WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Technowinki

Test wideorejestratora Navitel NR200

Zawsze zastanawiałem się, czy w przypadku wideorejestratorów z niskiej półki do 150 złotych nie lepiej po prostu kupić solidny uchwyt na telefon i to jemu narzucić tę rolę. Co tu dużo mówić, w takim segmencie trudno oczekiwać fenomenalnej jakości, ale jak to mawiał mój znajomy, lepiej nagrywać każdy wyjazd, bo przy ewentualnej stłuczce przynajmniej będzie można się pośmiać z naszych umiejętności za kółkiem. Sprawdźmy więc, czy tego typu wojaże godnie uchwyci testowany dziś Navitel NR200, który dopiskiem Night Vision raczej nas tylko mami.

Czytaj też: Test Ninebot S – gdy Segway łączy siły z Xiaomi

Opakowanie i dołączone wyposażenie

W niewielkim białym pudełeczku znajdziemy zawinięty w piankę główny moduł, a pod nim kartę gwarancyjną, instrukcję obsługi oraz prezent w postaci kodu na 12 miesięcy subskrypcji w nawigacji Navitel. Sprzętową kwestię dopełnia przewód zasilający do gniazda zapalniczki o długości 350 centymetrów, przewód USB-A do USB mini B, ściereczka z mikrofibry oraz przyssawka.

Najważniejsze cechy Navitel NR200

  • Ogólne
    • Kolor: czarny mat z akcentami srebra
    • Bateria: 180 mAh
    • Interfejs: USB mini B
    • Obsługa kart microSD: Tak do 64 GB klasy 10 lub wyższej
    • Procesor: MSTAR 8382
    • Wbudowany mikrofon i głośnik
  • Wyświetlacz
    • Rozmiar: 2-cale
    • Rozdzielczość: 480×240
  • Obiektyw:
    • Matryca SC2363
    • Rozdzielczość wideo: Full HD 30 FPS
    • Kąt nagrywania: 120 stopni
    • Soczewka: 4-warstwowe szkło
  • Pozostałe
    • Funkcje: czujnik wstrząsów, auto-start, detektor ruchu, tryb parkingowy, nagrywanie dźwięku
    • Format wideo: MP4
    • Format zdjęć: JPG
    • Nagrywanie: 1/3/5 min lub w pętli
    • Nadpisywanie nagrań po zapełnieniu karty
    • Możliwość zabezpieczenia nagrania przed powyższym
    • Gwarancja: 2 lata

Design, materiały i wykonanie Navitel NR200

Zapewne każdy z Was jest w stanie wyczuć sprzęt z niskiej półki i choć wielu uzna za takiego model NR200, to jednak ten wideorejestrator sprawia dobre wrażenie. Jego główny moduł sprowadza się do niewielkiego kwadracika z zaokrąglonymi rogami, który poszerza się w miarę przekształcania w obiektyw. Całość jest czarna, ale obramowanie 2-calowego ekranu zostało ozdobione srebrną farbą i w sumie również logiem oraz nazwą producenta. Po prostym montażu w samochodzie my będziemy zwracać uwagę tylko na niewielki ekranik, ale wcześniej warto jednak obejrzeć sprzęt w pełnej krasie.

Na dolnej krawędzi NR200 otrzymał slot na kartę microSD oraz przycisk on/off. Z lewej znalazła się pozostała część centrum dowodzenia oparta na czterech przyciskach – menu, góra, dół oraz ok, podczas gdy na prawej znajdziemy złącze USB mini B do zasilania oraz ukryty w niewielkiej dziurce przycisk resetu. Przód NR200 zdobi kolisty obiektyw z ozdóbkami oraz kilka dziurek w prawym górnym roku. Pod nimi kryje się wbudowany mikrofon. Wykonanie tego oceniam na mocną siódemkę, ale pod kątem rozwiązań nie jestem już tak zachwycony.

Test wideorejestratora Navitel NR200

Wszystko sprowadza się do przewodu samochodowego, który zamiast być płaskim, jest typowym „okrąglakiem”, mogącym sprawiać problem przy wciskaniu go pod poszczególne elementy. Sam ekranik jest z kolei dosyć marnej jakości i widać to zwłaszcza przy ostrym świetle. W zaciemnionych warunkach nie budzi jednak wątpliwości.

Sam montaż jest banalnie prosty i ogranicza się do wsunięcia zapadek w siebie i przyssania gumowej przyssawki do okna samochodowego. Z tym większych problemów mieć nie powinniście, jak również ze zorientowaniem się w menu. Tam w sumie powinniście się ograniczyć do ustawienia długości materiałów, dez(aktywacji) mikrofonu oraz skorzystania z trybu parkingowego i detektora ruchu. W teorii to świetnie dodatki, opierające się na baterii… ale opierają się na baterii i wystarczają na zaledwie kilka nagrań, które w podziemnym parkingu, lub na zatłoczonym parkingu wystarczą może na maksymalnie godzinę naszej nieobecności.

Jakość nagrań Navitel NR200

Niestety Navitel nie zadbał o to, żebyśmy w łatwy sposób przesłali nagrania z wideorejestratora na komputer. Przewód USB tak naprawdę pełni funkcję wyłącznie ewentualnego naładowania baterii, bo komputer zwyczajnie go nie wykrywa. Jeśli celujemy w jakość nagrań za dnia, to jest tradycyjnie, jak to w tym rynku bywa. Przy niskiej prędkości jest stosunkowo nieźle, ale rozpędź się ponad te 15 kilometrów na godzinę i mijaj samochody z naprzeciwka, to odczytanie rejestracji nie będzie najprostszym zadaniem.

„Night Vision” okazało się (niespecjalnie zaskakująco), że jest taką samą obietnicą, jak te polityczne. Problemy z odczytaniem rejestracji mijają dopiero po zbliżeniu się do samochodu i to najlepiej nieporuszającego się w ogóle.

Dlatego też przetestowałem NR200 również w tego rodzaju sytuacji:

Podsumowanie Navitel NR200

129 złotych. Tyle przyjdzie nam zapłacić za ten wideorejestrator, który oferuje to, co tak naprawdę wideorejestrator w tej cenie powinien. Zarówno pod kątem opcji, jak i jakości nagrań, która w świetle dnia jest przyzwoita, ale w nocy tradycyjnie drastycznie spada. W cenie dostajemy również subskrypcje do nawigacji na rok, więc „w teorii” NR200 kosztuje nas około 90 złotych. Jak dla mnie dobra cena za dobry produkt, dlatego też leci polecenie.