Recenzja Marvel’s Guardians of the Galaxy

Marvel: Strażnicy Galaktyki_20211026185610

Jaka to była przygoda! Czekałem na Marvel’s Guardians of the Galaxy od pierwszego pokazu gry i nie zawiodłem się tym, co otrzymałem. To bardzo dobra gra, która jest jednak trochę specyficzna.

Przygoda w kosmosie

Marvel’s Guardians of the Galaxy dostarczyło mi to czego oczekiwałem – przezabawnej przygody w kosmosie. Komediowy Mass Effect? Choć Strażnicy Galaktyki to nie RPG, to jednak coś w tym porównaniu jest. Świat gry wciąga od razu i nawet osoby, które nie mają doświadczenia „w Marvelu” odnajdą się tutaj bez problemów.

Musicie wiedzieć, że nie jestem fanem komiksów czy filmów Marvela i DC. Jakoś te twory do mnie nie przemawiają i są dla mnie bardzo słabe lub przeciętne. Zatem zadanie przed Eidos Montreal było dość spore, bo o ile zwiastuny zostawiały mnie z wypiekami na twarzy, to jednak utrzymać ten poziom emocji podczas samej rozgrywki mogło być ciężko.

Ale się udało! Po ukończeniu Marvel’s Guardians of the Galaxy trzymam kciuki, aby tytuł sprzedał się na tyle dobrze, że ekipa deweloperska z miejsca dostanie pozwolenie na stworzenie kontynuacji, w której doszlifują kilka niedoróbek.

Komedia growa, jak tego jest mało!

Marvel’s Guardians of the Galaxy było wyzwaniem produkcyjnym nie tylko dlatego, że gracze liczyli na wysoką jakość tytułu, ale również dlatego, że fatalna premiera Marvel’s Avengers pokazywała, że być może jedyny superbohaterowie, którzy nadają się do gier wideo to Spider-Man i Batman.

W Strażnikach trzeba było uchwycić wiele rzeczy – humor, szaloną przygodę, umiejętnie przedstawić na nowo znanych bohaterów, dobrać idealną ścieżkę dźwiękową (a film postawił poprzeczkę wysoko) i nie spartaczyć jakości portów na aktualną generację konsol.

Czytaj też: Recenzja Crysis Remastered Trilogy

Wszystkie elementy składające się na kultowość Strażników Galaktyki wykonano… wzorowo? Naprawdę ciężko jest się przyczepić do przedstawionej nam przygody, bohaterów nie da się nie lubić (nawet tych drugoplanowych), a ścieżka dźwiękowa czy humor dadzą Wam wiele radości.

Jedyne co czasem nie zagra z elementów budujących cały klimat produkcji to dubbing, który w oryginalnej wersji językowej nie zawsze brzmi dobrze, a polska wersja choć daje radę, to gdzieniegdzie potyka się o błędne tłumaczenia czy nieodpowiednie dobranie tonu głosu. Ale nie powiedziałbym, że jest to element, przekreślający całość.

Rozgrywka w Marvel’s Guardians of the Galaxy

Jak Marvel’s Guardians of the Galaxy sprawdza się już podczas samej rozgrywki? Tutaj forma zabawy może niektórych zaskoczyć. Struktura poziomów jest bowiem dość liniowa, pozwalając nam tylko od czasu do czasu zejść z drogi, aby odkryć ukryte surowce czy przedmioty, o których będziemy mogli potem porozmawiać z resztą zespołu. W Marvel’s Guardians of the Galaxy występuje jednak sporo sytuacji, w których w zależności od tego, jak postąpimy podczas rozgrywki lub tego, co odpowiemy w rozmowie – taki etap nas czeka.

Dochodzi tutaj nawet do sytuacji, w których możemy pominąć całe trudne starcie lub możemy trafić do zupełnie innej lokacji, niż przy wyborze innej możliwości. Prezentowana w materiałach reklamowych decyzji dotycząca tego, czy sprzedajemy Lady Hellbender Groota czy Rocketa, zmienia rozgrywkę na prawie pół godziny zabawy! Jeden wybór sprawia, że przez etap będziemy się skradać i rozwiązywać zagadki środowiskowe, a drugi rzuci nas w wir walki w zupełnie innym miejscu.

Czytaj też: Najciekawsze premiery gier – listopad 2021

Skoro już o walce mowa. Początkowo byłem zaskoczony tym, że deweloperzy umożliwiają nam tylko rozgrywkę jako Peter Quill. Ostatecznie uznaję jednak, że to nie był taki głupi pomysł. To jaki jest Star-Lord zależy od nas, a nasze wypowiedzi budują relacje z resztą ekipy. W ten sposób lepiej czuć zacieśniająca się znajomość Strażników Galaktyki, a i kilka kwestii fabularnych jest dzięki temu prowadzonych w ciekawszy sposób, niż w przypadku gdybyśmy każdego dobrze znali.

W walce i tak możemy bez problemu „sterować” towarzyszami, wydając im odpowiednie polecenia. Sam model walki nie jest przekombinowany i szybko nauczymy się wszystkich taktyk, ale czuję, że Eidos Montreal mogłoby tutaj coś więcej poeksperymentować, ponieważ niektóre animacje nie są najlepsze, a podczas starć dochodzi do małych bugów związanych z przenikaniem się naszych towarzyszy.

Technologiczne aspekty Marvel’s Guardians of the Galaxy

W przypadku Marvel’s Guardians of the Galaxy ogrywałem wersję przeznaczoną na PlayStation 5. Twórcy oferują nam w tym przypadku dwa tryby graficzne. Pierwszy stawia na jakość grafiki i oferuje nam niesamowicie wyglądający obraz 4K z przepięknymi efektami, który sprawi, że każdy krajobraz w grze będzie robił efekt wow. Ma to jednak swoją cenę, a konkretnie – 30fps. Durgi tryb, wydajności, oferuje 60 klatek na sekundę i ten sam poziom efektów, ale za to rozdzielczość 1080p.

Powiem Wam, że jestem już tak przyzwyczajony do rozdzielczości wyższych niż Full HD, że nie byłem w stanie grać przy takiej rozdzielczości. Całą rozgrywkę oglądałem więc w 30 klatkach, ale cieszyłem się z fantastycznej oprawy. Zabawa w 30 fps w przypadku tej produkcji nie jest jakaś męcząca i dość szybko można się przyzwyczaić do braku dodatkowych klatek.

Marvel’s Guardians of the Galaxy 2

Marvel’s Guardians of the Galaxy to niezwykle udana produkcja, która cierpi na kilka drobnostek pokroju nie do końca dobrze nagranych głosów czy „bezpiecznego” systemu walki. To jednak są małe sprawy w porównaniu do tego, że otrzymujemy niezwykłą, przezabawną kosmiczną przygodę, oferującą nam nawet wybory zmieniające rozgrywkę.

Marzę już o Marvel’s Guardians of the Galaxy 2 i jestem niezwykle zainteresowany tym, jak sprzeda się aktualna odsłona. Potencjał na jeszcze bardziej zwariowaną, ulepszoną kontynuację jest, a Eidos pokazał, że umie czynić cuda z każdą marką. I Wy obsypcie ich pieniędzmi żeby dalej tworzyli nam świetne Deus Exy, Tomb Raidery i… Strażników Galaktyki. Co za studio!