Własny sklep w Fallout 76 to kolejna wtopa Bethesdy. Firma wymyśliła sobie absurdalny sposób ograniczenia kapsli w grze.

O Fallout 76 można wspominać tylko w związku z jednym z dwóch tematów. Pierwszy to nowa aktualizacja, a drugi… kolejna wpadka wizerunkowa firmy, która ośmiesza dewelopera na długie lata i zniechęca do siebie graczy. Zgadnijcie o czym będzie dzisiaj… Bethesda znów sprawiła, że o Falloucie 76 warto pisać. Szkoda tylko, że w negatywnym kontekście.

Czytaj też: BFG w Rage 2 będzie dostępny tylko dla tych, którzy zapłacą więcej

Jakiś czas temu, wraz z aktualizacją Fallouta 76 pojawiła się możliwość otworzenia własnego sklepu. Gracze mogą postawić swoje stoisko, dodać przedmioty oraz ustawić cenę. Inni mogą podejść do takiego stoiska i zdecydować czy jakiś produkt ich interesuje. Bethesda nie byłaby jednak sobą, gdyby czegoś w tej grze nie sknociła. Co wymyślono sobie tym razem?

Nie wiem kto wpadł na ten pomysł, ale nie wymyśliłbym go nigdy. Okazuje się, że gdy sprzedajemy jakiś produkt za ustaloną przez nas cenę, to otrzymujemy tylko 90 procent z niej. Powód? Bethesda wymyśliła sobie… podatki w grze wideo. 10-procentowy podatek od sprzedanych rzeczy ma sprawić, że ekonomia gry stanie się lepsza. Twórcy chcą ograniczyć liczbę kapsli (służących jako waluta) w świecie gry i jest to jeden z ich nowych pomysłów.

Możliwe, że rzeczywiście Fallout 76 potrzebuje takiego balansu, żeby jego ekonomia sie nie zawaliła. Problem jednak w tym, że pomysł jak to zrobić jest tak słaby, że to się w głowie nie mieści. Co z tego, że działa, skoro gra ponownie stała się obiektem żartów? Ta marka ryje już dnem o podłoże, a deweloperzy wyskakują z tak komicznym pomysłem. Zamiast szukać innego rozwiązania, decydują się oni na coś oderwanego od growej rzeczywistości. Już naprawdę chyba lepiej byłoby po prostu zwiększyć koszt szybkiej podróży.

Czytaj też: Błędy EA – firma analizuje swoje porażki

Źródło: kotaku.com

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!