Reklama

Farmy wertykalne zaczynają nabierać sensu. Start-up Infarm zajmujący się pionową uprawą roślin został wyceniony na miliard dolarów

infarm

Infarm, start-up z siedzibą w Amsterdamie, który uprawia żywność w farmach wertykalnych, został właśnie wyceniony na miliard dolarów. Tym samym jest to pierwsza europejska firma zajmująca się rolnictwem pionowym, który został start-upowym jednorożcem o wartości 1 miliarda dolarów.

— Rolnictwo pionowe w połączeniu z naszym system Infarm jest bardzo zrównoważonym rozwiązaniem, które pomoże nam w przyszłości wyżywić rosnącą populację. Farmy wertykalne są również o wiele bardziej odpornym i elastycznym rozwiązaniem w dobie postępujących zmian klimatu, które mogą zakłócić łańcuch dostaw roślin uprawianych tradycyjnie – mówi Erez Galonska, współzałożyciel i dyrektor generalny Infarm.

Infarm planuje budowę globalnej sieci farm wertykalnych

Pomysł aktualnie może wydawać się nieco szalony, ale wraz z optymalizacją wertykalnych metod uprawy plan ten zaczyna nabierać coraz więcej sensu. Chociażby z tego względu, że takie farmy można budować w miastach, czyli najbliżej konsumentów. W tej chwili firma uprawia 75 różnych odmian ziół, sałatek i zielonych warzyw liściastych, plan docelowy zakłada, że Infarm będzie hodować wszystkie owoce i warzywa, na które jest popyt i sprzedawać je po przystępnych cenach. W przyszłym roku Holendrzy chcą też spróbować swoich sił w pionowej hodowli grzybów.

Sam pomysł na wertykalne rolnictwo nie jest nowy. Po raz pierwszy został użyty w 1915 r. przez Gilberta Baileya w książce pt. Rolnictwo Wertykalne. Od tamtego czasu pomysł dość mocno wyewoluował. Bailey sugerował bowiem wysadzenie w powietrze części obszarów rolnych i wykorzystanie ścian z powstałych po takich wybuchach lejów na uprawy roślin jadalnych. Sama idea upraw w pionie funkcjonowała z kolei już w starożytności. Żeby zgrupować te wszystkie pomysły i stworzyć z nich funkcjonalny model uprawy potrzebna była nam technologia.

Żeby móc w ogóle zacząć rozmawiać o uprawie roślin w ciemnej hali przemysłowej, musimy zacząć od oświetlenia. Infarm korzysta z oszczędnych paneli LED, z diodami emitującymi bardzo korzystne spektrum światła, jeśli chodzi o uprawę roślin. System podlewania z kolei oparty jest o hydroponikę, czyli uprawę bezglebową uprawę na pożywkach wodnych.

W praktyce wygląda to tak, że rośliny sadzone są w specjalnym granulacie o luźnej strukturze, który w gruncie rzeczy służy tylko po to, żeby ustabilizować rośliny. W uprawach hydroponicznych ogromną zaletą jest też możliwość dodatkowego napowietrzania pożywki wodnej, dzięki czemu do korzeni dostarczane są większe dawki tlenu przyspieszające rozwój uprawianych roślin.

W przeciwieństwie do rolnictwa konwencjonalnego, w swoich farmach wertykalnych Infarm nie stosuje pestycydów. W kontrolowanym, zamkniętym środowisku nie jest to potrzebne. Ponadto, systemy zarządzające pionowymi uprawami są w stanie odzyskiwać odparowaną z roślin wodę, dzięki czemu – jak twierdzi Galonska – system Infarm zużywa 95 proc. mniej wody, niż tradycyjne rolnictwo.

Choć zużycie energii przez tego typu uprawy i tak jest bardzo duże

Największym wyzwaniem dla tego typu upraw jest oczywiście sumaryczne zużycie energii. Sztuczne naświetlanie roślin i energia wymagana do utrzymania wszystkich monitorujących uprawę czujników i systemów nawadniania jest właściwie największym kosztem tego przedsięwzięcia.

Czytaj również: Pionowa farma napędzana wiatrem. Dania inwestuje w OZE

Na szczęście z roku na rok, dzięki coraz bardziej wydajnym panelom fotowoltaicznym Infarm jest w stanie zmniejszać swoje rachunki za prąd. Choć nadal określana jest mianem start-upu i potrzebuje pieniędzy od inwestorów, co każe nam sądzić, że całe przedsięwzięcie nie jest jeszcze do końca rentowne.

Choć na pewno jest tańsze, niż importowanie żywności do niektórych regionów. Dlatego też przedstawiciel Infarm zapowiedzieli, że w 2023 r. otworzą nowe centrum upraw w Katarze, który ze względu na swoje położenie geograficzne nie może pochwalić się zbyt dużą liczbą upraw tradycyjnych.