Kupno spalinowego samochodu nie ma sensu z finansowego punktu widzenia

Elektryczny mikrosamochód Microlino, Microlino 3.0, trzeci prototyp Microlino, Elektryczny mikrosamochód

Pamiętacie aferę Diesel-Gate, która sprawiła, że wiara klientów w Volkswagena ewidentnie podupadła? Teraz ta sama firma, która celowo zaniżała odczyty emisji, próbuje nas przekonać, że kupno spalinowego samochodu nie ma sensu z finansowego punktu widzenia.

Elektryczne samochody mogą się zwrócić, czyli dlaczego kupno spalinowego samochodu nie ma sensu z finansowego punktu widzenia

Grupa Volkswagen, będąca największym na świecie koncernem pod względem przychodów, zajmującym się produkcją pojazdów napędzanych paliwami kopalnymi, przygotował światu ciekawą grafikę. Na niej porównuje spalinowy (diesla) i elektryczny model Volkswagena, Skody oraz Audi, ujawniając, ile można zaoszczędzić na jeździe BEV.

Czytaj też: Wakacje Polaków z elektrycznym samochodem. Czy tak się da?

Reklama

Porównanie obejmuje dane z rynku niemieckiego, gdzie kupno BEV jest tańsze, dzięki dopłatom rządowym. To przez nie elektryczny samochód można kupić znacznie taniej względem spalinowego odpowiednika i sporo na nim zaoszczędzić.

Czytaj też: BMW Serii 7 nowej generacji na zdjęciach. Co pokazuje zakamuflowany prototyp?

Przykładowo kupując ID.4 Pure za 27845 euro zamiast Tiguana 2.0 TDI za 29455 euro, tracimy wprawdzie sporo momentu obrotowego, zasięgu oraz nieco przyspieszenia i musimy więcej wyłożyć na ubezpieczenie, ale koszty te zwrócą się wraz z każdym przejechanym kilometrem. Przy pokonywaniu 20000 km rocznie średnio będziemy wydawać 0,11, a nie 0,16 euro za każdy kilometr, co przekłada się na oszczędność rzędu 400 euro (1418 vs 1008). W przypadku oferty Skody w grę wchodzi już oszczędność ponad 800 euro, a Audi niespełna 700 euro.