Rynek gier rządzi się swoimi prawami, przez co częściej słyszymy o kompletnie słabych tytułach AAA, niż tych niezależnych produkcjach, które wprowadzają powiew świeżości. Jednym z takich tytułów jest Return of the Obra Dinn – fenomenalna gra, o której mało się mówi.

Nie mam zamiaru rozpisywać się tutaj, jak w jakiejś recenzji, a po prostu zwrócić Waszą uwagę na kolejne dzieło spod ręki twórcy Papers, Please, czy The Republia Times. Może i nie jest to coś z zapierającą dech w piersiach grafiką, czy akcją wgniatającą w fotel, ale Lucas Pope poszedł przy niej w zupełnie innym kierunku. Postawił bowiem na klimat, niecodzienną oprawę wizualną oraz niszowy wręcz gatunek, jakim są gry detektywistyczne, czyli po prostu logiczne. W Return of the Obra Dinn gracz wciela się w agenta ubezpieczeniowego (na zlecenie Kompanii Wschodnioindyjskiej), którego zadaniem jest odkrycie powodu śmierci każdego z kilkudziesięciu pasażerów, co oczywiście nie należy do czegoś prostego. Zdecydowanie najważniejsze jest to, że zamiast prostych zagadek z użyciem znajdowanych gdzieś przedmiotów, gracze muszą korzystać ze swojej pamięci, łącząc fakty z zapiskami w kapitańskim dzienniku.

Return of the Obra Dinn został ponadto wykonany na silniku 3D, co umożliwia swobodną eksplorację okrętu wyłącznie w prostej oprawie czerni i bieli. Wszystko to w towarzystwie pasującej do stylu gry muzyki, w której akompaniamencie badamy za pomocą tajemniczego „kompasu śmierci” ostatnie kilkanaście sekund z życia nieszczęśników. Jeśli więc macie dosyć mainstreamowych produkcji, to Return of the Obra Dinn jest zdecydowanie dla Was.

Czytaj też: Wymagania sprzętowe Anthem – czy Wasz sprzęt uciągnie nowy tytuł BioWare?

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!