Reklama

Satelitarna sieć energetyczna? Energia mogłaby wędrować przez cały świat, tak jak dane

Nowozelandzka firma Emrod rzekomo dysponuje technologią umożliwiającą wydajny bezprzewodowy transfer energii. Proponuje globalną, bezprzewodową macierz energetyczną, która natychmiast przesłałaby energię odnawialną za pośrednictwem satelity między dowolnymi dwoma punktami na Ziemi.

Pomysł na kosmiczną energię słoneczną nie jest nowy, jednak obarczony poważnymi barierami. Potrzebne są nadajniki i odbiorniki o średnicy około 2 km, aby przenieść kilka gigawatów energii na Ziemię z orbity geostacjonarnej oddalonej o około 36 tys. km. Już samo zbudowanie takiego urządzenia na Ziemi stanowi ogromne wyzwanie.

Emrod rozwinął małe, laboratoryjne projekty. Obecne prototypy kwadratowej anteny nadawczej i odbiorczej mają średnicę 1,92 m. Podczas demonstracji sprzęt wysłał trochę czystej energii z jednej strony magazynu Airbusa na drugą – odległość zaledwie 36 m – do zasilania modelu miasta, elektrolizera wodoru i lodówki na Oktoberfest.

Koncepcja World Energy Matrix firmy Emrod wymagałaby znacznie mniej infrastruktury naziemnej i tej, która znajduje się na dnie oceanu

Dzięki wsparciu nowozelandzkiej firmy energetycznej Powerco udowodniono już, że jest w stanie zrobić to samo na co najmniej 200 m na zewnątrz, a firma twierdzi, że jest gotowa do komercyjnego wdrożenia na znacznie dłuższe odległości – w zasadzie wszystko, czego potrzeba, to pozbawiona przeszkód linia między antenami lub przekaźnikami.

Czytaj też: Przyroda ma sposób na plastik. Te małe larwy rozkładają go w kilka godzin

Oczywiście, aby uruchomić World Energy Matrix, będzie potrzebna sieć struktur w kosmosie. Te układy anten satelitarnych działałyby mniej więcej jak soczewki, przyjmując wiązkę energii wychodzącą z ziemi, wyginając ją i ponownie skupiając, aby wysłać ją do innego punktu, albo prosto na ziemię, albo przez innego satelitę.

Więcej informacji o projekcie World Energy Matrix znajdziemy na stronie firmy Emrod.