Roboty badające Marsa nie pozostawiają Czerwonej Planety w zupełnie dziewiczym stanie – jest to fizycznie niemożliwe. Narzędzia pomiarowe zostawiają coraz trwalsze ślady – wiele z nich (jak na przykład ślady Curiosity, zostawiające zakodowane w języku Morse’a inicjały Jet Propulsion Laboratory) zasypie większa burza piaskowa,  ale niektóre pozostaną na powierzchni ciała niebieskiego znacznie dłużej. Tak czy siak, ciekawie jest zobaczyć jak wygląda marsjańska wersja „kręgów w zbożu”. Tym razem stworzonych przez homo sapiens.

Wyrycia mini-łazika Sojourner w kamieniach

di7xpt7oozgwkkzamzwu

Lądownik Pathfinder wyposażony był w niewielki, osobny mini-łazik Sojourner. Miał zamontowany spektrometr, ale nie posiadał narzędzi do zbierania próbek. Zamiast tego, wjeżdżał w kamienie, po czym ostrożnie wysuwał swoje instrumenty pomiarowe. Niemniej, ślady narzędzi były znacznie mniej zauważalne niż ślady opon pojazdu.

Otarcia kamieni na skutek działania łazików Opportunity i Spirit1455299049140565537Tu mamy już coś bardziej konkretnego. Łaziki Opportunity i Spirit zostały wyposażone w proste narzędzie cierne, pozwalające na zdjęcie warstwy powierzchniowej Marsa. 4.5-centymetrowe „kółka” wystarczyły, by odsłonić i zbadać skały, które nie miały bezpośredniej styczności z atmosferą planety. Oczywiście, ślady zostały szybko zasypane pod naporem wiatru.

Ślady czerpaka i piłki Phoenix Mars Lander

1455299049201687585

Phoenix Mars Lander zabrał ze sobą na biegun północny Marsa mechaniczną piłkę. Ostrzem czerpaka ściągał powierzchniową warstwę gruntu, następnie piłką penetrował znacznie twardszą zmarzlinę. Szereg 4×4 narzędzi stworzył siatkę otworów o szerokości 5×5 centymetrów, zbierając przy tym trzy centymetry sześcienne materiału czerpakiem. Zważywszy, że zlokalizowane są w jednym miejscu, (pod lądownikiem), wciąż mogą istnieć, osłonięte od wiatru pod jego masą. Niemniej i one stosunkowo szybko zaginą.

Szczotka i wiertło Curiosity

1455299049525218593

Łazik Curiosity ściąga pył z kamieni, następnie wwierca się w interesujące formacje geologiczne. Żłobiny wiertła wyciągają fragmenty skał na powierzchnię, co dostarcza łatwo dostępny pył, który następnie może być odsiany i umieszczony w odpowiednim module testowym łazika. Otwory po wiertle mają średnicę 1.6 centymetrów i głębokość 6.4 centymetrów. To już są ślady dość głębokie, by kwalifikować się jako „geologiczny wandalizm” – o ile znajdują się w zbyt dużej odległości od siebie, by formować dobrze widoczną strukturę, jeszcze długo będą świadczyć o fakcie, że na Marsie działały maszyny z innej planety. Misja łazika planowana na 2020 również zostawi podobne ślady.

Przyszłość

To wszystko to jednak tylko małe powierzchowne zadrapania – zwłaszcza w porównaniu do Lądownika Insight (wystrzelanego już w przyszłym roku), który skupi się na obserwacjach podziemnych. Poza sprzętem sejsmologicznym zabiera ze sobą próbnik przepływu ciepła, który zostanie wbity kilka metrów pod powierzchnię planety. Choć to tylko jeden otwór, będzie również najgłębszy w historii marsjańskich pomiarów.

Europejska Agencja Kosmiczna, Roskosmos i Kandayjska Agencja Kosmiczna nie pozostają dłużne NASA – współpracują, by zbudować lazik ExoMars. I choć detale misji jeszcze nie zostały do końca opracowane, łazik wyląduje na Marsie w styczniu 2019 roku. Potraktuje powierzchnię Marsa 2-metrowym wiertłem, które pozwoli dokonać analizy próbek nienaruszonej części litosfery.

Ciekawe co by na takie ślady powiedziała jakaś poszukująca form życia, obca cywilizacja…

[źródło i grafika: space.io9.com]

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej