Pogoń za cyferkami trwa. Wydajność naszych podręcznych komputerów wielokrotnie przewyższyła juz nasze najśmieszniejsze oczekiwania. Szkoda, że w parze z nią idzie też cena, ale przecież nie musimy kupować flagowców. Zapraszam na test Xiaomi Redmi Note 5.

Opakowanie i wygląd Redmi Note 5:

Samo pudełko nie jest niczym odkrywczym. Czerwony prostopadłościan, w którym znajdziemy trochę akcesoriów i sam telefon. W skład zestawu wchodzi czarne silikonowe etui jakich pełno – niby banał, ale to wciąż miły gest w stronę klienta. Oprócz tego znajdziemy tam ładowarkę, niestety bez obsługi standardu Quickcharge, mimo że sam telefon je wspiera. Ale jest też coś za co telefon ten można pokochać – brak notcha. Mimo to sama bryła smartfona nie jest zbyt duża i komfortowo można z niego korzystać tylko jedną ręka. Zastosowano tutaj wyświetlacz IPS o przekątnej 5,99″ w proporcjach 18:9. Przy rozdzielczości 2160 x 1080 daje nam to niezłe zagęszczanie pikseli na cal – 403. Nad wyświetlaczem znajdziemy oczywiście głośnik do rozmów telefonicznych, 13MP przedni aparat, diodę powiadomień oraz kilka sensorów. Na odwrocie możemy zauważyć niejednolita obudowę: na górnej i dolnej krawędzi znajdziemy plastikowe wystawki, które mają pomóc w łapaniu zasięgu. Dodatkowo umiejscowiono tam czytnik linii papilarnych oraz „ajfonowy” aparat główny. Ten wystaje z obudowy więc warto pomyśleć nad etui, chociażby tym dołączonym do zestawu.  Boki całkiem standardowe: po prawej stronie przyciski do regulacji głośności oraz wybudzania telefonu, dodatkowo na dole znajdziemy rzadko spotykany mini jack i ciutkę już przestarzałe złącze micro USB.

Oprogramowanie – wszystkim zapewne znane MIUI

Myślę, że oprogramowania stosowanego przez chińskiego smoka nie trzeba nikomu przedstawiać – MIUI to naprawdę świetna, chociaż wymagająca nakładka systemu Android. Przypomina trochę iOS, ale nie brak jej własnej tożsamości. Znajdziemy tutaj całą masę przydatnych funkcji jak chociażby klonowanie aplikacji, nagrywanie ekranu, możliwości blokady programów za pomocą palca czy chociażby porzucenie przycisków nawigacyjnych na rzecz gestów.

 

Bateria wydajność? Jak dla mnie bomba!

W kwestii baterii jest to kompletny majstersztyk. Mimo, że Xiaomi pożegnało wreszcie energooszczędnego Snapdragona 625 to urządzenie to było w stanie wytrzymać u mnie grubo ponad jeden dzień na jednym ładowaniu. Bezproblemowo telefon ten wytrzymywał 6 godzin włączonego ekranu, a zazwyczaj bezproblemowo osiągał siedem a nawet osiem godzin. A właśnie skoro nie mamy tu już Snapdragona 625 to co znalazło się pod maską? Ano Snapdragon 636 wspierany przez 3/4 GB pamięci ram zależnie od wybranej wersji. Ja sam miałem przyjemność testować ten telefon w wersji cztero gigabajtowej. W codziennym użytkowaniu telefon ten był naprawdę płynny. Aplikacje ładowały się szybko i moim zdaniem żaden normalny użytkownik na ten moment nie potrzebuje niczego więcej. Ale dla wszystkich miłośników cyferek załączam również wyniki benchmarków:

Co z tym aparatem?

Okej jeżeli zaczniemy porównywać aparat z dzisiaj testowanego smartfonu do konstrukcji flagowych to jak wiadomo wygląda to słabo, ale jeśli pomyślimy o urządzeniach w podobnej półce cenowej to… no okej tragedii nie ma ale można by to było jeszcze trochę poprawić. Najbardziej boli mnie fakt, że drugi obiektyw aparatu jest tutaj prawie bezużyteczny. No dobra przecież wykorzystujemy go do „łapania głębi” i rozmywania tła.  O wiele bardziej przydałby się tutaj jednak teleobiektyw, myślę że na ten moment jest to najsensowniejsze wykorzystanie takich układów Same fotki nie są tragiczne, widać tutaj całkiem niezłą szczegółowość, fajną głębie i kontrast. Czasem kolory wydają się jednak blade – zależnie od światła. Problem jest jednak ze zdjęciami nocnymi i przy słabym świetle.

Jak więc Redmi Note 5 wygląda na tle konkurencji?

Przepraszam na tle czego? Szczerze powiedziawszy w swojej kwocie zakupu na polskim rynku nie ma sobie równych. W Polskiej dystrybucji kupić go możemy za jakieś 800 złotych (wersja 4 GB) genialna cena za tak uniwersalny smartfon. Jednak ma on kilka minusów, które w oczach wielu mogą skreślać go na starcie – główną bolączką jest brak NFC, także możemy zapomnieć o płatnościach zbliżeniowych to samo  jeśli chodzi o bezprzewodowe ładowanie, szkoda też, że zdecydowano się tu wykorzystać micro USB. Ha! za to możemy pozbyć się pilota z domu… Dobra, ale żarty żartami naprawdę zaprzyjaźniłbym się bliżej z niebieską wersja kolorystyczna tego modelu! Gorąco polecam Redmi Note 5.

 

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!