Szarańcza nie kojarzy się człowiekowi z niczym przyjemnym. Biblijne plagi, klęski głodu, nieprzyjemne brzęczenie… Niemniej, zainspirowała ona izraelskich naukowców do stworzenia przypominających owady robotów, które mogłyby wspomóc wysiłki ratowników podczas katastrof i wypadków.

Zespół z Uniwersytetu Tel-Aviv, stworzył długiego na 12,5 centymetra, ważącego około 30 gramów robota (jego konstrukcję opisano w czasopiśmie Bioinspiration& Biometrics). Przypominająca szarańczę maszyna może skakać na wysokość niemal 3.5 metra oraz odległość prawie 1.5 metra. Zważywszy na niewielkie gabaryty i piórkową wagę, urządzenie mogłoby poruszać się w ten sposób po dowolnej powierzchni i zbierać dane z trudno dostępnych miejsc, co mogłoby być bardzo przydatne dla zespołów ratowniczych.

Miniaturowe roboty, takie jak ten cieszą się szczególnym zainteresowaniem inżynierów, zważywszy na fakt, że można je budować łatwo i szybko. Przykładowo korpus omawianego robot stworzony jest z drukowanego 3D plastiku ABS (tego samego, z którego np. robi się klocki Lego). Kończyny zrobiono z włókna węglowego. W celu wykonania skoku, zasilany przy pomocy baterii owad najpierw wygina swoje nogi, następnie blokuje je w „w stawie”, który następnie odblokowuje, by wyzwolić zgromadzoną energię potencjalną i wybić się w pożądanym kierunku.

Prawdziwa szarańcza wykorzystuje podobny mechanizm – królestwo zwierząt po raz kolejny stanowi inspirację dla inżynierów zajmujących się robotyką. Jak twierdzą w swojej pracy konstruktorzy automatycznej szarańczy, „skakanie stanowi w naturze jedno z rozwiązań problemu poruszania się po trudnym terenie”. Wysłanie małych, skaczących robotów tam gdzie człowiek nie jest w stanie się dostać – na przykład do miast dotkniętych trzęsieniem ziemi, czy dysfunkcyjnych elektrowni jądrowych – mogłoby sprawić, że pomoc mogłaby dotrzeć do poszkodowanych znacznie szybciej.

Jak widać, możemy wiele nauczyć się obserwując świat zwierząt nawet wówczas, gdy do czynienia mamy ze stworzeniami uważanymi za szkodniki.

kayyu5tsfohvpdjmqjao

[źródło i grafika: gizmodo.com]

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej