WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ

Test myszki Xtrfy M42 RGB Retro i podkładki GP4

Test myszki Xtrfy M42 RGB Retro i podkładki GP4

Test myszki Xtrfy M42 RGB Retro najlepiej zacząć od tego, że na rynku jest to wyróżniający się model spośród tych wszystkich innych perforowanych. Na dokładkę sprawdzamy też podkładkę Xtrfy GP4.

Pudełko i dołączone wyposażenie

Chociaż o pudełku zapominamy tak szybko, jak o noworocznych postanowieniach, to już ten sam solidny kartonik modelu Xtrfy M42 RGB Retro dobrze świadczy o tym modelu, nawiązując do wersji kolorystycznej. Po zrzuceniu z niego „wieczka” naszym oczom ukazuje się plastikowe twarde etui zarówno na mysz, jak i dwa wymienne keycapy dla klawiatury mechanicznej. To słodki dodatek, który jeszcze bardziej wiąże nas z firmą. 

Czytaj też: Test myszki Mountain Makalu 67 White. Pierwszy raz sensora PAW3370
Czytaj też: Test bezprzewodowej myszki SteelSeries Rival 3 Wireless
Czytaj też: Test myszki HyperX Pulsefire Haste. Cudo niczym piórko

To jednak nie koniec akcesoriów, bo pod plastikowym wytłoczeniem znajdziemy też naklejkę, instrukcję obsługi, wymienne ślizgacze (z jednym dodatkowym do zamontowania wedle uznania) i… jeden z paneli na myszce. Nie byle jaki, bo dotyczący jej grzbietu, ale spokojnie – nie dlatego, że ten jest strukturalnie słaby i szybko pęknie. To po prostu dodatkowy grzbiet w innym rozmiarze dla lepszego dopasowania.

Najważniejsze cechy Xtrfy M42 RGB Retro

  • Sensor optyczny PMW3389
  • Czułość na 8 poziomach od 400 do 16000 DPI
  • Waga: 59 gramów
  • Wymiary: 118 x 63 x 38 mm (w najbardziej wychylonych punktach)
  • Materiał: matowe tworzywo sztuczne w kolorze kości słoniowej
  • Przełączniki główne: Omron o wytrzymałości 20 milionów kliknięć
  • Liczba przycisków: 5 + rolka
  • Interfejs: USB za pośrednictwem 180-centymetrowego przewodu EZcord
  • Odświeżanie USB: 125, 500 i 1000 Hz
  • Podświetlenie: RGB rozbudowane
  • Brak oprogramowania
  • Gwarancja: 2 lata
  • Cena producenta: 69 euro

Design, materiały i wykonanie

Chociaż w naszym przypadku test dotyczy wersji Xtrfy M42 RGB Retro, nie można nie wspomnieć o tym, że producent oferuje model M42 RGB tak naprawdę w pięciu wariantach kolorystycznych z wersją Retro pozostającą najdroższą. Różnice między nimi sprowadzają się wyłącznie do wyglądu, ale Xtrfy postarało się, żeby chętni mogli skompletować cały zestaw peryferiów inspirowany stylem Retro. Co ten oznacza? No cóż, jeśli nie dostrzegacie tego na pierwszy rzut oka, wszystko wyjaśni Wam zapewne te zdjęcia:

Nawiązania kolorystyczne nie są przypadkiem, a na dodatek może przypomnieć Wam czasy lekcji informatyki i kiczowatego gaminowego sprzętu (patrz czerwone akcenty). Na całe szczęście jednak „retro” oznacza tutaj tylko kolor, a nie wykonanie i technologię. W przypadku Xtrfy M42 RGB producent sięgnął po ciągle trwający trend perforowanych, a więc szalenie lekkich myszek, które tracą nawet połowę wagi przez wszechobecne dziurki w obudowie.

To sprawia, że możemy dostrzec gołym okiem wszystko, co buduje myszkę, a dodatkowe zabezpieczenie przed kurzem i wilgocią pozwala zapomnieć o obawach, że kropla potu spowoduje zwarcie. Nie zalecam jednak gmerania w myszce metalowymi przedmiotami, czy paluchami, kiedy ta jest podpięta do komputera. 

Jako myszka symetryczna, M42 RGB oferuje sprawdzoną przez lata bryłę, czyli smukłą i prostą ze grzbietem szerszym u podstawy i spadającym ku podstawie znacznie ostrzej, niż przednie przyciski. Producent zadbał o pewną modularność w postaci wymiennego grzbietu, który siedzi pewnie w przeznaczonym dla siebie miejscu za sprawą magnesów i delikatnych zatrzasków. Ten dodatkowy wymienny grzbiet jest znacznie bardziej wypukły, co powinno spodobać się tym, którzy wolą „czuć” myszkę jeszcze lepiej nasadą dłoni.

Jako że przed perforacją uchroniły się tylko przednie części skrzydełek głównych przycisków, dziurkowana jest nawet czarna podstawa. Tam znajdziemy dwa białe ślizgacze (z opcją doklejenia trzeciego wokół sensora), jak również przycisk zmiany DPI oraz przełącznik co do częstotliwości odświeżania (125, 500, 1000 Hz). Pomimo znacznie osłabionej obudowy przez wszechobecne dziurki, Xtrfy M42 RGB nie skrzypi przy nacisku, a poszczególne panele nie uginają się nawet przy znacznym nacisku. Co do trwałości konstrukcji należą się więc brawa.

Resztę elementów Xtrfy M42 RGB uzupełnia ogumowana rolka, spory przycisk tuż nad nią oraz wpuszczony w myszkę przez gumową osłonkę materiałowy przewód EZcord (nazwa producenta). Ten jest lekki i swobodnie porusza się po biurku, ale ma też w sobie krztę sztywności, dzięki czemu łatwo ustawić go w mouse-bungee. 

Pod kątem budowy mogę tylko doczepić się do przycisków bocznych, przez które prześwitują co jaśniejsze kolory, burząc nieco wrażenie perfekcyjnego wykonania. Względem reszty jestem jednak pozytywnie zaskoczony.

Ergonomiczność M42 RGB

Jako mysz symetryczna dla praworęcznych, Xtrfy M42 RGB spodoba się większości graczy przyzwyczajonych do tego kształtu, którzy będą mogli śmigać po podkładce bez wyczuwalnego tarcia, o co zadbała szalenie niska waga, zaokrąglone dwa ślizgacze i uniesiony przewód EZcord. Oczywiście przez swoją bryłę ten model sprawdzi się najlepiej przy ułożeniu palców 1+2+2 i w chwycie palm- lub fingertip-grip. Gdyby tego było mało, warto wyróżnić dobrze umiejscowione przyciski.

Test przycisków

Na początku warto wspomnieć o tym, że pomimo oddzielenia skrzydełek głównych przycisków od reszty obudowy, te w żadnym stopniu nie kiwają się na boki i nie wykrzywiają przy nacisku. Dzięki temu umiejscowiony pod nimi przełącznik Omron pokazuje wszystko najlepsze i najgorsze, co ma do zaoferowania. 

Główne przyciski myszki M42 RGB mogą pochwalić się fenomenalnym działaniem przy zachowaniu krótkiej drogi pracy, wysokiej responsywności i głośności, jak również twardości kliku. Te właściwości przyciski zachowują podczas klikania na całej powierzchni pozbawionej dziur. 

Podobnym „dynamicznym” stylem działania, choć nieco mniej responsywnym, mogą pochwalić się dwa przyciski boczne oraz rolka, która wprawdzie działa z pożądanym oporem, ale przeskakując na względnie małych zapadkach łożyska. Dodatkowym plusem jest to, że nie generuje nieprzyjemnego hałasu nawet podczas ostrego scrollowania. 

Podświetlenie M42 RGB

Chociaż po takim modelu oczekiwalibyśmy skromnego podświetlenia, Xtrfy chciało najwyraźniej zaszaleć, zapewniając je panelom bocznym (przez mleczne wstawki), rolce oraz grzbietowi. W przypadku tego ostatniego mamy tak naprawdę najlepszy element, jako że dotyczy „spikselizowanej” nazwy producenta, która spoziera na nas spod dziurek obudowy.

Jako że myszka M42 RGB nie ma dedykowanej aplikacji, jesteśmy zmuszeni korzystać tylko z tego, co przygotował nam producent. Nie mamy więc możliwości dostosowania poziomu jasności, a jedynie efektu (jest opcja całkowitego wyłączenia) za sprawą przycisku nad rolką. Samych efektów jest sporo. Obejmują zarówno powolny i szybki cykl RGB, jak również oddychanie i tryb stały w jednolitych kolorach z kultowym dla marki żółtym razem z zielonym i czerwonym.

Test sensora PMW3389

Optyczny sensor PMW3389 jest obecnie w czołówce najbardziej dokładnych sensorów, jakie znajdziecie na rynku. W rzeczywistości może być tak naprawdę najbardziej dokładnym, ogónodostępnym sensorem (jeśli pominiemy autorskie rozwiązania największych firm) na rynku. Czego więc możecie oczekiwać? Wszystkiego tego, co najważniejsze, a więc niskiego poziomu LOD (około 1,3 mm), idealnego wręcz feelingu korzystania z myszy i precyzji, którą nawet można bezpośrednio poczuć, zachowując DPI do 1800 jednostek. Powyżej w grę może wejść bowiem lekki smoothing. 

Możecie więc zapomnieć o jakichkolwiek negatywnych zjawiskach podczas grania, czy pracy, co potwierdzają powyższe testy. W rzeczywistości mniej wrażliwi mogą korzystać z czułości do nawet 4000 DPI, czując się pewnie. Warto tutaj zaznaczyć, że Xtrfy przez brak oprogramowania nieco ograniczył możliwości tego sensora w M42 RGB, uniemożliwiając m.in. dostosowanie LODu, czy DPI, będącego do wyboru na poziomie 400, 800, 1200, 1600, 3200, 4000, 7200 i 16000 jednostek. 

Podkładka Xtrfy GP4 w skrócie

W przypadku materiałowej podkładki mamy do czynienia z wersją Abstract Retro, czyli komponującą się w teorii z myszką, ale w praktyce żyjącą swoim własnym życiem za sprawą artysty Kima Berkhuizena, który tchnął w nią nawet efekt 3D. Jest dostępna w wersji Large o wymiarach 460 x 400 x 4 mm i kilku wariantach kolorystycznych, oferując tradycyjne połączenie materiału na górze i gumy na dole. Co ważne, można ją prać w pralce w temperaturze 30 stopni, a sam materiał zapewnia świetną powierzchnię dla myszek w formie złotego środka między szybkością, a kontrolą. 

Xtrfy uważa, że to najbardziej ambitna podkładka w historii firmy i szczerze mówiąc, nie mogę powiedzieć, że czegoś jej brakuje. Zwłaszcza że posiada swój unikalny styl oraz świetnie wykończone brzegi z wytrzymałymi i bardzo ładnie prezentującymi się szwami. Po rozłożeniu podkładki możecie być pewni, że ta nie będzie szurać po Waszym biurku, zapewniając wystarczającą powierzchnię dla myszki. Cena ponad 140 zł jest spora, ale na osłodę dostajemy naklejkę i poniekąd dzieło sztuki. Podoba się? Bierzcie, nie zawiedziecie się. 

Test myszki Xtrfy M42 RGB Retro – podsumowanie

Mysz Xtrfy M42 RGB Retro kupicie w Polsce za 289,99 złotych, więc mamy tutaj do czynienia może nie z półką „hajend”, a zdecydowanie półką wyższą i to zwłaszcza dla modeli przewodowych. Finalnie mysz w naszych rękach sprawdziła się fenomenalnie, oferując ciekawe dodatki w zestawie, świetne wykonanie i unikalny wygląd, jak również wysoki poziom ergonomii i niebywałą precyzję. Jedynym mankamentem są w moich oczach przyciski boczne i choć mi niespecjalnie zależy na oprogramowaniu, dla wielu z Was jego zupełny brak może być ogromną wadą. Pamiętajcie o tym. 

Chcesz być na bieżąco z WhatNext? Śledź nas w Google News