Należałem do ludzi, którzy wyobrażając sobie soundbar, myśleli o przepłaconym kawałku plastiku, który bardziej pierdzi niż gra. Czas przeszły jest tu bardzo istotny, bowiem Samsung N850 nieco zweryfikował ten pogląd i wystawił na ciężką próbę.

Zdaję sobie sprawę, że tzw. power-userzy zaraz zlecą się i zaczną krucjatę pod tytułem „TYLKO AMPLITUNER I PORZĄDNE KOLUMNY!”. Na wstępie chciałbym zauważyć, że segment soundbarów rozwija się w błyskawicznym tempie od paru ładnych lat. Dzisiejsze produkty, jak testowany właśnie N850, pozwala na mocno uproszczone, ale wciąż realne, obcowanie z wysoką jakością dźwięku łącząc to z prostotą obsługi i wygodą praktycznie nieistniejącej konfiguracji.

Soundbar? A po co to komu?

Gdybyście jeszcze pół roku temu zapytali mnie, jaki zestaw audio poleciłbym do małego mieszkania, gdzie każdy kawałek przestrzeni jest na wagę złota, pewnie zmontowałbym niewielki zestaw kolumn, subwoofera i wzmacniacza, ale dzisiaj mógłbym podejść do tego inaczej. Podobnie jak wielu z was, nieco lekceważyłem istotę soundbarów. Dla mnie był to zawsze pół-środek, rozwiązanie dla ludzi, którym wcale nie zależy na najwyższej jakości audio, ale dla tych, którzy mimo wszystko słyszą różnicę pomiędzy głośnikami wbudowanymi w telewizor i tymi zewnętrznymi.

Żyjemy w o tyle ciekawych czasach, że niejednokrotnie w domowym zaciszu trzymamy sprzęt zdolny wyświetlić obraz w niemalże referencyjnej postaci – rozwój technologii OLED, segment premium jak np. szumnie chwalona seria QLED od Samsunga, projektory 4K o wysokiej jasności, wspierające m.in. HDR10 i Dolby Vision – przy naprawdę relatywnie względnym koszcie można w domu odtwarzać filmy jak w prawdziwym kinie, ale co z dźwiękiem?

Ale jak?

Samsung, we współpracy z Harman/Kardon, zdecydował się na wprowadzenie soundbarów z serii N, które mają w pełni zastąpić zestawy kina domowego. N850 to przedstawiciel średniego-wysokiego segmentu, który ma nas przekonać, że każdy Kowalski, może mieć w domu wrażenia jak w kinie, a przy tym praktycznie się przy tym nie narobić. Harman/Kardon pomógł opracować technologię i zamknąć wszystko w jedną spójną całość, jednocześnie ręcząc za jakość audio i dostosowując urządzenie do najnowszych standardów. Moim zdaniem, wyszło im to rewelacyjnie.

Do podłączenia soundbara potrzebne są zaledwie dwa kable – zasilania oraz HDMI z ARC. Jeśli telewizor wspiera to rozwiązanie, konfiguracja przebiega automatycznie. Podłączony soundbar kładziemy pod telewizorem [lub przed nim] – w zestawie znajdują się też specjalne uchwyty, jeśli zapragniemy przykręcić go do ściany. Subwoofer łączy się z barem bezprzewodowo, dlatego jedyne, o co musimy zadbać, to dostęp do zasilania w miejscu jego umieszczenia. Podłączyłem, TV od razu rozpoznał, że soundbar chce przejąć rolę głównego głośnika i gotowe.

Design, Dolby Atmos i DTS:X

Po podłączeniu usiadłem i przyglądałem się głównej belce – z daleka wygląda niepozornie, wręcz topornie. Siatka skrzętnie skrywa drzemiące pod spodem głośniki i przetworniki. W prawym dolnym rogu miga do nas minimalistyczny wyświetlacz LED ukryty za siatką. Wyświetla się wyłącznie, kiedy zmieniamy opcje lub głośność urządzenia, przez co nie rozprasza, nawet kiedy siedzimy w całkowitych ciemnościach. Jest prosto, ale stylowo. Jak dla mnie bomba – myślę, że zdjęcia powiedzą wszystko.

Z technikaliów: N850 wspiera systemy Dolby Atmos i DTS:X, czyli najnowsze standardy dźwięku przestrzennego. Producent chwali się, że zestaw działa w trybie 5.1.2. W teorii dawałoby to 5 głośników odpowiedzialnych za dźwięk przestrzenny, 1 głośnik niskotonowy i 2 głośniki typowo pod Dolby Atmos i DTS:X – odbijające dźwięk od sufitu. W praktyce – rozkład głośników to 9 na froncie, dwa u góry i dwa z boku, co daje nam łącznie 13 głośników. Ciekawostką są te głośniki umieszczone po bokach soundbara, dzięki którym mamy wrażenie, jakby dźwięk otaczał nas również z boku. Efekt odgórny i boczny najlepiej zauważymy, jeśli odpalimy sobie film, w którym latają helikoptery lub samoloty. Polecam m.in. Matrixa i Mad Max: Fury Road w UHD 😊 Jeśli i tak byłoby Wam mało, do zestawu można dokupić dwie satelitki, które również bezprzewodowo, można połączyć z zestawem umieszczając je np. za plecami po lewej i prawej stronie.

Kolejną ciekawostką jest upscaling dźwięku do formatu 32-bitowego. Jeśli oglądamy materiał wideo lub słuchamy muzyki, odpowiednie algorytmy podbijają jakość dźwięku, dzięki czemu nawet film na DVD, który domyślnie ma dźwięk zakodowany w formacie AC3, brzmi znacznie lepiej niż gdyby odpalić go bez przetworzenia procesorem dźwięku.

W kwestii złącz, nie mamy tu zbyt dużego pola do popisu – dwa złącza HDMI In, jedno HDMI Out (ARC) oraz wejście optyczne.

Bluetooth, Wi-Fi i One Remote

Samsung N850 wspiera także łączenie poprzez bluetooth – wystarczy odpalić ten tryb za pomocą pilota i wyszukać soundbar w np. telefonie. Wygodne, proste, często używałem, by nawet bez włączonego telewizora, posłuchać ulubionej muzyki, kiedy szykowałem się do pracy. Wspomniałem o pilocie – wygląda niemalże identycznie jak piloty z nowych serii telewizorów (One Remote). Akurat w przypadku soundbara, rozwiązanie to sprawdza się znakomicie. Do dyspozycji użytkownika nie ma zbyt wiele opcji, a jeśli posiadamy już podobny pilot w telewizorze, nie poczujemy się zagubieni i wnet docenimy jego prostotę. Jest też opcja Wi-Fi – jeśli np. komputer jest w tej samej sieci co soundbar, można odtwarzać i sterować np. Spotify’em z poziomu komputera wskazując jako głośnik docelowy N850.

Dźwięk

Soundbar działa w trzech trybach – standardowym, smart i surround. Standardowy – jak sama nazwa mówi, jest przeznaczony dla zwykłych transmisji telewizyjnych lub materiałów w stereo, np. muzyki. Tryb surround polecam włączać, jeśli oglądamy film, który wiemy, że posiada dźwięk przestrzenny. Jeśli chodzi o np. telewizję, często zdarzało mi się słyszeć dźwięk, który nie do końca odpowiadał wiernie scenie – rozmowa w pokoju, ale brzmi, jakby postacie stały pośrodku ogromnej hali. W moim przypadku najlepiej sprawdzał się tryb Smart – gdzie soundbar na bieżąco analizował sygnał przychodzący i sam decydował, czy to sport, muzyka, a może gra. Po krótkich testach zostałem z trybem Smart i nie czułem potrzeby dodatkowej regulacji. No może odrobinę więcej basu – wtedy silnik V8 w Fate of the Furious to coś, co trzeba usłyszeć na własne uszy.

No właśnie – a jak to brzmi? BAJECZNIE. To, że dźwięk jest czysty, dialogi wyraźne, a muzyka brzmi świetnie chyba nie muszę opisywać. To, że bas doskonale wypełnia pomieszczenie i zarówno te krótkie strzały, jak i rozchodzące się, niemalże sejsmiczne odgłosy zanurzają immersją seans to również coś, czego oczekiwałbym po tej klasie sprzętu. Ale tego, że odruchowo będę patrzył w prawo lub lewo, a czasami nawet do góry dając się „nabrać” soundbarowi, że właśnie stamtąd leci dźwięk – tego bym nie przewidział.

Warto?

Nie jestem superwymagający, ale to, co dostarczył N850 wystarcza mi w zupełności do delektowania się seansami filmowymi w domu, nawet jeśli chodzi o platformy streamingowe – zobaczyłem na nim cały sezon Sabriny: Nastoletniej Czarownicy na Netfliksie i parę innych filmów, w tym kilka części Fast & Furious dostępnych na tej samej platformie. Pomimo wieku i przestarzałych jak na dzisiejsze czasy formatów 5.1, soundbar w trybie Smart nie tylko podbijał dźwięk do 32-bitów, ale zapewniał niezapomniane wrażenia, szczególnie kiedy do gry wchodziły naprawdę potężne maszyny. Aż boję się pomyśleć, jak brzmi N950, który głośników ma 17 i dodatkowe satelity do montażu za kanapą.

Scenka rodzajowa, która idealnie podkreśla moje i mojej żony odczucia względem tego sprzętu – po scenie w Spider-Man: Homecoming, gdzie prom jest przecinany na dwie połowy niekontrolowanym wybuchem broni Vulture’a, ustawiony na 30% głośności, subwoofer swoim basem dał znać wszystkim sąsiadom z bloku, że mamy w salonie nowego szeryfa. Konkluzja – wbity filtr z powiadomieniami na stronach z okazjami i będziemy polować na swoją sztukę.

Szkoda tylko, że nie ma opcji ustawiania czasu, w którym urządzenie przechodzi w stan uśpienia, bo często zdarzało mi się zatrzymać film, wyjść do kuchni po herbatę czy kolację, wrócić i dopiero po chwili zorientować się, że soundbar już grzecznie śpi. Chwyt po pilota, włączam urządzenie i mogę oglądać dalej.

Podsumowanie

Niewątpliwie, największym minusem zestawu będzie dla wielu jego cena. Za Samsunga N850 przyjdzie nam zapłacić około 3750 zł. Po praktycznie miesięcznym użytkowaniu – widzę, a przede wszystkim słyszę za co się płaci. Nie mam wątpliwości, że cena jest adekwatna do możliwości i jak wspominałem na początku – produkt jest skierowany do osób, które nie chcą wielogodzinnych konfiguracji. Kupują, podłączają dwoma kabelkami i działa bez problemu oferując dźwięk wysokiej jakości. A za tę jakość i wygodę, są w stanie zapłacić. N850 to najlepszy soundbar, jaki było mi dane testować i co do tego nie ma dwóch zdań.

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!