Chłopiec, który widział to drugi tom serii o Salomonie Creedzie. Tajemniczy i mroczny bohater, którego przeszłość nadal owiana jest tajemnicą powraca. Kontynuacja przez wielu wyczekiwana, w końcu i ja się za nią zabrałam.

Chłopiec, który widział

Thriller.

Jestem miłośniczką fantastyki, od czasu do czasu sięgam również po książki sci-fi, a jeszcze rzadziej po inne gatunki. Książka Salomon Creed wpadła mi w ręce przypadkiem, przeczytałam, spodobała mi się. Jak to zwykle bywa, gdy dużo się czyta – książki przychodzą i odchodzą, nie wszystkie się pamięta. Gdy wydawnictwo Albatros przysłało mi Chłopca, który widział nawet nie skojarzyłam, że to kontynuacja Salomona. Dopiero, gdy się za nią zabrałam przypomniałam sobie wszystko.

Chłopiec, który widział jest trzymającym w napięciu thrillerem. Treść zahacza o bardzo różnorodną tematykę, często tragiczną i bolesną. Historie Żydów z czasów II Wojny Światowej i kolejne elementy tej okrutnej układanki są skrzętnie powiązane ze współczesną polityką. Neonazim i rasizm w kontekście zachowania społeczeństwa każe podczas lektury zastanawiać się nad kierunkiem, w którym zmierza ludzkość. W tym tomie dzieje się więcej, niż w poprzedniej części, jednak łatwo zraża czytelnika. Na początku miałam ochotę cisnąć książkę w kąt i wrócić do ulubionego gatunku. Dałam jej jednak szansę.

Chłopiec, który widział

SKOŃCZYĆ TO, CO ZOSTAŁO ZACZĘTE

Salomon Creed usilnie poszukuje prawdy na temat swojej przeszłości. Wyrusza więc do Francji, by odnaleźć krawca, który uszył jego marynarkę. Ma nadzieję, że to spotkanie przybliży go do poznania prawdy o sobie. Na miejscu otrzymuje nie prawdę, lecz kolejne pytania. Krawiec bowiem zostaje brutalnie zamordowany, Salomon zaś czuje, że rozwikłanie zagadki jego śmierci może mu jakoś pomóc. Dociera do wnuczki zmarłego Marie-Claude oraz jej syna Leo; chłopca, do którego odnosi się tytuł książki. Ma on pewną „supermoc” -potrafi widzieć aurę człowieka, a co za tym idzie bezbłędnie wyczuwa złych ludzi.

W tej historii każdy czegoś szuka. Przeszłość miesza się z teraźniejszością, wielowątkowość może czytelnika przytłoczyć. Marie-Claude szuka prawdy o dziadku, Salomon szuka prawdy o sobie i o przyczynach śmierci krawca. Na dodatek mordercy owego krawca szukają ich. Z jednej strony to może nudzić, jednak z drugiej i w nas pojawia się poszukiwacz. Razem z wykreowanymi przez autora postaciami chcemy poznać odpowiedzi.

Chłopiec, który widział

Zawiłości.

Chłopiec, który widział sprawił, że się pogubiłam. W pewnym momencie odłożyłam książkę, wzięłam kartkę i długopis, i zaczęłam łączyć wątki. Zawiłości jest tutaj bardzo wiele i to sprawia, że albo chce się brnąć dalej, albo wyrzucić książkę w diabły. Autor miesza czystą fikcję literacką ze skrupulatnie zebranymi faktami historycznymi. Dostajemy wiele brutalnych opisów, poczynając od śmierci krawca po wspomnienia z czasu holocaustu. Prócz wiecznych pytań mamy również przytłaczający ogrom ludzkiego cierpienia. Nie jest to więc lektura dla każdego. Jednak po początkowych trudnościach dostałam solidną dawkę akcji, pościgi i sporo brutalności. No i zakończenie, jednocześnie niezwykle satysfakcjonujące i pozostawiające po sobie ogromny niedosyt.

Dużym plusem są dobrze skonstruowani bohaterowie. Autor nie bawi się w półśrodki. Ich można tylko lubić albo nienawidzić. Pomaga w tym również narracja poprowadzona z kilku perspektyw. Pozwala to na dokładne poznanie każdej z osób. Mi do gustu przypadł główny bohater (lub antybohater, jak kto woli). Mam jakiś taki sentyment do mrocznych, owianych tajemnicą postaci, a takich, wbrew pozorom jest niewiele. Rzadko się zdarza, by ta cała aura „ciemności” była dobrze wyważona i nie trąciła kiczem dla nastolatek.

Chłopiec, który widział

Podsumowując.

Simon Toyne dał nam kawał całkiem dobrej lektury, aczkolwiek specyficznej. Polecam ją jednak głównie fanom thrillerów i kryminałów, oni będą mieli z niej największą przyjemność. Sama miałam z nią pewne problemy, jednak trzeba lubić ten gatunek by móc czerpać z tej książki jak najwięcej. Mimo wszystko podobała mi się, a od połowy wciągnęła mnie tak bardzo, że nie mogłam się oderwać. A zakończenie… Zresztą, już pisałam o tym. Chłopiec, który widział, mimo iż jest drugim tomem serii może być czytany bez znajomości poprzedniej książki. To odrębna historia połączona tylko pewnymi wątkami i oczywiście głównym bohaterem. To duży plus, zwłaszcza dla tych, którzy trafią na nią przypadkiem. Śmiało możecie od niej zacząć waszą przygodę z Salomonem Creedem.

Chłopiec,  który widział zawiera w sobie trzy elementy, dzięki którym powinno się go przeczytać: świetni bohaterowie, niebanalna fabuła, mistrzowsko budowane napięcie.

Oczywiście decyzja należy do Was, ja tylko polecam.

Dziękuję Wydawnictwu Albatros za przesłanie egzemplarza do recenzji.

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!