W Arktyce pojawił się świecący śnieg. Skąd się wziął?

Vera Emelianenko i Michaił Neretin natrafili na świecący śnieg podczas spaceru na terenie rosyjskiej Arktyki. Po początkowym zdziwieniu udało im się rozwikłać zagadkę związaną z pochodzeniem tego niezwykłego zjawiska.

Oczywiście Arktyka i świecący śnieg brzmią jak połączenie rodem z filmów o pozaziemskich formach życia, jednak w tym przypadku wytłumaczenie było nieco bardziej przyziemne. A jako że autorzy odkrycia są związani z biologią, to szybko wpadli na potencjalnie wyjaśnienie. Najpierw przeprowadzili obserwacje próbek pod mikroskopem, dzięki czemu zobaczyli, że wewnątrz znajdują się organizmy zwane widłonogami. Owe skorupiaki występują zarówno w słodkiej jak i słonej wodzie.

Czytaj też: Lodowiec Thwaites może oderwać się od Antarktydy. Poziom morza podniesie się wtedy o ponad pół metra

Reklama

Po nakłuciu jednego ze zwierząt przy pomocy igły okazało się, że zaczęło ono świecić. Potwierdziło się, że to właśnie wspomniane organizmy odpowiadają ze niecodzienne zjawisko. Sam fakt, iż widłonogi mają takie fluorescencyjne właściwości nie jest zaskakujący. Zazwyczaj jednak świecą one w czasie pobytu w wodzie, a nie na lądzie.

Świecący śnieg okazał się związany z obecnością tzw. widłonogów

Za tymi nietypowymi właściwościami skorupiaków stoi koelenterazyna, która emituje światło. W ten sposób odstraszają one drapieżniki, choć nie zawsze taka strategia się sprawdza. Kiedy tak się stanie, a może się zdarzyć, że pożarta ofiara rozświetli swojego oprawcę od środka. Jedną z niewiadomych pozostaje to, dlaczego w ogóle widłonogi pojawiły się na brzegu, zamiast pozostać na otwartych wodach.