Choć głównym założeniem niniejszego poradnika o wdzięcznym tytule „Pierwsze kroki z aparatem” jest skupienie się na stronie praktycznej fotografii, a nie rozpamiętywanie historii, to wątek dotyczący budowy aparatu fotograficznego będzie zawierał nieco faktów historycznych. Bez obaw, nie będzie dat, ani innych akademickich wtrąceń. W zasadzie fragment ten zawrzeć można w prostej konkluzji: Od momentu powstania pierwszego urządzenia rejestrującego obraz, budowa aparatu fotograficznego nie uległa jakimś sporym zmianom. Dokładnie tak, cyfrowy aparat fotograficzny nie różni się drastycznie od pierwszych analogowych konstrukcji. Koniec wątku historycznego.

Od początku istnienia fotografii, aparat fotograficzny składa się z elementu światłoczułego i elementu optycznego oraz licznych dodatków, z których praktycznie żaden nie zmienia podstawowej funkcji aparatu, czyli rejestrowania obrazu obserwowanego przez element optyczny na elemencie światłoczułym. Cała reszta, czyli korpus, pokrętła, przyciski i inne dynksy to w zasadzie jedynie peryferia, choć – trzeba przyznać – bez nich fotografowanie nie należałoby  pod względem technicznym do najłatwiejszych i najprzyjemniejszych czynności.

z8934586X,Fuji-X100

Reasumując: co musimy wiedzieć o budowie aparatu, by nie wyjść na tłumoka, który tylko patrzy w wizjer lub spogląda na wyświetlacz i naciska guzik? Przede wszystkim, sercem współczesnego aparatu jest matryca, czyli element światłoczuły. W aparacie analogowym odpowiednikiem cyfrowej matrycy był i jest film fotograficzny, innymi słowy klisza. Klisza jest wynalazkiem o tyle skomplikowanym, że dzisiaj swobodnie ustawiając czułość matrycy wyrażaną w parametrze ISO, często nie pamiętamy, że niegdyś nie ustawiało się tego pokrętłem czy guzikiem, lecz zmieniało całą rolkę filmu, gdyż te miały różne czułości, różne poziomy ziarnistości oraz różną reprodukcję kolorów. W aparacie analogowym o kolorze zdjęcia, czułości ISO i poziomie ziarnistości decydujemy na etapie wkładania filmu, w aparacie cyfrowym zaś, jest to proces mocno ułatwiony. Oczywiście, w złotych czasach fotografii analogowej porządny retusz również miał miejsce i można było bawić się kolorami oraz poziomami naświetlenia, niemniej nie odbywało się to przed ekranem komputera, a w fotograficznej ciemni z wykorzystaniem mnóstwa specjalistycznych narzędzi.

Wróćmy jednak do głównego wątku. Sercem aparatu cyfrowego jest matryca, na której rejestrowany jest obraz. Dziś coraz rzadziej spotyka się matryce wykonane w technologii CCD, a częściej te powstałe przy wykorzystaniu technologii CMOS. Dlaczego? W prostych słowach, matryce CCD są „włączone” non-stop, są ciągle w trybie aktywnego czuwania i ciągle rejestrują światło, które na nie pada. Prowadzi to do zwiększonego wydzielania się ciepła, które wpływa negatywnie na osiągi matrycy zwiększając ziarnistość rejestrowanych zdjęć. Innymi słowy, matryce CCD „szumią” przy wyższych wartościach ISO. Jeśli zaś chodzi o przetworniki typu CMOS, to ich przewagą jest warstwowa konstrukcja, dzięki której matryce nie grzeją się tak, jak matryce CCD, co pozwala w niesłychanym stopniu zredukować szum, czyli ziarno przy wyższych czułościach. Reasumując, matryca CCD ciągle pobiera prąd i ciągle jest uruchomiona, a matryca CMOS uruchamia się podczas realnego fotografowania, co zmniejsza jej prądożerność i sprawia, że zdjęcia są mniej „zaszumione”. Inna konstrukcja pozwala również upakować na matrycy CMOS więcej pikseli, przez co zdjęcia mogą być bardziej szczegółowe. O właśnie, piksele. Są to efektywne elementy światłoczułe na matrycach, które odpowiadają za szczegółowość fotografii. Im więcej pikseli, tym bardziej szczegółowy obraz jesteśmy w stanie uzyskać. Kojarzycie wojny marketingowe na megapiksele u producentów aparatów cyfrowych czy telefonów komórkowych? Klienta jest łatwo uwieść mówiąc mu, że 20 megapikseli pozwoli mu uzyskać „lepsze” zdjęcie. W praktyce jednak, należy brać pod uwagę również fizyczny rozmiar matrycy. Im większa matryca, tym lepiej. Przy takim samym upakowaniu matrycy w megapiksele, większa matryca zaoferuje nam więcej, zdjęcia będą mniej ziarniste itp. To oczywiście tylko teoria, gdyż współcześnie technologie fotograficzne rozwinęły się do tego stopnia, że nawet z matryc wielkości paznokcia możemy uzyskać niesłychanej szczegółowości fotografie – miejcie jednakże na uwadze fizyczne właściwości elementów światłoczułych i podejdźcie z rozsądkiem do huraoptymizmu niektórych producentów. Przy kupowaniu aparatu przyjrzyjcie się najpierw jakości zdjęć, a nie spoglądajcie tylko na wypisane na kartce czy na stronie internetowej numerki. W świecie fotografii, bowiem więcej nie zawsze znaczy lepiej.

Matrixw

By matryca mogła rejestrować obraz, ten musi najpierw przejść przez element optyczny. Elementem tym jest obiektyw, składający się z zespołu soczewek. Debata nad jakością obiektywów i rodzajem zastosowanych w nich soczewek może ciągnąć się w nieskończoność, toteż skupmy się na podstawach. Wyróżniamy obiektywy stało- i zmiennoogniskowe. Stałoogniskowy obiektyw to zespół soczewek o niezmiennym zakresie obrazowania, innymi słowy, nie daje on nam możliwości przybliżenia fotografowanego obiektu. Stałoogniskowe obiektywy zwykle są jaśniejsze, mają lepszą jakość soczewek i oferują lepszą jakość obrazowania, gdyż jest w nich stosunkowo mało ruchomych elementów. Niemniej jest to teoria i w zależności od wybranej przez nas półki cenowej, znajdziemy obiektywy różnego kalibru. Jeśli zaś chodzi o obiektywy zmiennoogniskowe, ich podstawową przewagą jest możliwość zmiany ogniskowej, czyli przysłowiowy „zoom”. Obiektywy zmiennoogniskowe są bardziej uniwersalne niż stałoogniskowe szkła, gdyż pozwalają na płynną zmianę przybliżenia. Do niedawna obiektywy stałoogniskowe spotykaliśmy jedynie w lustrzankach, dziś jednak również w aparatach kompaktowych z wyższej półki cenowej trafimy na obiektywy stałoogniskowe.

obiektyw

Podział na szkła stało- i zmiennoogniskowe nie jest jedynym podziałem obiektywów, jaki możemy rozpatrywać. Mamy również obiektywy szerokokątne, oferujące bardzo szerokie pole widzenia, obiektywy potocznie zwane standardowymi oraz teleobiektywy, oferujące bardzo dużą ogniskową, co interpretowane jest jako duży zoom. Obiektywy szerokokątne zaczynają się od najmniejszych wartości ogniskowych, powiedzmy 8 mm i sięgają do 28 mm, choć są to jedynie dane orientacyjne. Jeśli chodzi o obiektywy standardowe, oferują one ogniskową na poziomie 50 mm, która w dobie fotografii analogowej określona została właśnie mianem standardu, czyli szkła, które i nada się do wąskiej fotografii krajobrazowej i do fotografii portretowej. Teleobiektywy z kolei doskonale sprawdzają się choćby w fotografii sportowej i wszędzie tam, gdzie potrzebujemy dużego przybliżenia fotografowanego obiektu.

Warto poruszyć jeszcze jedną kwestię związaną z obiektywami, a mianowicie zoom. Nie będziemy tłumaczyć tutaj, jak przeliczać ekwiwalent ogniskowych dla różnych rozmiarów matryc, gdyż nasz poradnik ma dotyczyć podstaw i praktyki fotografowania, a nie gruntownej lekcji technikaliów. O co chodzi w zoomie warto jednakże wyjaśnić. Potocznie przyjęło się, że obiektyw lub aparat z dużym zoomem to taki, dzięki któremu możemy wyraźnie przybliżyć fotografowany obiekt. Niestety, nie zawsze tak jest, choć w pewnym sensie możemy na potrzeby amatorskiego fotografowania i początków przygody z fotografią, przyjąć takie nazewnictwo. Sprawę zoomu komplikuje sposób jego przeliczania, gdyż w rzeczywistości duży zoom nie jest odpowiednikiem dużej ogniskowej, gdyż wylicza się go z różnicy między minimalną ogniskową oferowaną przez obiektyw, a maksymalną. Jeśli więc mamy obiektyw o zakresie ogniskowych 18-200 mm, to oferuje on nam najszerszy kąt równy 18 mm i najwęższy równy 200 mm, co daje w przeliczeniu zoom o wartości 11,1. Zestawiając obiektyw 18-200 mm z obiektywem o ogniskowych 70-200 mm otrzymujemy ciekawe zjawisko. Otóż, oba przykładowe szkła oferują taką samą wartość przybliżenia na długim końcu, czyli 200 mm, lecz obiektyw 70-200 mm ma zoom o współczynniku 2,8, a obiektyw 18-200 mm o współczynniku 11,1. Dlaczego? Wystarczy podzielić najwyższą wartość ogniskowej przez najniższą, by uzyskać to, czym w rzeczywistości jest zoom, czyli krotność najmniejszej ogniskowej w stosunku do największej. Reasumując, nie ufajcie sprzedawcom, kiedy mówią Wam, że ten lub tamten obiektyw ma duży zoom! Lepiej sprawdźcie w praktyce ile mm oferuje dany obiektyw na szerokim końcu, a ile na wąskim, czyli jaka jest jego minimalna ogniskowa, a jaka maksymalna.

ZUIKO_DIGITAL_ED 9-18mm_przek

Obiektyw jest przysłowiowym okiem aparatu, jego oknem na świat. To od obiektywu i zastosowanych w nim soczewek zależy w dużej mierze jakość efektu końcowego, czyli fotografii. To bowiem parametry obiektywu, jego ostrość wraz z parametrami matrycy światłoczułej, ilością megapikseli czy rozpiętością tonalną wpływają na jakość zdjęć oferowanych przez dany aparat. Niemniej, mimo iż są to kluczowe elementy dla aparatu, są one otoczone mnóstwem innych podzespołów, takich jak migawka czy wizjer, światłomierz, układ ustawiania ostrości etc., które omówimy w kolejnych częściach poradnika. Pamiętajmy jedynie, że element światłoczuły i element optyczny to dwie części układanki, bez których nie możemy w ogóle mówić o aparacie fotograficznym. O tym zaś, jak szerokie jest pole rozważań i ile można opowiadać o technologicznej stronie fotografii, niech poświadczy fakt, że zwykłe pudełko po zapałkach, szczelnie oklejone taśmą i niewpuszczające światła do swojego wnętrza, z kawałkiem materiału światłoczułego wewnątrz jest również aparatem fotograficznym. Wystarczy w takim pudełku zrobić dziurkę, by jakiś obraz utrwalił się na błonie fotograficznej. W takim wypadku obiektywem jest dziurka w kartonowym pudełku, a matrycą kawałek kliszy. A czy działanie takiego pudełkowego aparatu różni się od działania zaawansowanego sprzętu za kilkadziesiąt tysięcy złotych? Zostawiam Was z tym pytaniem.

promocja