WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ

Ustawa Wolnościowa – znamy pierwsze szczegóły

Ustawa Wolnościowa – znamy pierwsze szczegóły

Jak powiedzieli, tak zrobili. Ustawa Wolnościowa faktycznie powstała i Ministerstwo Sprawiedliwości pokazało jej pierwsze szczegóły.

Ustawa Wolnościowa z nową ścieżką odwoławczą

Zbigniew Ziobro zaprezentował jak będzie wyglądać ścieżka odwoławcza od decyzji medium społecznościowego. Wygląda ono następująco:

  • serwis blokuje konto lub usuwa wpis,
  • składamy reklamację do serwisu, który ma ją rozpatrzyć w ciągu 48 godzin,
  • w przypadku negatywnej decyzji, w ciągu 7 dni można odwołać się do Rady Wolności Słowa, która ma 7 dni na decyzję,
  • Rada może nakazać przywrócenie treści, a w przypadku negatywnej decyzji w ciągu 30 dni można złożyć skargę na Sądu Administracyjnego.

Czytaj też: Dane z serwisu Parler w rękach hakerów. Problemy dla użytkowników

Tyle wiemy z infografiki przedstawionej przez Ministra Sprawiedliwości. Powinniśmy dowiedzieć się tego z Rządowego Centrum Legislacji lub Biuletynu Informacji Publicznej, ale Ministerstwo kontynuuje dobre praktyki obecnej władzy i projektu ustawy nikt nie widział na oczy.

Póki co wiemy, że Rada Wolności Słowa będzie składać się z 5 członków wybranych sejmową większością 3/5 posłów. Nie wiadomo co z obecną ścieżką odwoławczą, bo przecież takowa istnieje. Odwołanie można złożyć pod tym adresem od ponad dwóch lat.

Czytaj też: Parler usunięty ze sklepów Apple i Google

Ustawa Wolnościowa przewiduje wysokie kary dla serwisów

Serwisy społecznościowe mają powołać swoich przedstawicieli na Polskę i oczywiście stosować się do Ustawy. Konieczne będzie dostosowanie regulaminów do nowego prawa. W przypadku nie zastosowania się, kary będą dotkliwe i wyniosą od 50 tys. do nawet 50 mln złotych.

Czytaj też: Trump na Snapchat? Już nie. Tam też zareagowano

Ustawa Wolnościowa wygląda na patriotyczny zryw i nie ma żadnego sensu

Serwisy społecznościowe to prywatne firmy działające na określonych zasadach zawartych w regulaminach. Korzystając z nich godzimy się na zawarte w nich warunki. Jeśli ich nie przestrzegamy – wylatujemy. Jeśli przychodzimy do obcego domu, przestrzegamy panujących tam warunków określonych przez gospodarza. Jeśli w środku nie palimy, to nie palimy. A nie wyciągamy papierosa i narzekamy, że gospodarz łamie nasze konstytucyjne prawa wolnościowe. Działa to na takich samych warunkach.

Tymczasem Ministerstwo Sprawiedliwości bierze w obronę uciśnionego Donalda Trumpa, blokowanego przez kolejne serwisy społecznościowe. Tym samym wpada w łaski środowisk skrajnie prawicowych, które od dawna są na wojennej ścieżce z serwisami. Które swoją drogą pozwalają im na docieranie do szerokiego grona odbiorców. Taki paradoks… A do tej pory żadna patriotyczna inicjatywa jak polski YouTube, PolFejs, czy ostatnio WolniSłowianie nie okazała się niczym więcej jak wściekłym biciem piany.

Czytaj też: Tak zwolennicy Jerzego Zięby obchodzą działania Facebooka

A co z walką z dezinformacją? Radę Wolności Słowa zaleją tony zgłoszeń choćby antyszczepionkowców, bo Facebook zablokował ich patriotyczną walkę z niemiecką szczepionką na COVID-19. I co wtedy? Szczerze wątpię, aby ktokolwiek wpadł na to podczas tworzenia ustawy. Koniecznie trzeba było pokazać kto tu rządzi, a szczegóły (może) dogra się później.

Pomysł próby narzucenia serwisom społecznościowym rządowego nadzoru nie ma najmniejszego sensu, ani szansy powodzenia. Nie zdziwi mnie, jeśli niektóre serwisy zwyczajnie znikną z polskiego rynku. A wtedy z Facebooka będziemy mogli korzystać tylko przez VPN.

Chcesz być na bieżąco z WhatNext? Śledź nas w Google News