WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Testy

Test głośnika Tracer Poweraudio Boogie Bluetooth

Dawno nie miałem w rękach ogromnego głośnika Bluetooth. Tracer Poweraudio Boogie Bluetooth nie jest bowiem zwykłym, przenośnym urządzeniem, ale dosyć sporym, który mógłby rozgrzać niejedną imprezę. Czy oferuje on coś więcej poza dużą mocą?

Wygląd i specyfikacja Tracer Poweraudio Boogie Bluetooth

Głośnik zapakowano w spory karton. Wraz z nim otrzymujemy instrukcję, zasilacz, pilot oraz mikrofon. Do tego ostatniego wrócę później, bowiem wiąże się z nim niemiła sprawa.

Tracer Poweraudio Boogie Bluetooth ma wymiary ok. 35 x 20 x 30 cm – producent ich dokładnie nie podaje. Głośnik nie jest zbyt ciężki – każdy z Was spokojnie da rade go przenosić na długie odległości. Wygląda on bardzo profesjonalnie. Specjalne pokrętna na górze sprawiają niezły efekt, a polepsza go podświetlenie RGB. Nie wygląda może ono tak dobrze, jak na zdjęciach producenta, ale efekt jest fajny.

Głośnik stoi na dwóch nóżkach, jednakże nie jest to zbyt stabilne. Tracer Poweraudio Boogie Bluetooth chybocze się w przód i tył więc bardzo łatwo jest go wywrócić. Sama jakość wykonania jest także przeciętna. W sumie to typowa jak na Tracera. Nie ma większych braków, ale użyte materiały nie są wysokiej jakości, co zresztą widać także po masie.

Obsługa Tracer Poweraudio Boogie Bluetooth

Urządzeniem steruje się poprzez pilot albo panel na górze. Podstawowe dwa przyciski to włączający głośnik oraz podświetlenie. Następnie możecie zobaczyć pokrętła do zmiany wielu ustawień czy przyciski do sterowania choćby radiem. Ekran jest bardzo podstawowy. Co ciekawe, przy zmianie trybu pracy urządzenia diody LED zaczynają migać. Jest to trochę śmieszny efekt. Tracer Poweraudio Boogie Bluetooth odczytuje także muzykę z karty pamięci microSD czy można do niego bezpośrednio podłączyć źródło dźwięku.

Sterowanie pilotem odbywa się poprzez podczerwień. Działa on tylko jak głośnik jest włączony oraz jego zasięg jest satysfakcjonujący. Jest to miły dodatek, który może się przydać.

Wróćmy teraz do mikrofonu. Na Tracer Poweraudio Boogie Bluetooth jest złącze do jego podłączenia, ale tak to nie działa. Mikrofon działa bezprzewodowo i wymaga baterii. Te niestety nie są dołączone w zestawie. Strasznie nie lubię tego typu rzeczy i ogromny minus leci do Tracera.

Z pozostałych parametrów to producent mówi o Bluetooth 4.2, ok. 8 godzinach pracy na baterii i 15 W mocy. Głośnik ma 6,5 cala, więc powinno być słychać całkiem sporą moc.

Testy Tracer Poweraudio Boogie Bluetooth

Z parowaniem przez Bluetooth nie ma żadnych problemów. Tracer Poweraudio Boogie Bluetooth informuje o połączeniu dźwiękiem i wszystko odbywa się w zaledwie kilak sekund. Zasięg jest znakomity – głośnik działa w miejscach, w których poprzednie już przerywały.

Sterowanie jest bardzo proste. Pokrętło Volume odpowiada za głośność, treble za wysokie tony, bass za niskie tony, echo za podgłos mikrofonu a mic vol za głośność mikrofonu. Przełączanie się pomiędzy trybami jest bezproblemowe. Radio FM działa raczej słabo. We Wrocławiu nie złapało czystej praktycznie żadnej stacji w bloku a to jest fatalny wynik. Stacje można za to zapamiętać.

Maksymalna głośność jest dobra, choć na w całym bloku nie usłyszycie muzyki. Liczyłem po tak dużym sprzęcie na coś znacznie lepszego. Nie ma jednak różnicy w jakości grania w takim ustawieniu – głośnik gra tak samo jak przy słabszych ustawieniach.

A jak to jest z tą jakością muzyki? Tony wysokie i niskie można sobie wyregulować w zależności od muzyki, ale ideału nigdy nie znajdziecie. Treble daje jedynie efekt przy zmniejszaniu jego – przy zwiększaniu nie widziałem w żadnej muzyce różnicy. Z niskimi tonami jest inaczej bo różnice już widoczna. Wokal jest dobry i fajnie go słychać. Gorzej jest z instrumentami – zlewają się one często w jedną miazgę. Tak samo wysokie tony są czasami przerysowane i aż uszy bolą. Z niskimi nie jest za to aż tak źle – są one całkiem przyzwoite. Choć na maksymalnym ustawieniu pokrętła bass są one również przesadzone. Jednakże słuchanie mocnej muzyki jest tutaj przyjemne, znacznie lepsze od wysokich tonów.

Mikrofon jest bardzo niskiej jakości. Nie dość, że nie ma baterii to jeszcze, jeśli nie wydzieracie się to bez mocnego podgłośnienia nic nie będzie słychać. Z drugiej strony, jeśli śpiewacie blisko mikrofonu to jest bardzo duża szansa na pisk. Po dwóch takich odechciało mi się korzystania ze sprzętu – uszy aż krwawią. Zdecydowanie wolałbym lepszej jakości przewodowy mikrofon – było by mniej problemów.

Podsumowanie

Tracer Poweraudio Boogie Bluetooth kosztuje ok. 200 zł. Jest to typowa konstrukcja pod imprezy. Sprawdza się ona dobrze na tego typu wydarzeniach, gdzie głośnik ma się przebijać głośnością i wszyscy mają słyszeć słowa, żeby do nich pokrzyczeć. Jeśli chcecie na nim coś w spokoju posłuchać to raczej pozytywnych wrażeń nie będziecie mieli.

Głośnik ma wielu funkcji, ale radio działa tak sobie, a mikrofon jest bardzo kiepski, nie mówiąc o braku baterii w zestawie. Plusem jest połączenie Bluetooth czy sterowanie pilotem. Sama jakość muzyki jest jednak słaba w porównaniu do konkurencji o podobnej cenie. Jeśli więc szukacie głośnika tylko i wyłącznie na imprezy to Tracer Poweraudio Boogie Bluetooth sprawdzi się, jeśli jednak oczekujecie od niego czegoś więcej to nawet nie zastanawiajcie się nad zakupem testowanego urządzenia.

 

Zdjęcia wykonano za pomocą smartfona Oppo Reno.