WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Nauka

Wiemy, czy ludzie mogą przenosić koronawirusa nawet po wyzdrowieniu

Nowe wieści dotyczące SARS-CoV-2 trafiły do nas z Chin. Okazuje się bowiem, że koronawirus może przetrwać w ludzkim ciele przez nawet dwa tygodnie po tym, jak pacjent został wyleczony.

Paradoksalnie, takie informacje nie muszą oznaczać najgorszego. W przypadku wirusów, które charakteryzowały się podobnym zachowaniem zauważono bowiem korzystną zależność. Tego typu cząstki są jednocześnie tymi, na które organizm najefektywniej się uodparnia.

Wyniki badania zostały opublikowane na łamach czasopisma JAMA. Skupiało się ono na czterech przypadkach zarażenia, dotyczących pacjentów w wieku od 30 do 36 lat. Ich leczenie trwało od 1 stycznia do 15 lutego i tylko w przypadku jednej osoby konieczna była hospitalizacja. Okazało się jednak, że nawet 13 dni od momentu wyleczenia w organizmach osób objętych badaniem występował koronawirus. Oznacza to, że nawet pomimo wyleczenia, tego typu osoby nadal mogą być nosicielami.

Jakiś czas temu w Japonii odnotowano przypadki chorych, u których, pomimo wyleczenia, ponownie wystąpiły objawy zarażenia. Naukowcy sądzą, że wiązało się to z wystawieniem na działanie nowej wersji wirusa bądź błędnym stwierdzeniu, iż leczenie zostało w pełni zakończone.

Wirusy takie jak Zika czy Ebola również mogą przetrwać przez długi czas w ciałach pacjentów – mówi się, że okres ten może wynosić nawet kilka miesięcy. W przypadku czwórki pacjentów z Azji warto zauważyć, że mieli oni mniejszą skłonność do zarażania, bowiem nie występowały u nich objawy takie jak kaszel czy katar. Do przekazania SARS-CoV-2 mogłoby więc dojść jedynie w przypadku bezpośredniego kontaktu.

Poza tym dłuższa obecność wirusa w organizmie ma również pewne plusy – system immunologiczny przystosowuje się wtedy do skuteczniejszej ochrony. Nie wiadomo jednak, jak długo trwa taka wzmożona ochrona. W przypadku niektórych koronawirusów miała ona miejsce przez ok. 1-2 lata.