WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Nauka

Wybuchy tego białego karła zaprzeczają przyjętym regułom

Uważa się, że białe karły przestrzegają ściśle określonych „zasad” – jeśli przekroczą pewien limit masy, staną się supernowymi o bardzo przewidywalnej jasności. Ale astronomowie z Caltech odkryli dziwne nieprawidłowości w strukturze, którą obserwują. Jak wynika z ich obserwacji, dawne białe karły eksplodowały przy znacznie niższych limitach niż ma to miejsce obecnie.

Biały karzeł to jeden z ostatnich etapów życia gwiazd takich jak Słońce. Gdy wyczerpią one zapasy paliwa, zrzucają swoje zewnętrzne warstwy i pozostawiają po sobie mały rdzeń. W niektórych przypadkach pozostałości te mogą później eksplodować i od dawna sądzono, że istnieje konkretny limit masy, poniżej którego białe karły eksplodują. W 1930 r. indyjski astrofizyk Subrahmanyan Chandrasekhar ustalił, że limit ten wynosi 1,4 masy Słońca. Wygląda jednak na to, że w przeszłości białe karły funkcjonowały na innych zasadach.

Czytaj też: Metale ciężkie na Ziemi pojawiły się dzięki supernowej

Zespół badawczy dokonał tego odkrycia za pomocą teleskopu Keck II umiejscowionego na Hawajach. Naukowcy zaczęli od spojrzenia na dawne galaktyki – te, które przestały produkować gwiazdy około miliarda lat po powstaniu Wszechświata. Gwiazdy w tych galaktykach wydawały się mieć znacznie mniej niklu niż pozostałe. To ważny fakt, bowiem kiedy białe karły eksplodują, ciężkie pierwiastki, takie jak nikiel i żelazo, tworzą kolejne gwiazdy. Niższe stężenia niklu sugerują, że białe karły, które istniały przed tymi gwiazdami, eksplodowały mimo teoretycznie zbyt niskich mas.

Ważne jest, aby właściwie zrozumieć, dlaczego tak się dzieje, ponieważ eksplodujące białe karły są kluczem do naszego zrozumienia kosmosu. Supernowe białych karłów są niezwykle spójne, zawsze osiągają tę samą maksymalną jasność i istnieją tyle samo czasu, zanim znikną. Te zdarzenia, znane jako supernowe typu Ia, są tak jednolite, że mogą być używane do mierzenia odległości.

[Źródło: newatlas.com; grafika: NASA]

Czytaj też: „Zbuntowany” biały karzeł przetrwał eksplozję supernowej