Macie gdzieś „szał na mechaniki”, nie macie zamiaru wydawać kilku setek na klawiaturę i nadal wolicie starą dobrą membranę, ale w nieco „ugamingowionym” wydaniu? Jeśli tak, to składa się idealnie, bo ta klawiatura Genesisa, a dokładnie model Rhod 420 celuje właśnie w ten segment.

Najważniejsze cechy Rhod 420

  • Klawiatura pełnowymiarowa z numeryczną sekcją
  • Materiał: aluminium i tworzywo sztuczne
  • Przełączniki: membranowe
  • Wymiary: 496 x 170 x 37 mm
  • Waga: ~920 gramów
  • 160-centymetrowy przewód USB w nylonowym oplocie
  • Podwójne nóżki na spodzie
  • 6-strefowe podświetlenie z efektem RGB
  • Brak aplikacji
  • Przyciski multimedialne i funkcyjne (podświetlenie)
  • Anti-ghostingu dla 19 klawiszy
  • Gwarancja: 2 lata

Materiały, design i wykonanie

W zwyczajnym kartonie, w jakim dociera do nas model Rhod 420 RGB, znajdziemy wyłącznie klawiaturę oraz skróconą instrukcję obsługi. Ta z kolei podpowiada nam sposób, w jaki jesteśmy w stanie zmieniać efekt podświetlenia… i w sumie tyle.

Sama klawiatura jest ewidentnie skrojona typowo pod graczy w swoim charakterystycznym i delikatnie kiczowatym już stylu. Przynajmniej w kwestii czcionki, jaką zastosowano na wszystkich nakładkach – ta kompletnie nie pasuje do reszty. Mam tutaj głównie na myśli naprawdę dobrej jakości górną część obudowy, która nie tylko upodabnia się, ale jest (!) szlifowanym aluminium z agresywnie zakończonymi ostrymi ozdóbkami na każdym z boków. Osobiście mam wręcz pewność, że przy zastosowaniu tego samego elementu, ale w połączeniu z mechanicznymi przełącznikami low-profile i lepszej jakości keycapami dostalibyśmy jedną z ciekawszych propozycji tego rodzaju.

Oczywiście nie ma się nad czym zachwycać – ot aluminiowa pokrywa na przełączniki, ale w tej cenie to rzadkość. Jej charakterowi ujmuje odrobinę niewielki panel w prawym górnym roku z nazwą modelu oraz czterema diodami informacyjnymi (dotyczących np. aktywacji caps-locka), który otacza tanio wyglądająca mleczna wstawka, rozświetlana mizernie delikatnym blaskiem podświetlenia.

Spód klawiatury jest oczywiście plastikowy, a połączenie pomiędzy górną pokrywą zostało zrealizowane mleczną wstawką, która przepuszcza tyle światła, że nawet delikatnie podświetla blat (podkładkę) dookoła klawiatury. Nie byłoby na spodzie również nic ciekawego, gdyby nie obecność nie dwóch, a czterech możliwych do rozłożenia „nóżek”.

Genesis wpadł na świetny, choć niestandardowy pomysł (spotkałem się z nim pierwszy raz), który pomimo tych tradycyjnych dwóch podnóżek oferuje zestaw dwóch nieco większych, które pozwalają na jeszcze wyższe podniesienie całości. Ma to też aspekt praktyczny – gdy rozwalimy jedne, w pogotowiu zawsze będą te drugie. W kwestii przewodu nie mam nic do zarzucenia – cienki, elastyczny i w nylonowym oplocie… szkoda tylko, że 160-centymetrowy, a nie 2-metrowy.

Funkcje

Genesis nie omieszkał wspomnieć o funkcjach tej klawiatury, które są w dzisiejszym czasie już standardem. Mowa o klawiszach multimedialnych, podmianie strzałek na WASD, blokadzie klawisza Windows i anti-ghostingu do 19 klawiszy. N-KeyRollover jest już nieco słabszy, bo obejmuje w porywach do 7 klawisza (minimalnie wysiada przy 5 wciśniętych jednocześnie), co jest problemem każdej membranówki w niewielkiej cenie.

System podświetlenia

Nie możecie się też nastawiać na fenomenalne RGB, bo te w Rhod 420 jest po prostu przyzwoite. Zamiast oddzielnej diody dla każdego przełącznika, te zostały ukryte pod mlecznym panelem, który rozprasza je na tyle, że przynajmniej w ciemności czcionka jest czytelna. W kwestii trybów oddano nam przyzwoity tradycyjny zestaw, w którym wyróżnia się regularny cykl kolorów PRISMO, ale ten opiera się na 6 strefach podświetlenia, więc do najlepszych nie należy.

Użytkownik może też wybrać stały kolor (czerwony, zielony, niebieski, żółty, błękitny, fioletowy, biały) dla wszystkich stref i wybrać jeden z nich dla każdej z nich w „kreatorze” uruchamianym po prostej kombinacji klawiszy.

Test przełączników

Pod tym nagłówkiem zwyczajnie nie mogę sensownie się rozpisać, bo Rhod 420 oferuje po prostu dobrej jakości mechanizmy bazujące na membranie. Stosunkowo ciche i stosunkowo responsywne, ale przynajmniej poszczególne klawisze pracują regularnie i nie zacinają się. Delikatny problem wyczułem jednak przy spacji, której boczne podpórki nie trzymają całego klawisza w ryzach odpowiednio. Ten trochę „kiwa” się na boki.

Podsumowanie

Obecnie Rhod 420 dorwiecie już za 88 zł, więc z przesyłką będziecie musieli wyłożyć około 100 złotych. Jak na podświetlaną klawiaturę nie jest to wiele, ale oczywiście to nadal membranówka, a nie mechaniczna. Mam jednak pewność, że jest warta tych pieniędzy, ale tylko wtedy, kiedy naprawdę chcecie model bazujący na membranie w gamingowym charakterze. W tym modelu najbardziej spodobała mi się i tak aluminiowa obudowa, która sprawia wrażenie czegoś z górnej półki. Szkoda tylko, że przy bliższym kontakcie (rzuceniu oka na czcionkę i podświetlenie) ten czar pryska.

Wszystkie powyższe zdjęcia zostały wykonane za pomocą telefonu Wiko View 2 Pro.

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej