Wcześniejsze Borderlandsy były bardziej kooperacyjną, niż wieloosobową grą i w sumie nikt nie miał z tym większych problemów. Gearbox celuje jednak w powtórzenie sukcesu Borderlandsa 2 pod kątem oddanej społeczności i zaraz obok przygotowywania wciągającej rozgrywki, pracuje nad bardziej rozwiniętymi funkcjami społecznościowymi.

Czytaj też: Cyberpunk 2077 powstaje z myślą o konsolach, gdzie ma wyglądać fenomenalnie

Niestety w opisie z panelu Guardian Con zabrakło mi jednego – mechaniki atakowania innych graczy rodem z Dark Souls. Wiecie, coś w stylu rywalizujących ze sobą Vault Hunterów albo po prostu najemników/wysłanników od głównych złych. No szkoda, ale przynajmniej wiemy, że wcale nie będzie trzeba mieć trójki znajomych do zabawy. Po dołączeniu się do innej sesji poziom naszej postaci ulegnie przeskalowaniu, a my nie będziemy musieli angażować się w rozmowę z resztą. Do tego wystarczy nam nowy system pingów:

Jeśli z kolei sami będziemy chcieli, żeby to do nas ktoś dołączył, to po prostu będziemy mogli grać przy włączonej opcji wieloosobowej. Z czasem ktoś z pewnością do nas dołączy i będziemy bawić się już w duecie, a w razie niesnasek rozwiązywać problemy w trybie pojedynku. Ponadto nawet jeśli nie grasz ze znajomymi, to ci nadal będą wpływać na rozgrywkę. Sprzedane w sklepach przez nich bronie będzie można odkupić, a jeśli ktoś podczas solowej sesji znajdzie twój ulubiony typ broni, będzie ci mógł go „przesłać”. Ba, będziemy mogli nawet przeglądać ich ekwipunek oraz rozwój postaci, co przypomina mechaniki rodem z MMORPG.

Czytaj też: Dying Light z ray-tracingiem – odświeżania starszych gier ciąg dalszy

Źródło: PCGamer

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej