W dzisiejszych czasach stanowiska komputerowe nie zawsze rozbrzmiewają dźwiękiem z tradycyjnych głośników. Ba! Często gracze zwyczajnie rezygnują nawet z prostych zestawów, bo grają zazwyczaj na zestawach słuchawkowych, a za jako takie głośniczki „awaryjne” uznają te wbudowane w monitor. Szczerze mówiąc, też tak postępowałem, ale po teście zestawu głośników 2.1 Logitech Z333 jestem pewny, że nigdy nie skorzystam z tych wbudowanych w monitor.

Pudełko i dołączone wyposażenie

Jak to na zestaw głośników przystało, model Z333 od szwajcarskiego Logitecha dociera do nas w przepastnym pudle. W nim znajdziemy dwie średniej wielkości satelity i subwoofer (lub jak wolicie – głośnik niskotonowy). Wszystkie przewody i niewielki kontroler zostały na stałe przymocowane do zestawu.

Specyfikacja techniczna

Wymiary:

  • Głośnik satelitarny:
    • Wysokość: 192 mm
    • Szerokość: 108 mm
    • Głębokość: 157 mm
    • Waga: 600 g
  • Subwoofer:
    • Wysokość: 230 mm
    • Szerokość: 232 mm
    • Głębokość: 157 mm
    • Waga: 2,5 kg

Długość przewodów:

  • Kabel zasilający: 150 cm
  • Przewód między prawym głośnikiem satelitarnym a subwooferem: 150 cm
  • Kabel między lewym głośnikiem satelitarnym a subwooferem: 150 cm
  • Przewód przewodowego panelu sterowania: 150 cm

Dane techniczne:

  • Moc RMS, w watach: 40 W
  • Subwoofer: 24 W
  • Głośniki satelitarne: 2 x 8 W
  • Wejście 3,5 mm: 1
  • Wejście RCA: 1
  • Gniazdo słuchawkowe: 1

Materiały, design i wykonanie

Jeśli oczekujecie po głośnikach jakiegoś specjalnego wyglądu, wykonania z górnej półki, czy niestandardowych wykończeń, to Z333 zdecydowanie nie spełni Waszych oczekiwań. Mamy tutaj bowiem do czynienia z raczej tradycyjnym, ale „podanym” w dobrym stylu designem. Oczywiście skrojonym na tyle, aby zmieścić się w stosunkowo niewielkiej cenie ~ 200 złotych. Zastosowane materiały poniekąd na to wskazują, ponieważ zarówno subwoofer, jak i dwie pochylone odrobinę w tył satelity zostały wykonane z matowego i twardego tworzywa sztucznego w jednolitym kolorze „pseudo czerni”. No cóż, do najgłębszych nie należy.

Sama bryła dwóch satelitów i subwoofera jest prosta. Ot sześcienne „pudełka” bez specjalnych i równie niepotrzebnych dodatków. Przód opatrzono plastikowymi okręgami z solidnie naciągniętą osłonką na głośnikach oraz logiem i nazwą samego producenta. Warto jednak zaznaczyć, że obecność dwóch głośników na satelitach jest mylna. Ten niewielki, czyli w domyśle wysokotonowy, jest wyłącznie dekoracyjnym elementem. Na spodzie znalazły się niewielkie wstawki, które przeciwdziałają rysowaniu się powierzchni (np. biurka). Z kolei na tyle satelit znalazło się miejsce na przewody, które wędrują prosto do panelu złącz z tyłu subwoofera. Tam swoje miejsce zagrzało również pokrętło regulacji basu, co nie jest najlepszym pomysłem. Tak wielki klocek zazwyczaj wrzucamy w trudno dostępne miejsce, więc dostęp do niego może być utrudniony.

Całość dopełnia zdecydowanie wyróżniający się na tle reszty pilocik, którego możemy postawić, gdzie tylko zechcemy. Oczywiście o ile prawa fizyki lub sama długość przewodu nas nie ograniczy. I w tym wypadku mamy do czynienia z wszechobecnym plastikiem, który jednak w tym przypadku z matowego zmienił się w „świecący się”. Widać to zwłaszcza na pokrętle głośności, które w ciekawy sposób (dzięki licznym wyżłobieniom) załamuje światło… i efektownie zbiera drobinki kurzu. Do tego dochodzi zielona dioda informacyjna, złącze jack 3,5mm do słuchawek i prosty wyłącznik. Podstawę pilocika również wzbogacono dziwnego typu pianką, która zamiast zapobiegać przesuwania się po blacie, po prostu go chroni.

Jakość dźwięku

Od razu zaznaczam, że nie jestem specjalnie wymagający, jeśli idzie o jakość dźwięku… ale jestem w stanie stwierdzić, czy dany sprzęt „gra dobrze albo źle”. Przy pierwszym odsłuchu modelu Z333 z krzesła zmiotła mnie sama głośność, jaką poczęstował mnie ustawiony na maksymalny poziom pilot. No cóż, moc zestawu wyznaczona 40W wskaźnikiem RMS sugerowałaby, że nawet na pełnych obrotach nie poradzi sobie z solidnym nagłośnieniem całego mieszkania, co jednak szybko zweryfikują skargi sąsiadów. Ja należę jednak do tych, którzy muzyki słuchają na stosunkowo niewielkich poziomach głośności i na szczęście w tym przypadku nie równało się to ze spadkiem jakości dźwięku, czy występowaniem szumów.

Samo brzmienie satelit jest jak najbardziej zadowalające. Radzą sobie z odwzorowaniem sceny muzycznej zarówno w kwestii głębi, jak i szerokości, zaskakują mocą basu podbitego manualnym pokrętłem na subwooferze, zwyczajną „czystością” brzmienia i brakiem jakichkolwiek przesterów, czy zakłóceń, choć gubią się odrobinę przy rozbudowanych utworach. Separacja poszczególnych ścieżek jest więc odrobinę zaburzona. Nie zmienia to faktu, że Z333 „grają dobrze”, więc „jest dobrze”.

Czy warto kupić zestaw Z333 od Logitecha?

Co tu dużo mówić, w cenie 200 złotych (za jaką dorwiemy zestaw 2.1 Z333) nie powinniśmy oczekiwać jakości rodem z kolumn, czy monitorów studyjnych za kilkaset złotych. Propozycja Logitecha, która ma wprawdzie kilka lat na karku, nadal radzi sobie bardzo dobrze i w tradycyjnym stylu oferuje to, co najważniejsze, czyli zadowalającą jakość dźwięku. Z333 nadają się zarówno do grania, słuchania muzyki, jak i rozkręcenia jakiejś domówki, bo mocy im zdecydowanie nie brakuje. Innymi słowy, polecam:

Wszystkie powyższe zdjęcia zostały wykonane za pomocą telefonu Wiko View 2 Pro.

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej