwarzani przez drednoty. Zniszczenie generatorów osłabia Pierwszych, zaś bez nich drednoty są podatne na atak. Walki z tymi behemotami choć powtarzalne (tylko 1 typ) przypominają mi najlepsze sceny z Gwiezdnych Wojen.

W walce wspomóc nas mogą lokalni sojusznicy o ile zdobędziemy ich przychylność. Na powierzchni planet możemy stawiać stacje naukowe, rafinerie, warsztaty ulepszeń czy zbrojownie. Choć misje związane z ulepszaniem placówek są żmudne i powtarzalne (zdobądź x surowców, zniszcz wrogów w y) i mało urozmaicone to jednak różnorodność uniwersum sprawia, że nie jest to tak uciążliwe.

Podsumowanie

Starlink: Battle for Atlas okazał się dość przyjemną przygodą w kolorowej galaktyce. Główna fabuła nie porywa, misje poboczne są wtórne, ale mimo to uniwersum potrafi wciągnąć swoim zróżnicowaniem – zachęcając do poznania każdego zakątku tego układu. Na koniec warto wspomnieć jeszcze o jednej rzeczy, choć do gry dostępnych jest kilkanaście stosunkowo drogich zestawów z dodatkowymi statkami, pilotami czy uzbrojeniem całość rozgrywki da się ukończyć korzystając tylko z zestawu startowego. Nie ukończymy może w ten sposób gry na 100%, nie zdobędziemy wszystkich osiągnięć, ale bez problemu zaliczymy główny wątek fabularny oraz nacieszymy się uniwersum Atlasa.

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!