Sześciu naukowców zakończyło eksperyment mający symulować życie na Marsie. Przez osiem miesięcy przebywali pod izolowaną kopułą na hawajskim wulkanie.

Kopuła, pod którą przebywała grupa badaczy, znajduje się na zboczach Mauna Loa na wysokości 2,4km. Umiejscowienie na pustkowiu skał wulkanicznych, wśród wszechogarniającej ciszy i życie za zamkniętą śluzą stworzyło atmosferę podobną do tej, jaka panowałaby w kosmosie. Krajobraz za niewielkimi oknami ograniczał się do pól lawowych i gór. Jedynym źródłem prądu były panele słoneczne, a naukowcy nie mogli opuszczać swojego tymczasowego domu bez skafandrów.

Crew_emerged_UoH4

Celem eksperymentu było sprawdzenie, jak ludzie poradzą sobie w warunkach izolacji na Marsie. Przez cały czas trwania symulacji załoga była monitorowana przez kamery i elektroniczne czujniki, kontrolujące ruch ciała i ogólny stan organizmu. Urządzenia śledziły stan emocjonalny i postępowanie uczestników symulacji, aby uzyskać dane, które w przyszłości, w trakcie prawdziwej misji mogą pomóc wcześnie rozpoznawać stany depresyjne u poszczególnych osób, bądź pojawiające się problemy komunikacyjne między członkami zespołu.

Główny nadzorujący eksperyment, profesor Kim Binsted z University of Hawaii, opisała naukowców zamkniętych wewnątrz kopuły jako ludzi bardzo zrównoważonych, stoickich, zgłaszających wszelkie problemy z pewnym wahaniem. Oczywiście, wspólne przebywanie osiem miesięcy w tak ograniczonej przestrzeni i bycie skazanym na tych samych ludzi było nie lada wyzwaniem, ale członkowie grupy pozbywali się związanego z tym stresu poprzez wspólne ćwiczenia fizyczne i jogę. Mieli także do dyspozycji zasilaną energią słoneczną bieżnię oraz rower stacjonarny. Mogli ich jednakże używać tylko popołudniu w słoneczne dni.

Crew_emerged_UoH2

Jocelyn Dunn, członek załogi mieszkającej na zboczach Mauna Loa, przyznała, że oprócz przyjemnie spędzonego z grupą czasu bywały ciężkie do zniesienia dni, podczas których nie można było nawet wyjść na spacer i chociażby na chwilę znaleźć się poza zasięgiem wzroku innych osób. Jednak najtrudniejsze według niej było przebywanie z dala od rodziny i niemożność uczestniczenia w ważnych wydarzeniach.

Dunn przyznała, że wyjście na zewnątrz kopuły bez skafandra po ośmiu miesiącach udawania życia na Marsie było trochę przerażające, ale jednocześnie przyjemnie było poczuć powiew wiatru. Pierwszą rzeczą, jaką zrobili naukowcy po opuszczeniu kopuły, było rzucenie się na jedzenie, którego im brakowało, przede wszystkim na owoce.

Crew_emerged_UoH3

[Źródło: Phys.org; Zdjecia: University of Hawaii]

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!