WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Testy

Test myszki Logitech G604 bez podświetlenia ale z baterią AA

Myszka bez jakiegokolwiek systemu podświetlenia i zasilania nie możliwym do podładowania akumulatorem, a baterią AA. Czy w obecnych czasach Logitech słusznie postawił na takie połączenie w modelu G604? 

Pudełko i dołączone wyposażenie

W tradycyjnym dla marki kartoniku, łączącym charakterystyczny błękit i szarość ze świetnymi renderami, znajdziemy dobrze zabezpieczoną mysz, baterię AA, dokumentację, odbiornik LIGHTSPEED i przedłużacz do odbiornika na USB. Nic nam więcej nie trzeba, a za dodatek baterii należy Logitecha wręcz błogosławić. To bowiem nie taka częsta praktyka. 

Najważniejsze cechy 

  • Sensor optyczny: Hero 16K
  • Czułość na 5 poziomach od 100 do 16000 DPI (przeskoki co 50 jednostek)
  • Waga: 135 z baterią 
  • Wymiary: 130 x 80 x 45 mm
  • Materiał: matowe tworzywo sztuczne
  • Tryb pracy: bezprzewodowy Bluetooth lub Lightspeed
  • Liczba programowalnych przycisków: 10 
  • Rolka z dwoma trybami i pracą „na boki”
  • Odświeżanie USB: 125, 250, 500 i 1000 Hz
  • Podświetlenie: brak
  • Dedykowane oprogramowanie
  • Gwarancja: 2 lata
  • Cena producenta: 439 zł

Design, materiały i wykonanie

Pod kątem swojej fizyczności model G604 sprawia dwojakie wrażenie. Z jednej strony wygląda świetnie, a jego kształt w połączeniu z matowym plastikiem i sporą powierzchnią gumową sprawia, że mysz pewnie leży nam w dłoni, zapewniając w pewnym stopniu feeling premium, ale to wrażenie szybko pryska. 

Jasne, możecie uznać to za czepialstwo, ale od tego tutaj przecież jestem. Mowa o dwóch kwestiach – po pierwsze niepokojących dźwiękach podczas potrząsania myszką (powoduje to luźna rolka i coś jeszcze), a po drugie samych skrzydełkach głównych przycisków. Te są oddzielone od głównego korpusu, co samo w sobie jest bardzo korzystne… ale nie w momencie, w którym ich osadzenie na przełącznikach nie zakrawa o prawie idealne. Subtelna różnica, ale „klika się” znacznie lepiej, a w modelu w takiej cenie szczegóły są najważniejsze.

Wracając jednak do tego, co w G604 jest dobre, to… zostaniemy przy tym na dłużej. To model, który spodoba się zwłaszcza tym, dla których każdy dodatkowy przycisk jest na wagę złota. W odróżnieniu od tradycyjnych modeli ta propozycja Logitecha posiada dodatkowe 4 przyciski na lewym panelu bocznym i dwa dodatkowe po lewej stronie LPM. Daje to w sumie siedem dodatkowych przycisków, niż zwykle, choć tutaj można jeszcze zaszaleć, jako że pociągnięcie rolki w lewo i w prawo można zaprogramować. 

Z dodatkowych przycisków należy jeszcze wspomnieć o dwóch funkcyjnych nad rolką. Ten pierwszy służy do zmiany jej działania między “ciężkim”, a swobodnym scrollowaniem. Drugi z kolei służy do zmiany interfejsu G604 – Bluetooth vs LIGHTSPEED, co pozwala na szybkie żonglowanie pomiędzy np. laptopem i komputerem. 

Wywracając z kolei G604 na “plecki” naszym oczom ukaże się jedna z najlepiej zaprojektowanych podstaw, jakie widziałem w przypadku myszek. Jasne – to coś, na co nie zwraca się uwagi, ale to jednocześnie coś, po czym widać pieczołowitość producenta. Cztery „strzałkowe” i zaokrąglone ślizgacze znajdują się na stosownych wypustkach i współpracują z piątym wokół sensora. Tuż obok niego znalazł się prosty przełącznik on/off myszki. 

Na wyróżnienie zasługuje też zdejmowany grzbiet, w którym to znalazło się miejsce zarówno na baterię AA do zasilania, jak i dołączony odbiornik LIGHTSPEED. 

Ergonomiczność

Po dziesiątkach testów przeróżnych myszek przyzwyczaiłem się już do każdego kształtu na tyle, że praktycznie każda jest już dla mnie komfortowa. To samo mogę powiedzieć o G604, która jest wprawdzie ciężka, bo 135-gramowa, ale ze świetnymi ślizgaczami i wieloma punktami oparcia dłoni na obudowie. Jest to ewidentnie propozycja dla praworęcznych preferujących układ palców 1+2+2 i chwyt typu palmgrip, choć przy każdym powinno być Wam wygodnie.

Co zaskakujące, pomimo tego, że do G604 wkładamy baterię AA z samego boku, Logitech postarał się o bardzo dobre wyważenie. Zarówno w stosunku tył:przód, jak i prawa:lewa, choć w tym drugim lewa strona ewidentnie przeważa prawą. Projekt z tak dobrym podejściem do kwestii wagi jednak i tak należy docenić. 

Test przycisków

Jak już wspominałem na początku, główne przyciski dręczą nieco spartaczone skrzydełka, które nieco “chwiają” się na boki, ale pod lupą odkryłem coś jeszcze. Zarówno lewy, jak i prawy przełącznik w G604 aktywuje się w połowie swojej drogi pracy, co sprawia, że największy opór odczuwamy dopiero po kolejnym milimetrze, kiedy to skrzydełko zaczyna opierać się na obudowie. Szkoda, bo zaburza to tą stanowczość pracy i responsywność. Finalnie mogę więc ocenić główne przyciski w G604, jako po prostu dobre. 

O stopień wyżej w werdykcie można wnieść szereg przycisków dodatkowych, które sprawdzają się świetnie pod kątem działania. Zapewniają bowiem pewny, charakterystyczny klik z króciutką drogą pracy.

Aluminiowej rolki z kolei nie można ocenić tak, jak zwykle, ponieważ jest ona dosyć wyjątkowa. Nie tylko oferuje dwa tryby pracy (w pełni swobodny i „ciężki” z wyczuwalnymi przeskokami), pomiędzy którymi przełączamy się przyciskiem, ale też akcje, kiedy pociągniemy ją to w lewą, to w prawą stronę. W grach świetnie sprawdza się to, jako bind do ekwipunku albo zajrzenia za ścianę. 

Finalnie rolka jest w moim guście nieco zbyt luźna (bez względu na tryb pracy), ale w tym najważniejszym, czyli standardowym, oferuje wyczuwalne przeskoki i towarzyszące im dźwięki. 

Oprogramowanie i bateria

G604 możemy zarządzać z poziomu Logitech G Hub. W nim podejrzymy poziom naładowania baterii, dostosujemy profile z możliwością zapisania ich w pamięci myszy, podepniemy poszczególne aplikacje do konkretnych ustawień i wreszcie pobawimy się zaawansowanym kreatorem przypisywań z trybem G-Shift. Znajdziemy tutaj wszystko – od możliwości nagrania rozbudowanych makr, po odzwierciedlenie klawiszy i kończąc na systemowych poleceniach oraz konkretnych działaniach. 

Tyle w pierwszym z dwóch menu. W tym drugim głowną rolę odgrywają poziomy czułości (od 100 do 16000 DPI) z przeskokami co 50 jednostek. Możemy zapisać do pięciu ustawień. Dodatkowo tutaj możemy też wybrać częstotliwość pobierania sygnału z myszy na poziomie 125, 250, 500 i 1000 Hz. 

Jeśli o baterię w G604 idzie, to jej realizację możecie ocenić tylko Wy. Czy chcecie zaprzątać sobie głowę regularnym podpinaniem myszki do przewodu, czy wolicie od czasu do czasu wymienić wyczerpane ogniwo w kilka sekund? W ciągu testu nie udało mi się wytrącić choć jednej kreski z poziomu naładowania i nic dziwnego.

Jak podaje Logitech, w trybie LIGHTSPEED G604 na jednej baterii powinno wystarczyć do 240 godzin ciągłego grania, a w trybie Bluetooth do 5,5 miesiąca standardowe użytkowania. Jest więc… godnie. Preferencje jednak odegrają tutaj główną rolę. 

Test sensora Hero 16K

Logitech Hero 16K będzie dla nas tajemnicą, jeśli mowa o porównanie do tradycyjnych czujników, ale testy powiedzą wszystko. Na sam początek coś, co nie jest związane wyłącznie z sensorem, czyli częstotliwość pobierania sygnału z myszki. Jak to w przypadku bezprzewodowych bywa, to zwykle jest dosyć chwiejne, a w przypadku G604 nie ma co myśleć o 1000 Hz. Lepiej postawić na 500 albo nawet 250 Hz, o ile dążycie do możliwie najmniejszych wahań. 

Idąc dalej w oprogramowanie do testów – sprawdzian w Enotus, który wykazał świetną prędkość maksymalną, dobre odwzorowanie czułości, wysoką precyzję i brak zauważalnego smoothingu:

Odwzorowanie ruchów myszki również wypada zaskakująco dobrze, jak na model bezprzewodowy:

I finalnie to, co najważniejsze, czyli moment występowania „dziwnych zjawisk”, a przede wszystkim interpolacji oraz szumów wysokiej częstotliwości.

W skrócie – przy 3200 DPI zaczynają się dziać dziwne rzeczy, a im wyżej, tym sensor bardziej zaczyna wieść swoje własne życie. A parametr LOD? Bardzo niski, bo sięgający 1 mm. 

Logitech G604 nie idzie schematami

Podsumowując przygodę z myszką G604 jest się na wskroś pozytywnie nastawionym i wiecie co? Przez to nawet bolączki z latającym elementem wewnątrz i skrzydełkami głównych przełączników można wybaczyć. Nie należy o nim jednak zapominać, bo to model za całe 400 złotych.

Za tę kwotę dostajemy jednak wiele. Bardzo wiele, choć nie wszystkim akurat te konkretne funkcje będą przydatne. Po pierwsze, mnogość przycisków oraz opcji przypisywania do nich akcji. Po drugie, łączność Bluetooth oraz LIGHTSPEED z możliwością „przeskakiwania” pomiędzy sprzętami. Po trzecie, fenomenalne dwa tryby pracy rolki i wreszcie to, co najważniejsze – wrażenie obcowania z czymś z górnej półki.