Reklama

Test Xtrfy M4 Wireless, czyli zaawansowanej myszki idealnej dla graczy

Test Xtrfy M4 Wireless, M4 Wireless, Xtrfy M4 Wireless,

Powiedzieć, że na rynku gamingowych peryferiów znajdziemy od groma myszek, to jakby nie powiedzieć nic. Producenci muszą więc wyróżniać się na tle konkurencji. Zwykle to niższa cena jest najprostsza, aby to wyróżnienie osiągnąć, ale kiedy w grę wchodzą myszki z wyższej półki, projektanci muszą się już postarać, aby zaoferować coś więcej. Tak też jest w przypadku myszki M4 Wireless od szwedzkiego producenta Xtrfy.

Pudełko, wyposażenie i specyfikacja

W przypadku myszek Xtrfy pewne jest jedno – zestaw zwykle jest bardzo bogaty. M4 nie jest od tego wyjątkiem i to nie tylko dlatego, że jest modelem bezprzewodowym. W charakterystycznym dla producenta pudełku znajdziemy nie tylko mysz, ale też dwa wymienne keycapy do klawiatury mechanicznej, przewód USB-A do USB-C, przejściówkę USB-C na USB-A w formie adaptera oraz mały odbiornik radiowy USB-A. Możecie też liczyć na zestaw wymiennych ślizgaczy, instrukcję obsługi bardzo dobrze tłumaczącą funkcje myszki, wymienny panel grzbietu o delikatnym podwyższeniu (zapewniającym więcej oparcia dla wnętrza dłoni), śrubokręt oraz naklejkę.

Czytaj też: Test procesorów Intel Core i5-13600K i Intel Core i9-13900K

Najważniejsze cechy M4? Oprócz tego, że jest bezprzewodowa, wyróżnia się ciekawymi funkcjami, całkowitym pozbawieniem potrzeby korzystania z aplikacji (dzięki predefiniowanym ustawieniom nie do zmienienia z racji braku wsparcia oprogramowania) oraz bardzo, ale to bardzo gamingowym zacięciem. Co tu dużo mówić – Xtrfy przygotował M4 specjalnie z myślą o graczach i to tych, którzy grają zwłaszcza w gry dynamiczne ze strzelankami wszelakiej maści na czele.

Specyfikacja:

  • Sensor optyczny PMW3370
  • Czułość na 8 poziomach od 400 do 19000 DPI
  • Waga: 71 gramów
  • Wielkość: 120 x 68 x 39 mm
  • Materiał: matowe tworzywo sztuczne
  • Przełączniki główne: Kailh GM 8.0 o wytrzymałości 80 mln kliknięć
  • Liczba przycisków: 6 przycisków 
  • Interfejs: USB za pośrednictwem 180-centymetrowego przewodu EZcord Pro
  • Odświeżanie USB: 125, 500 i 1000 Hz
  • Tryb bezprzewodowy i przewodowy
  • Akumulator 500 mAh o wytrzymałości 75 godzin
  • Podświetlenie RGB: pod rolką i grzbiecie
  • Dedykowane oprogramowanie
  • Gwarancja: 2 lata
  • Cena producenta: 479 zł

Podczas testy Xtrfy M4 towarzyszyła mi w wielu warunkach, bo podczas pisania tekstów, programowania gier, studiowania na uczelni oraz grania w przeżartego OP-tankami Overwatcha 2.

Xtrfy M4 Wireless z zewnątrz

M4 Wireless to sztandarowy przykład myszki dla graczy, gromadzący najwięcej trendów z ostatnich lat w jednym miejscu. Mamy więc „podziurkowaną” obudowę, której oszczędzono perforacji wyłącznie w przypadku znacznej części skrzydełek głównych przycisków… i słusznie, bo nie wyobrażam sobie problemów, jakie generowałyby perforacje tuż pod opuszkami palców. Dyskomfort to jedno – taka decyzja mogłaby również obniżyć precyzję klikania i nawet sam feeling, gdyby producentowi nie udało się zapewnić odpowiedniej sztywności tego skrzydełka na przełączniku.

W ogólnym rozrachunku Xtrfy udało się opracować głównie 6-elementową obudowę i prawie wzorowo spasować wszystkie poszczególne elementy z plastiku pochodzącego z recyklingu tak, aby nie generowały żadnego skrzypienia podczas wzmożonego ściskania (jest to jednak zależne od konkretnych egzemplarzy). Na dodatek w ogóle się nie wyginają, dzięki wykorzystaniu solidnego, twardego tworzywa sztucznego o matowym wykończeniu. Wątpliwość co do tego budzi wprawdzie opcja wymiany grzbietowych paneli, ale producent zrezygnował ze zwykle stosowanych zatrzasków i magnesów na rzecz trzech ukrytych w głębi myszy śrubek, gwarantujących całkowitą stabilność bez ryzyka złapania luzów po kilku miesiącach użytkowania.

Jeśli już przy śrubkach jesteśmy, pomimo wspomnianych trzech, na spodzie myszki mamy też dostęp do duetu odpowiadającego za dostosowywanie pozycji wewnętrznego akumulatora. Umożliwia to dostosowanie środka ciężkości wedle własnego widzimisię, choć osobiście polecam ustawić ją tak, aby idealnie wyważyć myszkę. Jednak w praktyce powinniście pobawić się wymianą grzbietu i dostosowaniem wychylenia akumulatora tak, aby ustawienie było idealne akurat dla Was.

Idąc dalej w szczegóły tego modelu, z racji braku oprogramowania, Xtrfy zdecydowało się na sprowadzenie całego centrum „dowodzenia” do przycisków na spodzie. Najwięcej uwagi powinniśmy poświęcić przełącznikowi z trybem off (myszka wyłączona), CPI (zmiana poziomu czułości w pętli), RGB (dostosowywanie podświetlenia w rolce i w mlecznym panelu pod grzbietem) oraz PGDN (dodatkowy przycisk do przypisania). Dodatkowy przycisk w towarzystwie diody oznaczonej skrótem PR odpowiada z kolei za ustawienie częstotliwości odświeżania na poziomie 125, 500 lub 1000 Hz.

Czytaj też: Test Palit GeForce RTX 4090 GameRock OC

Wchodząc w szczegóły samych przycisków oraz rolki, możecie liczyć na topową jakość i „gamingową charakterystykę”. Przyciski boczne i główne cechuje więc „twardy klik”, stosunkowo głośny hałas, a jednocześnie wzorowa responsywność, dzięki czemu wszelkie „pestkowanie” jest banalne. Warto też wskazać na samą wielkość bocznych przycisków, które są wręcz ogromne, więc niektórym będzie się to podobało, a niektórym wręcz przeciwnie. Rolka spodoba się z kolei każdemu graczowi, jako że działa z wyczuwalnym oporem i przeskokami pomiędzy poszczególnymi zapadkami, przez co np. nie nadaje się do scrollowania długich dokumentów.

Xtrfy M4 Wireless w praktyce

Lekkość, wysoka ergonomia i cudowna swoboda – tak w skrócie można opisać korzystanie z M4 Wireless na co dzień po wybraniu dla siebie odpowiedniego grzbietu i wyważeniu myszki. Niska waga, asymetryczny kształt, świetnej jakości ślizgacze z zaokrąglonymi krawędziami i całkowite pozbawienie przewodu w trybie bezprzewodowym o stabilnym sygnale, to doskonale znany przepis na stworzenie myszki idealnej do strzelanek i w te właśnie tony uderza M4 Wireless.

Jeśli już jesteśmy przy trybie bezprzewodowym, różnice między nim, a przewodowym (podczas którego możemy korzystać z myszki i ją ładować) są niewyczuwalne, jeśli idzie o precyzję. Wytrzymałość jednorazowo naładowanego akumulatora wynosi z kolei 75 godzin, o co w każdej chwili dba algorytm wykrywający bezczynność myszki i najpierw dezaktywujący jej podświetlenie (po około minucie), a następnie wprowadzający mysz w stan uśpienia. W moim przypadku (codziennej pracy przez około 16 godzin) mysz wytrzymała prawie 4 dni.  

Oczywiście możecie też sami zadbać o to, aby dezaktywować zupełnie podświetlenie i tym samym zaoszczędzać spory procent zgromadzonej energii. To jest jednak na tyle przyjemne dla oka, że fani podświetlenia powinni być z niego zadowoleni. Podobnie zresztą jak ci, którzy poszukują wysokiej precyzji, za którą odpowiada sensor Pixart 3370 wraz ze wzorowo wypadającym się połączeniem bezprzewodowym, co potwierdzają nasze testy:

Czytaj też: Test MSI GeForce RTX 4090 Suprim X

W praktyce M4 Wireless można uznać za bardzo precyzyjną mysz do poziomu 1600 CPI, a precyzyjną do 3200 CPI. Niestety producent zapewnia możliwość wyboru wyłącznie czułości na poziomie 400, 800, 1200, 1600, 3200, 4000, 7200 i 19000, więc niektórych może razić brak 2400 CPI. Warto jednak docenić go za umożliwienie nam wyboru LOD na poziomie 1 lub 2 mm oraz parametru debounce (to czas, po którym mysz nie odczyta kolejnego kliknięcia) na poziomie 2, 4, 8 i 12 milisekund.

Test wykonany na świetnej, wielkiej podkładce Xtrfy GP5 XL

Test Xtrfy M4 Wireless – podsumowanie

Lubię minimalizm, ale też doceniam przydatne funkcje oraz przemyślane projekty, a tak się składa, że te cechy M4 Wireless łączy i to w idealnym stopniu. Xtrfy udało się stworzyć naprawdę wyjątkową myszkę, która swoje kosztuje, ale która może być spełnieniem marzeń wielu graczy. Dlatego też nie sposób jej nie polecić: