Człowiek stojący m.in. za McLarenem F1 postanowił założyć zupełnie nową firmę, która wyprodukuje coś jeszcze lżejszego i ekstremalnego niż jego najsłynniejsza kreacja. Powitajmy więc nowego gracza na rynku, Gordon Murray Motors z planami wyprodukowania i rozesłania samochodu T.50 w 2020 roku w cenie około 2 miliona funtów.

Czytaj też: Volkswagen ID.R na torze Nürburgring rozwalił na łopatki wcześniejszego rekordzistę

Gordon Murray zapisał się na kartach historii, dzięki McLarenowi F1, który był nie tylko najszybszym samochodem na świecie, kiedy trafił na rynek, ale także pierwszym, który kosztował milion dolarów i pierwszym, który wykorzystywał podwozie z włókna węglowego monocoque w imię lekkiej konstrukcji. Ważył tylko 1140 kilogramów, miał dziwaczny układ trzech miejsc z kierowcą pośrodku i był przystosowany do dróg publicznych. Co więc mogło zrodzić się w umyśle Gordona w przypadku jego supersamochodu T.50, które zapowiada się na istne Magnum Opus tej legendy?

Obecnie mamy dostęp wyłącznie do szkiców projektowych, ale możemy być pewni, że T.50 postawi na lekkość, aerodynamikę, wyjątkowo prostą obsługę i czystą radość z jazdy. Sam twórca określa go „duchowym następcą F1”, więc można się spodziewać, że będzie to absolutnie epicka maszyna. Stąd też obecność wolnossącej V12 Cosworth o mocy 650 koni mechanicznych, zamontowanej na samym środku, która rozkręca się aż do 12100 RPM i nie zostanie przytłumiona żadnego rodzaju sprężarką.

Pod T.50 znajdzie się coś zadziwiającego, bo koncepcyjny 15,7-calowy wentylator, który ma zapewniać możliwie najwyższą przyczepność do podłoża. O nią zadba również aktywny spojler na tyle oraz dyfuzor, co uzupełni zestaw dodatkowych wentylatorów za silnikiem i wlot powietrza na dachu. W przypadku lekkości mowa o czymś niewyobrażalnym, bo zejściu do zaledwie 980 kilogramów. Innymi słowy, czekamy…

Czytaj też: Lamborghini Huracan Sterrato podbija trudny teren

Źródło: New Atlas

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej