WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Technowinki

Wątpliwości co do szyfrowanego DNS w Chrome

Badacze antymonopolowi z House Judiciary Committee analizują plany Google dotyczące dodania Systemu Nazw Domen w ramach Transport Layer Security (DNS przez TLS) do przeglądarki Chrome. Oczywiście nie bez powodu, bo mają co do takiej praktyki spore wątpliwości.

Czytaj też: Nowy traktat zmusi Facebooka do ujawniania zaszyfrowanych wiadomości

Sam protokół DNS (Domain Name Server) odpowiada za tłumaczenie adresów IP stron internetowych na nazwy mnemoniczne, a więc np. Whatnext. Kiedy spingujecie stronę w CMD, to wychwycicie sam adres w konsoli. Jest to więc nic innego, jak taka „wielka książka telefoniczna”, której jedna z największych wersji należy do Google (8.8.8.8). Nic więc dziwnego, że każde manipulowanie przy nim wzbudza pewne wątpliwości.

DNS jest obecnie w dużej mierze domyślnie niezaszyfrowany, co oznacza, że ​​usługodawcy mogą ustalić, które witryny odwiedza użytkownik. Jednak Google podobno integruje TLS, dodatkową warstwę szyfrowania, z DNS w Chrome, co może chronić użytkowników przed atakami fałszowania lub nieautoryzowanym szpiegowaniem w ich ruchu internetowym, ale może również zapobiec wielu „dostawcom usług, którzy nie obsługują nowy standard polegający na obserwowaniu zachowań użytkowników podczas gromadzenia danych. Danych, które wykorzystuje się zwykle w reklamach i do których Google, kontrolując 64% światowego rynku przeglądarek, miałoby teraz lepszy dostęp w porównaniu do innych.

Pięćdziesięciu stanowych i terytorialnych prokuratorów zgodziło się na dochodzenie antymonopolowe dotyczące działalności reklamowej firmy. Departament Sprawiedliwości, który prowadzi własne dochodzenie antymonopolowe, poprosił z kolei spółkę Google, Alphabet, o rozpoczęcie przekazywania dokumentów.

Czytaj też: Ginno Security pokazuje WIBattack – nową lukę bezpieczeństwa kart SIM

Źródło: GizModo