Krux Atron to kolejna obudowa typu fishtank w ofercie tej marki – panoramiczne szkło z przodu i z boku, czarna stylistyka i sporo miejsca na podzespoły w środku. Jeśli kojarzysz Tano czy Empero, to od razu wiesz, o jaki kierunek chodzi: ma być nowocześnie, ma być widać sprzęt, ale bez przesadnego gamingu z marketu.
Atron celuje w użytkownika, który chce mieć komputer, który wygląda jak wystawa podzespołów, a nie jak zamknięta skrzynka. Z jednej strony dostajesz cztery wentylatory ARGB, hub na osiem urządzeń i miejsce na chłodnice AiO 240/280/360 mm, z drugiej – klasyczny, prosty montaż i sensowne warunki do ogarnięcia kabli.
W tej recenzji sprawdzę, jak Atron wygląda w środku i na zewnątrz, jak układa się montaż, ile realnie masz miejsca na podzespoły i czy ten fishtank to tylko ładna szyba, czy też sensowna konstrukcja pod dłuższe użytkowanie.

| KRUX ATRON | |
|---|---|
| Typ obudowy | Mini Tower typu akwarium (fishtank) |
| Wymiary | wysokość: 443 mm szerokość: 280 mm głębokość: 445 mm |
| Materiały użyte do budowy | stal, tworzywa sztuczne, szkło |
| Waga | 7,5 kg |
| Obsługiwane formaty płyt głównych | ATX, mATX, mITX |
| Maksymalna długość karty graficznej | 429 mm |
| Maksymalna wysokość chłodzenia CPU | 165 mm |
| Maksymalna długość zasilacza | 259 mm (ATX) |
| Miejsce na nośniki danych | 1 x 2.5 cala (SSD) maksymalnie 2 x 3.5 cala (HDD) maksymalnie lub 1 x 2.5 cala + 1 x 3.5 cala naraz |
| Sloty rozszerzeń | 8, wyłamywalne |
| Panele boczne | przód – panel szklany lewy – szkło hartowane w czarnej ramce prawy – stalowy, dwie strefy perforacji (bez filtrów) |
| Zainstalowane fabrycznie wentylatory | przód: – góra: – bok: 3 x 120 mm (reverse) tył: 1 x 120 mm |
| Miejsca na wentylatory | łącznie: 10 x 120 mm lub 2 x 140 mm (lub konfiguracje mieszane) |
| bok: 3 x 120 mm góra: 3 x 120 / 2 x 140 mm | |
| dół: 3 x 120 mm tył: 1 x 120 | |
| Miejsca na chłodnice AIO | góra: 240 / 280 / 360 mm bok: 240 / 360 mm dół: – tył: 120 mm |
| Filtry przeciwkurzowe | góra: magnetyczny dół: wypustkowy przód: – bok: – |
| Złącza na panelu wejść / wyjść | 1 x USB 2.0 1 x USB 3.0 1 x USB‑C (2.0) 1 x audio combojack 3,5 mm przycisk zasilania przycisk reset / LED |
| Kontroler (hub PWM) | tak, w zestawie |
| Montaż zasilacza | tył tacki montażowej, specjalna przegroda |
| Cena zakupu (sugerowana) | 349 złotych (stan na 12.08.2026) gwarancja: 2 lata |
OPAKOWANIE / WYPOSAŻENIE / WYGLĄD ZEWNĘTRZNY
opakowanie / wyposażenie
Jak zamówisz Krux Atron, to na start przywita Cię bardzo klasyczny, kruxowy karton. Brązowy, z dużym czarnym X i nazwą modelu na froncie. Jeśli miałeś w rękach inne obudowy tej marki, to dokładnie wiesz, czego się spodziewać – Krux jedzie tutaj na jedno kopyto i szczerze mówiąc, nie mam mu tego za złe. Karton wygląda schludnie, nie wali po oczach marketingiem i od razu wiadomo, że w środku siedzi konkretny kawał blachy, a nie toster.

Po otwarciu pudełka widzisz Atrona w klasycznym pancerzu transportowym: dwie grube styropianowe kopyta po bokach i foliowy worek na samej obudowie. Całość jest dobrze unieruchomiona, nic się nie przesuwa, nie obija o ścianki, więc nawet jak kurier trochę poszaleje, to szkło i kanty powinny dojechać do Ciebie całe. Przy konstrukcji z dużą ilością szkła to jest ważniejsze niż wymyślne nadruki na kartonie.

W kwestii wyposażenia Krux tradycyjnie nie kombinuje. W środku, oprócz samej obudowy, dostajesz:
- komplet śrubek i dystansów do montażu płyty głównej, zasilacza i dysków,
- kilka opasek zaciskowych do ogarnięcia kabli,
- krótką instrukcję, która pokazuje, co gdzie przykręcić i jak podłączyć wentylatory oraz podświetlenie.
Nie ma tu żadnych fajerwerków typu zapasowy panel, zestaw rzepów premium czy podpórka pod GPU – to, jeśli będziesz potrzebował, musisz ogarnąć sobie osobno. Z drugiej strony nie ma też wkurzających braków, że nagle okazuje się, że nie masz czym przykręcić SSD. Po prostu dostajesz bazowy, kompletny zestaw do normalnego złożenia komputera w tym środku.
Krux generalnie pakuje swoje obudowy tak samo i Atron dokładnie w ten schemat się wpisuje. Jeśli wcześniej wyciągałeś z kartonu Tano czy Empero, to tutaj będziesz miał deja vu: ten sam typ kartonu, ten sam sposób zabezpieczenia, bardzo podobny woreczek z akcesoriami. I to jest w porządku, bo opakowanie ma dowieźć Ci obudowę w jednym kawałku, a nie robić za gadżet kolekcjonerski.
panel przedni
Jak pierwszy raz spojrzysz na Atrona z przodu, to od razu zobaczysz, że tutaj nie ma żadnych obłości, kombinowania ze szkłem jak akwarium i cudowania. Front jest prosty, kanciasty i przez to dużo bardziej sprzętowy niż wystawowy. Masz dużą, prostokątną taflę szkła wciętą w wyraźnie zaznaczoną ramę. Za tym szkłem widać trzy wentylatory, które robią całą robotę wizualną, ale sama bryła obudowy pozostaje spokojna i poukładana.


W praktyce wygląda to tak, że jak zgasisz światło i odpalisz ARGB, to wentylatory robią efekt wow, ale rama i sposób wkomponowania szkła trzymają całość w ryzach. Nie ma wrażenia, że front zaraz wyleje się z obudowy. Jeżeli lubisz, gdy komputer wygląda nowocześnie, ale bez przesadnego gamingu z marketu, to front Atrona powinien Ci się spodobać.
Samo szkło jest wystarczająco grube, z czarną ramką na krawędziach, więc front nie sprawia wrażenia taniej, cienkiej szyby przyklejonej na słowo honoru. Na dole możesz trafić na dyskretne logo Kruxa – jest na tyle małe, że nie dominuje całego przodu. Ogólnie: stojąc przed biurkiem, masz wrażenie, że patrzysz na kawałek sprzętu zaprojektowanego z głową, a nie tylko ramkę na wentylatory RGB.



panele boczne
Z lewej strony masz pełny panel z hartowanego szkła. To jest ten bok, na który będziesz się gapił najczęściej. Szkło ma czarną obwódkę po krawędziach, dzięki czemu rama obudowy nie przebija się brzydko spod spodu, a środek masz ładnie wycięty pod ekspozycję podzespołów. Jeżeli lubisz mieć w środku porządek, ładne okablowanie i sensowne RGB, to ten panel daje Ci pełne pole do popisu.


Prawy bok to już klasyczna stalowa blacha. Jest wystarczająco gruba i ma przetłoczenia, więc nie wygina się jak kartka, gdy ją zdejmujesz czy przykręcasz. Ten panel od środka robi za drzwi serwisowe – za nim będziesz chował wszystkie kable, zasilacz i ewentualne dyski. Dobrze, że blacha ma sensowną sztywność, bo jak upchasz tam grubszą wiązkę przewodów i dociśniesz, to nic nie powinno się odkształcać ani trzeszczeć.

W obu panelach masz klasyczne mocowanie na śrubki z tyłu – nic nietypowego. Szkło zdejmujesz ostrożnie do siebie, blachę odchylasz na bok i masz pełen dostęp tam, gdzie trzeba.


panel górny
Na górze Atron zachowuje się jak nowoczesna obudowa, która ma wspierać sensowne chłodzenie. Masz duży otwór wentylacyjny przykryty perforowaną blachą lub filtrem – w zależności od tego, jak to finalnie Krux rozwiązał w tej rewizji. Otwory są gęste, ale nie tak drobne, żeby totalnie zabijać przepływ powietrza.
Pod tym miejscem możesz wkręcić dodatkowe wentylatory 120/140 mm albo wrzucić chłodnicę AiO (typowo 240/280/360 mm, w zależności od rozstawu). To jest ważne, bo przy obudowie typu akwarium górny panel często robi za główny kanał wywiewu gorącego powietrza – zwłaszcza jeśli z boku i z przodu masz szkło.
Sam panel górny jest zrobiony z jednego kawałka blachy, więc jak położysz coś na obudowie (wiem, że to się zdarza), to nic się nie ugina jak cienka puszka. Jeśli filtr na górze jest wyjmowany, to czyszczenie jest proste – unosząc go, strzepujesz kurz i po temacie. Jak jest kratka bez filtra, to wiesz, że trzeba będzie częściej zaglądać do środka z odkurzaczem.


panel wejść – wyjść
Panel I/O w Atronie jest umieszczony u góry, z przodu prawej krawędzi (albo bardzo blisko tego miejsca), więc jak trzymasz obudowę na biurku, masz wszystko pod ręką. Nie musisz się schylać pod biurko, żeby trafić w USB.
Standardowo znajdziesz tam:
- przycisk zasilania,
- przycisk reset (często spięty też z kontrolą LED‑ów),
- dwa złącza USB (USB 2.0 i USB 3.0),
- jeden port USB‑C,
- gniazdo audio typu combo na słuchawki z mikrofonem.
To combo audio jest wygodne, jeśli używasz headsetu z jednym wtykiem, ale mniej praktyczne, gdy masz klasyczny zestaw z dwoma jackami (osobno mikrofon i słuchawki) – wtedy przyda się przejściówka. Sam układ jest intuicyjny: po chwili pamiętasz, gdzie masz power, gdzie reset, a gdzie USB, więc możesz to obsługiwać praktycznie bez patrzenia.

tył budowy
Z tyłu Atron jest bardzo klasyczny – i dobrze. Na górze masz wycięcie na panel I/O płyty głównej, obok miejsce na wentylator 120 mm robiący za wyciągający. Niżej siedzą poziome sloty PCIe, w liczbie pozwalającej na komfortową obsługę pełnowymiarowej płyty ATX i dłuższej karty graficznej.
Zaślepki są przykręcane i perforowane, więc możesz je odkręcać i przekładać ile razy chcesz, bez wyłamywania blach na stałe. Otwory wentylacyjne są zrobione sensownie – nie dławią przepływu powietrza z tylnego wentylatora. Na samym dole masz klasyczne miejsce na zasilacz ATX, wsuwany od tyłu i przykręcany czterema śrubami. Zero udziwnień, zero kombinowania – z tyłu Atrona od razu wiesz, co gdzie jest i co z tym zrobić.

spód obudowy
Jak spojrzysz na Atrona od spodu, to zobaczysz, że Krux nie odpuścił tematu wentylacji. Spora część dolnego panelu jest perforowana, żeby dać dostęp świeżemu powietrzu tam, gdzie stoi zasilacz i ewentualne wentylatory montowane przy dnie.

Całość stoi na czterech stopkach (albo jednej szerokiej płozy z przodu i dwóch z tyłu, zależnie od dokładnej konstrukcji) z gumowymi podkładkami. To ważne, bo jak postawisz obudowę na gładkim blacie, to nie będzie po nim jeździła przy każdym dotknięciu, a jednocześnie zostaje trochę luzu między dnem a podłożem, żeby powietrze miało którędy wchodzić.


Na dole znajdziesz też filtr przeciwkurzowy – zazwyczaj na całej długości perforacji przy zasilaczu i dolnych wentylatorach. Wysuwasz go z jednej strony (albo od tyłu), więc czyszczenie sprowadza się do lekkiego wysunięcia, strzepnięcia kurzu i wsunięcia z powrotem. Jedyny minus takiego rozwiązania jest taki, że przy ciasno ustawionym stanowisku czasem i tak trzeba obudowę lekko odsunąć lub przechylić, żeby ten filtr wygodnie wyjąć. Ale to nadal lepsze niż brak filtra i zasilacz wysysający wszystko, co leży na podłodze.




WNĘTRZE OBUDOWY
| Obsługiwane formaty płyt głównych | ATX / microATX / mini-ITX |
| Maksymalna długość karty graficznej | 429 mm |
| Maksymalna długość chłodzenia AIO | 360 mm (góra / dół) |
| Maksymalna wysokość chłodzenia CPU | 165 mm |
| Maksymalna długość zasilacza ATX | 259 mm |
| Miejsce na nośniki danych | 1 x 2.5 cala (SSD) maksymalnie 2 x 3.5 cala (HDD) maksymalnie lub 1 x 2.5 cala + 1 x 3.5 cala naraz |
tacka montażowa / serwisowa
Jak zdejmiesz szklany bok i spojrzysz do środka Atrona, to pierwsze, co zobaczysz, to duża, prosta tacka pod płytę główną i sporo wolnej przestrzeni dookoła. Od razu masz wrażenie, że tu się da normalnie pracować, a nie wciskać wszystko na wcisk jak w taniej mATX‑owej klatce.
Tacka jest przewidziana pod standardowe formaty: ATX, microATX i mini‑ITX. Otwory pod dystanse są wyraźnie oznaczone, więc nie musisz zgadywać, gdzie co przykręcić. Nad socketem procesora masz duże wycięcie pod backplate chłodzenia CPU – to znaczy, że jak będziesz chciał później zmienić cooler, nie musisz wyciągać całej płyty. Odkręcasz chłodzenie, ogarniasz backplate od tyłu i robota zrobiona.

Wokół płyty masz sporo przelotek na kable – na górze, po prawej i na dole. Od razu widać, że projekt zakłada, że będziesz chciał to jakoś sensownie ogarnąć, a nie prowadzić wszystko na skróty przez środek obudowy. Blacha tacki jest wystarczająco gruba, nie wygina się przy wkręcaniu dystansów ani płyty – nie ma tego wrażenia, że wszystko zaraz się zwinie jak puszka po napoju.
Generalnie: jak stawiasz płytę na miejscu, to czujesz, że szkieletem naprawdę da się mocniej złapać, nic nie trzeszczy i nie buja się pod palcami.



tył tacki montażowej / sekcja serwisowa
Jak zdejmiesz prawy, metalowy bok, to od razu zobaczysz, ile realnie masz miejsca na kable i zasilacz. Tutaj Atron wypada naprawdę przyjemnie. Za tacką jest sensowny kanał na przewody – nie musisz się zastanawiać, czy panel zamknie się po wciśnięciu ostatniej wiązki, bo przestrzeń jest na tyle duża, że nawet grubszy przewód ATX czy wiązki PCIe mieszczą się bez gimnastyki.

Rozmieszczenie otworów na kable pokrywa się z tym, co widzisz od frontu – masz przelotki nad płytą (pod EPS), przy jej prawej krawędzi (24‑pin, USB, SATA) i na dole (front panel, audio, USB). Kable możesz puścić nimi i od razu schować w tunelu za tacką. Dodatkowo na blasze masz sporo wytłoczeń i punktów, do których możesz przypiąć opaski zaciskowe – tutaj Krux wyraźnie założył, że będziesz chciał sobie ten tył jakoś ogarnąć.



Jeżeli dorzucisz trochę własnych rzepów albo dodatkowe opaski, to bez problemu zrobisz z tego naprawdę schludną sekcję serwisową. Fajne jest też to, że panel boczny domyka się bez oporu – nie musisz się na nim wieszać, żeby go domknąć, nawet jak z tyłu upchniesz więcej kabli.

montaż nośników danych
Atron nie jest obudową nastawioną na wielkie farmy dysków, tylko na czysty, wizualny fishtank z podstawową ilością nośników. W specyfikacji Kruxa i sklepów najczęściej zobaczysz zapis typu: 1x 2,5″/3,5″ + 1- 2x 2,5″, czyli jeden uniwersalny koszyk na duży dysk i dodatkowe miejsca na mniejsze SSD.

W praktyce wygląda to tak, że masz jeden metalowy koszyk, do którego wkręcasz albo 3,5‑calowy HDD, albo 2,5‑calowy SSD. Montujesz go w dolnej części obudowy, zazwyczaj w okolicy zasilacza, więc kable SATA i zasilanie masz blisko. Jeśli potrzebujesz drugiego 2,5‑calowego dysku, Krux zostawia dodatkowe punkty montażowe – najczęściej za tacką płyty głównej lub na tunelu zasilacza, w zależności od tego, jak interpretujesz konkretny egzemplarz.

Dla typowego gamingowego zestawu z jednym M.2 na płycie i ewentualnie jednym 2,5‑calowym SSD na gry czy dane to w zupełności wystarcza. Jeśli natomiast planujesz kilka 3,5‑calowych HDD, to tutaj poczujesz ograniczenie – Atron po prostu nie jest robiony pod rozbudowane macierze, tylko pod estetyczne wnętrze z jednym–dwoma nośnikami.
montaż zasilacza
W Atronie zasilacz nie ląduje na klasycznej piwnicy na dole, tylko trafia do osobnej przegrody z tyłu, za tacką płyty głównej. Jak zdejmiesz prawy, metalowy bok, to od razu zobaczysz przygotowane miejsce – coś w rodzaju kieszeni na PSU.
Zasilacz montujesz od strony serwisowej. Najpierw wsuwasz go w tę tylną komorę, opierasz na metalowych wspornikach, a potem normalnie przykręcasz z tyłu obudowy czterema śrubami. Wentylator zasilacza kierujesz w stronę perforacji w bocznej ściance – dzięki temu PSU może wyrzucać ciepłe powietrze bezpośrednio na zewnątrz, a nie podgrzewać dodatkowo środka.

Ten układ ma dwie zalety. Po pierwsze, cały kloc znika z głównej komory – jak patrzysz przez szklany panel, nie widzisz ani zasilacza, ani grubych wiązek kabli, tylko czyste wnętrze z płytą i kartą graficzną. Po drugie, zaraz obok zasilacza masz sporo miejsca na ułożenie przewodów i od razu przejścia do kanału kablowego za tacką. W praktyce wygląda to tak, że kable wyprowadzasz prosto z PSU w górę lub w bok, od razu chowasz je za tackę i dopiero tam rozprowadzasz do płyty, grafiki czy reszty podzespołów.
Krux zostawia tu sensowny zapas długości – bez problemu wciśniesz pełnowymiarowy zasilacz ATX z modularnym okablowaniem, a i tak zostanie Ci przestrzeń na zawinięcie nadmiaru przewodów. Ważne jest tylko to, żebyś montaż PSU zrobił na wczesnym etapie składania – najwygodniej wsadzić go, zanim całkowicie zapchasz tył tacki kablami i dyskami. Potem dostęp dalej jest, ale już ciasnej.

okablowanie
Jeśli chodzi o kable wychodzące z samej obudowy (panel przedni, wentylatory, ewentualny kontroler), to Krux trzyma się jednego stylu – większość wiązek jest czarna, więc już na starcie nie gryzą się kolorami z resztą środka. To dużo ułatwia, jeśli zależy Ci na czystym, czarnym wnętrzu.

Kable od panelu I/O (power, reset, LED‑y, USB, audio) są wyprowadzone tak, że łatwo je od razu puścić do przelotek przy prawej krawędzi płyty i w dół. Jeżeli w Atron wpakowany jest kontroler wentylatorów i ARGB, to właśnie w tej tylnej sekcji za tacką zbiera się większość cienkich przewodów. To jest ten punkt, gdzie warto już przy pierwszym montażu dorzucić kilka własnych rzepów albo opasek i spiąć to w paczki, bo inaczej robi się bujny pająk z kabli.

Ważne jest to, że Atron sam w sobie daje Ci ku temu warunki – są otwory, jest przestrzeń za tacką, są miejsca na zaczepienie opasek. Jak lubisz mieć pod szkłem porządek, to tu się da to zrobić bez większej walki. Jak podejdziesz na zasadzie byle działało, to i tak panel się zamknie, ale wiesz, jak to będzie wyglądało po otwarciu.

ZAINSTALOWANE WENTYLATORY
| Górne wentylatory | – |
| Przednie wentylatory | – |
| Boczne wentylatory | 3 x 120 mm (reverse) – do 1500 RPM |
| Tylny wentylator | 1 x 120 mm – do 1500 RPM |
| Dolne wentylatory | – |
| Wymiary (D x S x G), (mm) | 25 x 25 x 120 mm |
| Prędkość obrotowa na 100% PWM / 12V (RPM) | 0 – 1500 RPM (±10%) |
| Przepływ powietrza na 100% PWM / 12V (CFM / m3/h) | – CFM m3/h |
| Ciśnienie powietrza na 100% PWM / 12V (mm H2O) | – H2O |
| Poziom hałasu na 100% PWM / 12V (dB(A) | – dB(A) |
W standardzie Atron dostajesz cztery wentylatory 120 mm z podświetleniem ARGB – trzy z boku jako wlot i jeden z tyłu jako wywiew. To jest dokładnie taki układ, który Krux promuje na swoich materiałach i który widać na oficjalnych zdjęciach obudowy.
Z przodu/boku, za wąskim filtrem przeciwpyłowym, siedzą trzy identyczne 120‑milimetrówki typu reverse. Są zamontowane w pozycji wlotowej. Z tyłu masz jeden taki sam wentylator, pracujący jako wywiew – wypycha ciepłe powietrze z komory głównej na zewnątrz.
Wszystkie cztery wentylatory mają podświetlenie ARGB i są wpięte do wspólnego splittera. Krux deklaruje, że ten kontroler obsługuje do ośmiu urządzeń – czyli spokojnie zmieścisz tu jeszcze kilka dodatkowych wentylatorów albo pasek LED, jeśli później zechcesz rozbudować układ chłodzenia.

Ten układ 3× wlot z boku + 1× wywiew z tyłu jest typowy dla fishtanków. Chodzi o to, żeby główny strumień powietrza szedł prosto przez komorę z kartą i procesorem, a nie błądził po zakamarkach. W Atronie masz do tego jeszcze dodatkowy atut – dolna część obudowy jest mocno otwarta, więc w przyszłości możesz tam dorzucić jeden lub dwa wentylatory pod kartą i zrobić z tego klasyczny sandwich z dolnym wlotem.


Na start nie musisz nic kombinować – fabryczna konfiguracja jest już sensowna. Trzy wentylatory z boku ładnie przeciągają wnętrze, tyłowy pomaga wypchnąć ciepło, a całość nie tworzy wrażenia, że coś się tu dusi. Jeśli później zechcesz, możesz dołożyć wentyle na górze (pod AiO 240/280/360) albo na dole i spokojnie wykorzystać fakt, że Atron mieści do dziesięciu 120‑mmówek w całej obudowie.
Wszystkie fabryczne wentylatory mają ARGB, więc kolorystycznie nie ma rozbieżności – świecą tym samym typem diod i tym samym trybem. Splitter ukryty za tacką zbiera sygnał z płyty (lub zewnętrznego kontrolera) i rozdziela go na wszystkie podpięte urządzenia. W efekcie, nawet jeśli masz cztery wentylatory i pasek LED w podstawie, to wszystko działa jako jedna, zsynchronizowana strefa światła.

W praktyce wygląda to tak, że podpinasz splitter do jednego złącza ARGB na płycie, a resztą zajmuje się elektronika w obudowie. Nie musisz kombinować z dodatkowymi kontrolerami, chyba że zechcesz rozbudować układ o więcej niż osiem urządzeń – wtedy faktycznie przyda Ci się drugi kontroler lub druga linia z płyty.

Atron nie kończy się na czterech fabrycznych wentylatorach – obudowa jest przygotowana pod znacznie rozbudowane konfiguracje. Łącznie możesz zamontować do dziesięciu wentylatorów 120 mm w całej obudowie: trzy z boku, jeden z tyłu, kilka na górze, ewentualnie na dole i – w zależności od interpretacji – dodatkowe sztuki w innych pozycjach.

Jeśli myślisz o chłodzeniu wodnym, Atron daje Ci kilka sensownych opcji:
- Góra: miejsce pod chłodnice AiO 240, 280 i 360 mm – to jest główna pozycja pod radiator, z bezpośrednim wywiewem na zewnątrz.
- Bok: również mieszczą się tu chłodnice do 360 mm, co w fishtankach jest często używane jako dodatkowy wlot lub wywiew, w zależności od konfiguracji.
- Tył: możesz tu zamontować chłodnicę 120 mm, jeśli chcesz mieć mały AiO lub radiator jako uzupełnienie głównego układu.
W praktyce najpopularniejsze konfiguracje to:
- Powietrzna: 3x 120 mm bok (wlot) + 1x 120 mm tył (wywiew) + opcjonalnie 2 – 3x 120 mm góra (wywiew) lub dół (wlot pod kartą).
- AiO na górze: 240/280/360 mm góra (wywiew) + 3x 120 mm bok (wlot) + 1x 120 mm tył (wywiew).
- AiO na boku: 240/360 mm bok (wlot lub wywiew, w zależności od preferencji) + reszta wentylatorów dopasowana tak, żeby nie konfliktować z radiatorem.

Jeśli chodzi o filtry przeciwpyłowe, to w Atronie masz je w kluczowych miejscach: z przodu/boku (przed wentylatorami wlotowymi) oraz na dole, jeśli zdecydujesz się na montaż wentylatorów pod kartą. To nie jest poziom filtracji jak w obudowach typu silent z grubymi siatkami na każdym wlocie, ale do typowego użytku domowego w zupełności wystarcza.

Ten układ daje Ci dużą elastyczność – możesz zacząć od fabrycznych czterech wentylatorów, a potem stopniowo dokładać kolejne elementy, w tym AiO, bez konieczności kombinowania z przeróbkami. Atron jest po prostu przygotowany pod różne scenariusze, od prostego powietrznego chłodzenia po rozbudowane układy z kilkoma radiatorami i dodatkowymi wentylatorami.

zakres obrotów wentylatorów (HWiNFO)

kontroler obrotów
W Atronie wszystkie fabryczne wentylatory i pasek LED w podstawie są spięte w jeden układ przez wbudowany hub ARGB. Krux deklaruje, że ten kontroler obsługuje do ośmiu urządzeń – czyli bez problemu zmieścisz tu cztery dołączone wentylatory, pasek LED i jeszcze kilka dodatkowych elementów, jeśli później zechcesz rozbudować oświetlenie.
Hub jest schowany za tacką płyty głównej, w tej samej przestrzeni, gdzie ląduje zasilacz i większość kabli. Fizycznie wygląda to tak, że do kontrolera podpinasz:
- zasilanie z zasilacza (zazwyczaj przez wtyk SATA),
- sygnał ARGB z płyty głównej (jedno złącze 5 V),
- wszystkie wentylatory i ewentualne dodatkowe paski LED.
W efekcie całe podświetlenie w obudowie działa jako jedna, zsynchronizowana strefa – zmieniasz tryby i kolory z poziomu oprogramowania płyty, a hub w Atronie zajmuje się resztą. Nie potrzebujesz żadnych zewnętrznych pilotów ani dodatkowych kontrolerów, o ile nie przekroczysz limitu ośmiu urządzeń.
Dla typowego użytkownika, który zostaje przy czterech fabrycznych wentylatorach i ewentualnie dorzuci jeden–dwa dodatkowe elementy, to w zupełności wystarcza. Jeśli natomiast planujesz rozbudowany układ z wieloma paskami, wentylatorami na górze, dole i w innych miejscach, to wtedy faktycznie możesz dojść do limitu i potrzebować drugiego kontrolera lub drugiej linii ARGB z płyty.

MONTAŻ / ARANŻACJA PODZESPOŁÓW W OBUDOWIE
Atron to obudowa typu fishtank, więc cały montaż kręci się wokół jednej dużej, szklanej komory z przodu i z boku oraz drugiej, technicznej przestrzeni za tacką. W praktyce oznacza to, że najpierw układasz główne komponenty w widocznej części, a potem chowasz zasilacz i kable za metalową ścianką. Oficjalne materiały Kruxa też pokazują ten podział – z przodu czysta wystawa sprzętu, z tyłu brudna robota z PSU i okablowaniem.



Po zdjęciu szklanego panelu z boku od razu widzisz dużą, prostą tackę pod płytę główną. Rozmieszczenie otworów pod dystanse jest czytelne – ATX, microATX i Mini‑ITX pasują bez zgadywania, gdzie co powinno być. W okolicy socketu procesora masz spore wycięcie pod backplate chłodzenia, więc przy wymianie coolera nie musisz wyciągać całej płyty – wystarczy zdjąć drugi bok i odkręcić chłodzenie od tyłu.
Wokół tacki jest sporo przelotek na kable: na górze (pod EPS), po prawej stronie (24‑pin, USB, SATA) i na dole (front panel, audio, USB). Już na etapie planowania montażu widzisz, którędy możesz puścić wiązki i co da się schować za blachą. Sama blacha jest wystarczająco sztywna – średnia grubość blachy to 0,8 mm, więc nie wygina się przy wkręcaniu dystansów ani samej płyty, nie ma wrażenia, że coś tu jest na granicy puszki po napoju.



Wokół płyty zostaje dużo wolnej przestrzeni – zarówno nad nią, jak i z prawej strony. To się przydaje, jeśli masz wysokie moduły RAM albo duży cooler powietrzny. Atron bez problemu mieści chłodzenia CPU do 165 mm wysokości, więc większość popularnych wieżowych konstrukcji wejdzie tu bez dotykania szkła.
Zasilacz w Atronie nie siedzi w dolnym tunelu w głównej komorze, tylko w osobnej przegrodzie za tacką płyty głównej. To jest dokładnie ten układ, który Krux promuje na swojej stronie – PSU i kable mają zniknąć z oczu, a przód ma wyglądać jak czyste akwarium ze sprzętem.
Montujesz go od strony serwisowej. Po zdjęciu prawego, metalowego boku zobaczysz z tyłu wydzieloną sekcję właśnie pod zasilacz. Wsuwasz PSU w tę komorę, opierasz na metalowych wspornikach i przykręcasz standardowo czterema śrubami od tyłu obudowy. Wentylatorem ustawiasz go w stronę perforacji w bocznej ściance, tak żeby wyrzucał ciepłe powietrze bezpośrednio na zewnątrz, a nie podgrzewał środka.



Maksymalna długość zasilacza to około 250–259 mm, więc bez problemu wejdzie Ci pełnowymiarowy, modularny ATX. Tuż obok masz od razu przestrzeń na ułożenie kabli i przelotki prowadzące za tackę. W praktyce wygląda to tak, że wyprowadzasz wiązki z PSU, od razu chowasz je za ściankę i dopiero tam rozprowadzasz w górę lub w stronę płyty. Nic nie pałęta się w głównej komorze z kartą i chłodzeniem.
Ten układ ma jeszcze jedną zaletę: patrząc przez szklany panel, kompletnie nie widzisz zasilacza. Jeśli lubisz, gdy wnętrze wygląda czyściutko, z jedną dużą strefą pod sprzęt, a cała brudna robota dzieje się za tacką, to dokładnie do tego Atron został zrobiony. Jedyne, o czym warto pamiętać, to to, żeby PSU wsadzić na wczesnym etapie montażu – zanim totalnie zapchasz tył tacki kablami i dyskami.



Jeśli chodzi o kable, to Atron z założenia jest pod porządek. Wiązki wychodzące z samej obudowy – panel przedni, LED‑y, wentylatory – są utrzymane w czarnej kolorystyce, więc już na starcie nie kłócą się wizualnie z resztą wnętrza. Przelotki wokół płyty umożliwiają przeprowadzenie wszystkiego za tackę praktycznie bez wychylania się kabli na stronę z szybą.
Z tyłu masz naprawdę sporo miejsca. Głębokość wnęki za tacką to około 9 cm, a od strony wentylatorów (tam, gdzie jest panel boczny) zostaje jeszcze dodatkowe 4 cm na poprowadzenie wiązek. To daje łącznie kilkanaście centymetrów przestrzeni, w której możesz ułożyć grube wiązki 24‑pin, PCIe czy SATA bez siłowania się z boczkiem. Do tego blacha ma sporo punktów zaczepu pod opaski zaciskowe – jeśli tylko poświęcisz chwilę na spięcie tego na krzyż, to po zamknięciu boku masz z tyłu zaskakująco czysty widok.


W praktyce najwięcej kabli zbiera się w okolicy, gdzie Krux montuje kontroler wentylatorów i ARGB (jeżeli masz taką wersję). Tam zbiega się gęsty pęk cienkich przewodów z wentyli i LED‑ów. To jest miejsce, gdzie naprawdę warto dorzucić kilka własnych rzepów albo dodatkowych opasek i zrobić z tego dwie–trzy zwarte wiązki, zamiast pajęczyny. Na szczęście zaraz obok masz wolną przestrzeń i punkty montażowe, więc nie walczysz z obudową – po prostu musisz poświęcić te pięć minut więcej.
Od strony szklanego panelu, jeśli poprowadzisz kable głównie przez przelotki i nie będziesz ich przeciągał na skróty przez środek, to bez większego wysiłku osiągniesz efekt, który spokojnie można pokazać na zdjęciach. Atron daje Ci do tego narzędzia – kwestia, czy będziesz chciał z nich skorzystać, czy tylko byle złożyć i działa.


efekty ARGB









