Wygląda na to, że amerykańskie samoloty bliskiego wsparcia powietrznego, a dokładniej mówiąc Fairchild A-10 Thunderbolt II (znane również pod nazwą A-10 Warthog) nie przejdą na emeryturę ze względu na przestarzałe skrzydła z prawie 4 dekadami na karku. 

Czytaj też: Ktoś chętny na zakup myśliwca F-16 z 1980 roku?

Amerykańskie Siły Powietrzne udzieliły bowiem Boeingowi kontraktu na produkcję nowych skrzydeł dla A-10 Warthog. To właśnie one były powodem, przez który każdy jeden egzemplarz zostałby uziemiony. Nowa umowa dotyczy więc wymiany skrzydeł w całej flocie 281 samolotów, które pozwolą im latać przez kolejne dekady.

A-10 Warthog był pierwszym samolotem Amerykańskich Sił Powietrznych zbudowanym specjalnie jako samolot do ataków w naziemne cele. Miał i nadal ma zapewniać wsparcie powietrzne żołnierzom na ziemi, rozsadzając czołgi i atakując kolumny oddziałów wroga. Ten ciężko opancerzony samolot słynie z 7-lufowego 30-milimetrowego działa Gatling GAU-8/A. To dokładnie to, które przeszło do legendy swoim BRRRRRRRRRRRRT!, który sprawiał, że jeśli usłyszałeś je na polu bitwy, to byłeś po dobrej stronie. Kogoś więc dziwi nazwa Szepczącej Śmierci, którą A-10 były niegdyśokreślane?

Nowe skrzydła dla A-10 Warthog nadają się na dodatkowe 10000 godzin lotu i nic dziwnego, że włodarze USA chcą utrzymać je w eksploatacji. Dla przykładu, godzina lotu myśliwcem F-35 kosztuje około 44000$, a tym poczciwym staruszkiem – jakieś 20000$.

Czytaj też: Lotnictwo USA eksperymentuje z przerabianiem każdego samolotu na autonomiczny

Źródło: Popular Mechanics

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej