Test Huawei P50 Pro – powrót króla mobilnej fotografii?

Seria P…0 Pro zawsze słynęła ze świetnego aparatu fotograficznego. I choć jej blask przygasł w związku z sankcjami nałożonymi na Huawei przez USA, to producent się nie poddaje i wydaje kolejnych przedstawicieli serii. Wprowadzenie na polski rynek najnowszego modelu – Huawei P50 Pro, wraz ze składanym P50 Pocket odbyło się pod koniec stycznia 2022 r., ponad pół roku po azjatyckiej premierze. Czy warto było czekać?

Specyfikacja Huawei P50 Pro:

  • Obudowa: 158.8 x 72.8 x 8.5 mm, 195 gram, certyfikat IP68
  • Procesor: Qualcomm Snapdragon 888 4G (max 2,84 GHz)
  • Układ graficzny: Adreno 660
  • Pamięć RAM: 8 GB
  • Pamięć wewnętrzna: 256 GB (możliwość rozbudowy kartami NM)
  • Ekran: 6,6 cala, OLED, 2700 x 1228 (19,8/9), 120 Hz
  • System: EMUI 12
  • Łączność: Dual SIM, LTE, Wi-Fi 6, Bluetooth 5.2, USB C 3.1, NFC, IrDa
  • Nawigacja: GPS, A-GPS, GLONASS, Galileo, Beidou, QZSS, kompas
  • Moduły dodatkowe: czytnik linii papilarnych w ekranie, skaner twarzy, głośniki stereo
  • Aparat główny: 50 Mpix (f/1.8, OiS) + 40 Mpix (f/1.6) + 13 Mpix (f/2.2) + 64 Mpix (f/3.5, OiS)
  • Aparat przedni: 13 Mpix (f/2.4)
  • Bateria: 4360 mAh
  • Ładowanie: przewodowe SuperCharge 66 W, bezprzewodowe SuperCharge 50 W
  • Wersje kolorystyczne: czarny, złoty
  • Cena w dniu premiery: 5499 zł

Co, gdzie, za ile?

Cena smartfona została ustalona na poziomie 5499 zł. Niemało, zwłaszcza, że z uwagi na konflikt z USA, nie dostajemy nadal usług Google, ani obsługi sieci 5G. Na szczęście w przedsprzedaży trwającej do 8 lutego 2022 r., możemy go nabyć za 4999 zł wraz ze słuchawkami FreeBuds 4 za 1 zł.

W pudełku, poza telefonem znajdziemy również ładowarkę 66 W, kabel USB C, przeźroczyste etui, dokumentację i igłę do tacki na karty SIM.

Jeśli chodzi o dostępność w sklepach, to nie ma z nią żadnych problemów. Smartfon dostaniemy również u dwóch rodzimych operatorów komórkowych, w Plusie i Play. To z pewnością spowoduje w przyszłości wyższą dostępność telefonu na rynku wtórnym.

Irytujące początki…

Żeby rozpocząć przygodę z Huawei P50 Pro trzeba najpierw przeklikać ustawienia początkowe. Nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że obligatoryjnie trzeba się połączyć z internetem i założyć konto Huawei ID. Bez tego ani rusz. Potem tylko multum regulaminów do zaakceptowania i dość uciążliwe sugestie dotyczące m.in. ściągania dodatkowych aplikacji i dopiero możemy zaczynać korzystać ze smartfona. Trwa to zdecydowanie dłużej niż u konkurencji i jest po prostu irytujące…

Huawei P50 Pro – design skrojony pod linie papilarne

Nie, nie chodzi mi o nowe wzornictwo, a o coś wręcz przeciwnego. Poza oryginalnym wyglądem wysp na obiektywy aparatu z tyłu urządzenia, design nie jest specjalnie zaskakujący. Za to na „lustrzanej” tylnej klapce wręcz idealnie widać wszelkie odciski palców i inne zabrudzenia. Na pociechę należy zauważyć, że smartfon nie jest przesadnie śliski i dobrze leży w dłoni. Ponadto jest wodo i pyło szczelny – spełnia normę IP68.

Ogólnie obudowa to eleganckie połączenia szkła i aluminium. Ekran został zaoblony na bocznych krawędziach, co ma zarówno swoich zwolenników, jak i przeciwników. Moim zdaniem, wygląda to bardzo dobrze. Na naszym rynku dostępne będą dwie wersje kolorystyczne – czarna i złota. Ta ostatnio wpada bardziej w srebro…

Jeśli chodzi o umiejscowienie portów i przycisków, to w dolnej części ramki umieszczono mikrofon, pierwszy głośnik, port USB C 3.1 oraz tackę na karty. U góry zaś – drugi głośnik i mikrofon oraz port podczerwieni. Po prawej stronie ramki znajdziemy przyciski regulacji głośności oraz przycisk on/off.

OLED co się zowie!

6,6 calowy wyświetlacz OLED o rozdzielczości 2700 x 1228 i oryginalnych  proporcjach 19,8/9 jest odświeżany w 120 Hz. To postęp względem poprzednika (P40 Pro miał 90 Hz odświeżanie), ale jak na obecne realia wśród flagowych modeli konkurencji – standard.

Jakość wyświetlanego obrazu jest oczywiście świetna, a maksymalna jasność w zupełności sprawdziła się w zimowy, słoneczny dzień.

W ustawieniach znajdziemy filtr światła niebieskiego, tryb ciemny dla menu, możliwość regulacji kolorów oraz rozdzielczości ekranu. Nie zabrakło również możliwości wyboru między 60 Hz a 120 Hz odświeżaniem ekranu oraz możliwości „zamaskowania” notcha u góry ekranu.

Wydajność na poziomie zeszłorocznych flagowców

I to nie jest wada – wszakże smartfon debiutował w Azji w lipcu 2021 roku. Wydajność stoi więc na oczekiwanym, bardzo wysokim poziomie. W benchmarkach osiągał on bardzo porównywalne wyniki jak np. Samsung Galaxy S21 FE 5G.

  • Antutu Benchmark 9.2.9 – 801 010 pkt
  • 3D Mark (test Sling Shot Extreme) – Maxed Out!
  • 3D Mark Wild Life – 5526 pkt
  • 3D Mark Wild Life Extreme – 1496 pkt

Huawei P50 Pro przez cały okres trwania testów działał bardzo szybko i płynnie (zwłaszcza po włączeniu 120 Hz odświeżania ekranu). Niemniej podczas dłuższej gry w wymagające produkcje smartfon potrafił się dość mocno zagrzać, a wtedy wydajność delikatnie spadała. Trzeba mieć to na uwadze.

Z 256 GB pamięci wewnętrznej do Naszej dyspozycji pozostaje około 218 GB. Możemy ją co prawda rozbudować, ale tylko przy pomocy mało popularnych kart Nano Memory.

Huawei P50 Pro bez 5G!

Porozmawiajmy teraz chwilę o wyposażeniu. Smartfon jest Dual-SIMem, ale hybrydowym, także jeśli byście jednak chcieli skorzystać z kart Nano Memory to musicie wyjąć drugą kartę SIM. Poza tym smartfon nie obsługuje sieci 5G co jest wynikiem sankcji nałożonych przez USA. Na chwilę obecną mi to w niczym nie przeszkadzało, ale to już zależy od indywidualnego stylu użytkowania. Poza LTE możemy liczyć na bardzo sprawnie działające Wi-Fi 6, Bluetooth 5.2, NFC oraz port podczerwieni, dzięki któremu możemy zamienić smartfon w pilot np. do telewizora.

Jeśli chodzi o nawigację, to telefon obsługuje GPS, A-GPS, GLONASS, Galileo, Beidou oraz QZSS. Jest również wbudowany kompas. Zero problemów.

Czytnik linii papilarnych został umieszczony pod ekranem, trochę za nisko wg mnie, ale działa bardzo szybko i sprawnie. Jeśli miałem z nim jakieś kłopoty, to jedynie chwilowe. Jest też cały czas aktywny. Odblokowanie urządzenia za pomocą skanu twarzy również przebiega bezproblemowo i szybko, ale konieczne będzie zdjęcie maseczki z nosa.

Głośniki stereo

Przejdźmy teraz do sekcji audio. Głośniki stereo grają naprawdę bardzo, bardzo dobrze. Dźwięk jest przestrzenny, bez zniekształceń i z całkiem przyjemnym basem. Są to jedne z najlepszych głośników stereo w smartfonie, jakie miałem okazje słuchać w ostatnich latach.

Po podłączeniu słuchawek pod gniazdo USB C już aż tak dobrze nie jest. Dźwięk jest poprawny, ale nieco przytłumiony. Na szczęście w ustawieniach znajdziemy różne opcje zmiany barwy dźwięku, z manualnym korektorem częstotliwości na czele.

System bez zmian, czyli EMUI 12

Huaweia ze swoim EMUI 12 negatywnie zaskoczył mnie już na samym starcie, o czym pisałem wcześniej. Później było już lepiej, niemniej z uwagi na brak usług Google musiałem się liczyć z pewnymi ograniczeniami.

Nie udało mi się np. uruchomić synchronizacji Chrome z kontem Google. Podobnie sprawa wyglądała z historią Map Google. Oczywiście o Google Pay, Android Auto czy apce YouTube również nie mogło być mowy. YouTube tylko w przeglądarce… Póki co jednak Mapy Petal są skutecznym zamiennikiem Map Google.

To, czy uda Nam się przesiąść bez bólu na EMUI 12, zależy od tego jakich aplikacji i funkcji używamy na co dzień. Jeśli są one bez problemu dostępne w sklepie AppGallery, to nie ma problemu. Jeśli są tam ich skuteczne zamienniki, również nie widzę problemu. Problemy pojawiają się gdy nie ma sensownych alternatyw, a na danej apce lub funkcjonalności Nam zależy. Jedna z moich ulubionych gier na Androida – „Monopoly” np. nie działa. Nawet zainstalowana z pliku apk. Powód? Brak usług Google…

Ogólnie jednak system jest bardzo dobrze zoptymalizowany i przetłumaczony na język polski.

Gwiazda wieczoru – aparat fotograficzny w Huawei P50 Pro

Niewątpliwie znakiem rozpoznawczym smartfonów z serii P…0 Pro zawsze był świetny aparat fotograficzny. Nie inaczej jest również i w tym przypadku. W P50 Pro na moduł fotograficzny składa się aparat główny 50 Mpix (F/1.8, 23mm, OIS), monochromatyczny 40 Mpix (26mm, F/1.6), ultraszerokokątny 13 Mpix (13mm, F/2.2) oraz teleobiektyw 64 Mpix (F/3.5, 90mm, OIS, peryskopowy).

Jakość zdjęć za dnia jest oczywiście świetna. Ilość detali zarówno w przypadku aparatu głównego, jak i teleobiektywu z 3,5 krotnym bezstratnym zoomem jest po prostu ogromna. Również zdjęcia wykonane obiektywem szerokokątnym nie mają się czego wstydzić. Co ciekawe, nawet te wykonane 10 krotnym zoomem hybrydowym prezentują się nadzwyczaj dobrze. Brawo, Huawei!

W nocnych sceneriach nowy Huawei dalej błyszczy, choć tym razem już tylko w przypadku aparatu głównego. Choć trzeba przyznać, że zdjęcia wykonane 10 krotnym zoomem nadal są nadspodziewanie dobre. Zdjęcia wykonane aparatem szerokokątnym mają w nocy zauważalnie mniej detali, pojawiają się na nich wyraźne ślady agresywnego odszumiania i są po prostu ciemniejsze. Co ciekawe, w nocy w oczy rzuca się dużo cieplejsza i nienaturalna kolorystyka zdjęć z aparatu szerokokątnego. Bez względu na to czy włączymy tryb nocny, czy też nie. Szkoda. Zobaczcie sami.

Zdjęcia w trybie makro są przyzwoite, ale nie mają startu do tych np. z Xiaomi Mi 11.

Warto zaznaczyć, że zdjęcia możemy zapisywać również w formacie RAW.

Przedni aparat to 13 Mpix matryca z optyką o jasności f/2.4. Jakość zdjęć – bardzo dobra. Są nawet trzy stopnie szerokości obiektywu. Oczywiście osiągane programowo, ale jednak.

Filmy możemy kręcić maksymalnie w 4K przy 60 kl/s, ALE wtedy musimy zapomnieć o nagrywaniu aparatem szerokokątnym. Sprawę rozwiązuję przełączenie na 4K przy 30 kl/s. Mamy możliwość nagrywania również w 1080p w proporcjach filmowych (21/9) zarówno w 30, jak i 60 kl/s. Jakość filmów? Świetna w dzień, gorsza w nocy. Głównie z powodu problemów z auto focusem.

Reasumując – Huawei P50 Pro ma naprawdę bardzo, ale to bardzo dobry aparat, ale niestety nie jest najlepszy na rynku. Głównie z powodu przeciętnych zdjęć nocnych wykonanych aparatem szerokokątnym oraz tylko przyzwoitym zdjęciom makro.

Bateria i szybkie, 66 W ładowanie

Bateria o pojemności 4360 mAh na papierze nie rzuca na kolana, ale w praktyce wystarczy na około dwa dni pracy w cyklu mieszanym.

Ładowanie przewodowe może odbywać się maksymalnie z mocą 66 W. Czasy ładowania przy użyciu dołączonej do zestawu ładowarki wyglądają więc bardzo dobrze, ale do czołówki, czyli m.in. Xiaomi 11T Pro jednak daleko:

  • w 15 min – 52%
  • w 30 min – 82%
  • w 44 min – 100%

Huawei P50 Pro oferuje jednak jeszcze bardzo szybkie, 50 W ładowanie bezprzewodowe. Za to brawa.

Podsumowanie – czy warto wydać 5499 zł i kupić Huawei P50 Pro?

Test Huawei P50 Pro
Huawei P50 Pro

Odpowiedź po raz kolejny brzmi – to zależy. Jeśli nie przeszkadza Wam brak 5G i usług Google, a macie wolne 5500 zł to jak najbardziej polecam wybór Huawei P50 Pro. To bardzo wydajny i świetnie wykonany smartfon, z bardzo dobrym aparatem i głośnikami stereo.

Sęk w tym, że konkurencja również oferuje flagowce o porównywalnych parametrach, z tym, że dodatkowo z 5G i wspomnianymi usługami Google. Wystarczy się chwilę rozejrzeć w internecie. Dlatego zakup będzie zdecydowanie kwestią indywidualnych preferencji.

Jeśli jednak już zdecydowaliście się na zakup, to sugerują nie czekać – do 8 lutego możecie go nabyć 500 zł taniej, a dodatkowo dostaniecie słuchawki FreeBuds 4 za symboliczną złotówkę!