Jak widać, OPPO nie próżnuje, dzięki czemu mamy na rodzimym rynku kolejny ciekawy i stosunkowo niebanalny produkt, mogący się poszczycić oryginalną konstrukcją. Najnowszy model celuje w średnią półkę cenową, choć dzięki mocnej specyfikacji posiada aspiracje do klasy premium. Test Oppo Reno powinien Was zainteresować.

Jakość wykonania

Producent stawia na oryginalne i dość odważne rozwiązania konstrukcyjne, zwłaszcza ruchome elementy obudowy. OPPO Reno w przeciwności do swojego poprzednika (model Find X) ma tylko jeden taki element: mechanicznie wysuwany przedni obiektyw umiejscowiony na charakterystycznej trójkątnej platformie, przypominającej górną płetwę morskiego drapieżnika. Pozostałe aparaty fotograficzne znajdują się standardowo na plecach urządzenia, tylko lampa błyskowa powędrowała na ruchomy element, podobnie jak głośnik do rozmów. Taki zabieg miał na celu zmaksymalizowanie przestrzeni przeznaczonej na ekran urządzenia.

Ramka okalająca ekran w najgrubszym miejscu nie przekracza 3 mm, co optycznie jeszcze bardziej powiększa i tak spory (6,4-calowy) wyświetlacz. Widać, że producent osiągnął zamierzony efekt kompletnej bezbramkowości.

Czytaj też: Jaki telefon kupić? 10 rzeczy, które musisz wiedzieć

Całość stanowi zwartą konstrukcję o opływowych kształtach, tylna powierzchnia jest również gładka, a obiektywy nie wystają ponad obrys obudowy. Co ciekawe przed przypadkowym porysowaniem ich powierzchni chroni ceramiczna i utwardzana wypustka „O-dot” delikatnie odstająca od obudowy, umiejscowiona tuż pod głównymi aparatami fotograficznymi. Dodatkowy element zabezpieczający wysuwany moduł, stanowią czujniki ruchu, działające w sposób mocno zachowawczy. Wystarczy delikatne podrzucenie urządzenia w dłoni, aby uruchomić awaryjne zamknięcie mechanizmu i zobaczyć komunikat o niekontrolowanym upadku.

Mechanizm odpowiedzialny za wysuwaną platformę działa szybko oraz płynnie i podobnie jak u poprzednika jest wyraźnie słyszalny. OPPO deklaruje, że powinien wytrzymać około 200 tysięcy użyć, więc jeśli codziennie będziemy korzystać z przedniego aparatu ponad 100 razy, to mechanizm powinien przetrzymać 5 lat. Łatwo to osiągnąć, niekoniecznie będąc maniakiem selfie, wystarczy korzystać z rozpoznawania twarzy, jako podstawowej metody odblokowania urządzenia. Pomimo że sposób działania układu jest równie efektowny, co funkcjonalny, to z łatwością zbiera kurz i wszelkie zabrudzenia, które na domiar złego gromadzą się w osłonie głośnika, skąd trudno je usunąć. O ile nie stanowi to większego problemu poza walorami estetycznymi, to jednak zacząłbym się obawiać o całą konstrukcję w momencie dostania się tam ziarenek piasku. Tym bardziej że z racji ruchomych elementów obudowy, urządzenie nie zapewnia żadnego stopnia ochronny przed pyłem czy też cieczą. Mimo wszystko trudno odmówić całej konstrukcji uroku, szczególnie że faktura obudowy jest miła w dotyku i dobrze wyważona, co znacząco podnosi komfort użytkowania. Warto także zwrócić uwagę na fakt, że producent do kompletu sprzedażnego dorzuca gustowne i świetnie wykonane etui, skutecznie chroniące tył oraz boki urządzenia a na ekranie od nowości znajdziemy nałożoną folię ochronną.

Ekran

Trzeba przyznać, że bardzo podoba mi się profesjonalne podejście producenta do jakości stosownych wyświetlaczy. Polityka firmy zakłada montowanie matryc AMOLED-owych nawet w budżetowych modelach. W końcu wyświetlacz stanowi jeden z najważniejszy aspektów każdego urządzenia. Ekran, jaki znalazł się w modelu RENO, to 6,4-calowy AMOLED o rozdzielczości 1080 x 2340 pix i proporcjach 19,5:9. Całość ochrania szkło Corning Gorilla Glass 6, a dzięki minimalizacji ramek i pozbyciu się przedniego aparatu, wyświetlacz stanowi aż 93,1% powierzchni urządzenia. Jak łatwo się domyślić, odwzorowanie kolorów przy zastosowaniu jednej z lepszych matryc stoi na wysokim poziomie, podobnie jak kontrast i kąty widzenia. Maksymalna jasność zapewnia klarowny obraz w pełnym słońcu, choć częściowo razi w ciemnych pomieszczeniach przy minimalnych wartościach. Tu z pomocą przychodzi regulacja temperatury poszczególnych kolorów, a także funkcja „Night Shield” zmniejszająca natężenie światła niebieskiego i opcja komfortowego czytanie w nocy bez obawy o utratę wzorku. Co ciekawe możemy także skorzystać z całkowitego trybu monochromatycznego.

System oraz specyfikacja Oppo Reno

Urządzenie działa pod kontrolą Androida 9.0 – Pie wraz z autorską nakładką ColorOS. W porównaniu do poprzednich modeli producenta nakładka awansowała z wersji 5.2 do pełnej wartości 6.0. Wiąże się z odczuwalną poprawą i tak wysokiej funkcjonalności oraz wzrostem optymalizacji całego systemu. Przede wszystkim zniknął problem z brakiem notyfikacji części aplikacji. Jest o tyle istotne, że z racji ograniczonego miejsca na froncie urządzenia zabrakło diody powiadomień, więc łatwo było przeoczyć istotne dla nas zdarzenia, szczególnie że uboższa wersja „Always On Display” nie bardzo chciał pokazywać istotne notyfikacje. W obecnej wersji nakładki wszystko działa tak jak potrzeba.

Czytaj też: Test OPPO RX17 Pro czyli OPPO-wieści na topie

Odświeżono także szatę graficzną oraz zwiększono rozmiar ikon najistotniejszych skrótów na górnej wysuwanej belce, co znacząco ułatwiło nawigację całości. Muszę przyznać, że obecne wydanie nakładki producenta przypadła mi do gustu i jestem skłonny stwierdzić, że warto dać jej szanse, choćby z racji szybkości działania, jak i całej listy dodatkowych opcji użyteczny na co dzień.

Pod względem podzespołów OPPO zadbało o przyzwoity standard. Ośmiordzeniowy procesor Qualcomm Snapdragon 710 w połączeniu z 6 GB pamięci operacyjnej (RAM) gwarantuje wysoką kulturę pracy, jak i możliwość cieszenia się z dostatecznych detali przy bardziej wymagającej rozgrywce mobilnej. Potwierdzają to stosunkowo wysokie wyniki testów syntetycznych:

  • AnTuTu: 172239 pkt.
  • Geekbench 4 Pro:
  • Single-Core: 1852 pkt.
  • Multi-Core: 5997 pkt.
  • Compute: 5847 pkt.

OPPO po raz kolejny postawił na zaimplementowany czytnik linii papilarnych w ekranie. Pomimo że umiejscowienia czytnika jest mocno wyeksponowane przyjemną grafiką (którą notabene możemy dowolnie zmieniać), to nadal jego użycie wymaga większej powierzchni nacisku oraz precyzji. Przy idealnym przyłożeniu palca odblokowanie urządzenia trwa zaledwie ułamki sekund, problem leży w jego perfekcyjnym ułożeniu, co niestety zdarza się stosunkowo rzadko. Nie napisze niczego odkrywczego, że w porównaniu do tego typu czytników dużo lepiej sprawdza się klasyczne odblokowanie za pomocą skanu twarzy, szczególnie że w tym przypadku wiąże się to z efektownym uruchomieniem mechanizmu wysunięcia górnej platformy.

Komunikacja i multimedia

Część odpowiedzialna za komunikację nie została potraktowana po macoszemu, zarówno Wi-Fi (802.11 a/b/g/n/ac), jak i Bluetooth (5.0) działały bez zarzutu, podobnie jak odbiornik GPS, który stosunkowo szybko łapał pozycję. Tym razem OPPO poszedł o krok dalej i nie zapomniał o NFC, dzięki czemu bez problemu możemy płacić zbliżeniowo. Wbudowana szybka pamięć o sporej pojemności 256 GB powinna w pełni zrekompensować brak możliwości jej rozbudowy o dodatkową kartę pamięci. Nie zapominano za to o opcji Dual SIM z pełną obsługą obu slotów dla szybkiej transmisji danych LTE kat.15 (maksymalne wartości pobierania danych: 226 Mbit/s – 798 Mbit/s). Pomimo zastosowania USB typu C i deklaracji wsparci dla OTG, urządzenie nie radziło sobie za dobrze z obsługą przenośnych pamięci (a przynajmniej nie wszystkich).

Czytaj też: Test Huawei P30 Pro – Mistrz fotografii nadchodzi

Jakość rozmów mimo specyficznego umiejscowienia głośnika w żaden sposób nie wpływała negatywnie na jakość prowadzonych połączeń. Nad możliwościami pojedynczego głośnika multimedialnym nie ma się co rozwodzić, pomimo ograniczonej mocy sprawował się nad wyraz dobrze, zapewniając dość wysoki poziom głośności. Miło, że OPPO tym razem pamiętało o standardowym złączu 3,5 mm, co w połączeniu z technologią „Real Digital Sound” zapewniało bardzo przyjemne brzmienie, nawet przy wykorzystaniu słuchawek z kompletu sprzedażnego.

Aparat

Strona fotograficzna nowego modelu OPPO skrywa dwa obiektywy, główny to sensor SONY IMX586 Exmor RS o rozdzielczości 48 Mpix ze światłem f/1,7 o ekwiwalencie ogniskowej 26 mm (1/2.0″, 0,8 µm, PDAF) oraz obiektyw pomocniczy 5 Mpix (światło f/2,4) służący tylko i wyłącznie do wykrywania głębi. Co istotne, dzięki tak dużej rozdzielczości głównego obiektywu mamy możliwość uzyskania 2x bezstratnego powiększenia.

Jakość zdjęć przy korzystnych warunkach oświetleniowych jest zadowalająca. Widać dużą szczegółowość kadru i ładne odwzorowanie kolorów, rozpiętość tonalna także działa poprawnie. Trzeba też pochwalić producenta za bardzo efektowne rozmywanie tła. Mógłbym się za to przyczepić do sporadycznego spadku szczegółów przy wykorzystaniu 2x przybliżenia, zwłaszcza przy zmianie proporcji obrazu na pełny ekran. Natomiast po zmroku sprawa wygląda już dużo gorzej, szczególnie jeśli skupimy się tylko i wyłącznie na ustawieniach automatycznych, dlatego warto w tym przypadku sięgnąć po rozbudowanej opcje manualne.

Nagrania wideo nie wyróżniają się jakoś szczególnie na tle ogólnych możliwości fotograficznych urządzenia. Przy wykorzystaniu maksymalnej rozdzielczość zapisu – 2160p przy 30 kl/s oraz cyfrowej stabilizacji obrazu, jakość nagrań uzyskuje akceptowalny poziom.

Czytaj też: Test OPPO Find X – Innowacyjny powiew świeżości

Przedni aparat o parametrach 16 Mpix i jasności f/2.0 swoimi osiągnięciami nie porywa, niekoniecznie dlatego, że nie przepadam za zdjęciami selfi, ale z racji dość miernych rezultatów. Co prawda do wykorzystania w mediach społecznościowych na pewno się nadadzą, natomiast do albumu cyfrowego już niekoniecznie

Bateria

Akumulator OPPO Reno był w stanie zapewnić zasilanie przez około 31 godzin od momentu odłączenia go od ładowarki, przy założeniu, że nie muszę się w żaden sposób ograniczać (Dual SIM, LTE + łączność bezprzewodowa oraz pełna synchronizacja danych). Jak na baterie Li-Po o pojemności 3765 mAh można było spodziewać się trochę lepszych wyników. Pewnym wyróżnikiem w przypadku tego producenta będzie szybkie ładowanie 20 W (VOOC 3.0). Niestety nie jest ono tak spektakularne, jak poprzednia generacja (Super VOOC) z racji zastosowania pojedynczej baterii, a nie łączonej, jak miało to miejsce w modelach poprzednich. Stąd też pełne naładowanie trwa znacznie dłużej – około 70 minut (przy wykorzystaniu ładowarki z kompletu). Szkoda, że producent zapomniał o możliwości ładowania bezprzewodowego.

Podsumowanie

OPPO Reno to kolejny całkiem udany model tego producenta, wybijający się na dość już zatłoczonym rynku mobilnym. Smartfon zwraca na siebie uwagę wysoką jakością wykonania oraz niebanalnym wyglądem za sprawą efektywnego mechanizmu i praktycznej bezbramkowości. Na pewno dla osób lubiących się wyróżniać będzie to strzał w dziesiątkę. Do pełni szczęścia zabrakło tylko bardziej przystępnej ceny (2199 zł), bo w tym przedziale cenowym konkurencja jest naprawdę spora. Pełną specyfikację znajdziecie tutaj.

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!