Ostatni raz za sterami samolotu siedziałem… sam nie wiem. Dawno temu to było a dokładniej chyba początek 2000 roku wraz z premierą F22 Lightning 3. Spędziłem tam kilkanaście godzin szybując w powietrzu jednak z braku większych umiejętności i braku joysticka – szybko się uziemiłem.

Sporym zaskoczeniem był zatem kurier u drzwi

Widziałem przewijające mi się newsy o nowej odsłonie Ace Combat, jednak mając w pamięci moje ostatnie podejście do tego tego gatunku gier, nie zaintersowałem się nią zbytnio. Jak to jednak mawiają – skoro przyszło, żal nie wypróbować. Tak zniknąłem na kilka dni.

W dzisiejszych czasach o dobry symulator lotów jest ciężko. Takie tytuły praktycznie się nie pojawiają. Szkoda, bo ten gatunek był całym silnikiem napędowym także dla wszelkiej maści kontrolerów, które dostępne były w sklepach. Zastanawia zatem co było przyczyną zniknięcia tych gier – brak gier, bo nie było kontrolerów, czy brak kontrolerów powodował brak gier? Tak czy inaczej, Ace Combat 7 udowadnia, że można wrócić po latach w chwale.

Witaj na pokładzie

W tego typu grach fabuła raczej nie stanowi głównego trzonu rozgrywki. Tym bardziej cieszy fakt, że autorzy podeszli do tematu poważnie i wciągając nas w konflikt utrzymują narrację na interesującym poziomie i odkrywanie jej jest naprawdę wciągające. Całość osadzona jest w 2019 roku w fikcyjnym świecie, gdzie na zachodzie znajduje się Federacja Osei a na wschodzie królestwo Erusei. Ta pierwsza postanawia wybudować windę kosmiczną i zabezpieczyć ją militarnie co prowadzi do konfliktu dwóch stron, a my jesteśmy w ten konflikt wciągnięci. Prosta fabuła szybko jednak zmienia się w political-fiction z wieloma personalnymi wątkami i zwrotami akcji.

Konflikt to nie tylko bitwy powietrzne

To także naloty na bazy przeciwników, osłanianie celów oraz walka z maszynami. Aresnał z jakim przyjdzie nam walczyć jest iście imponujący. Są tutaj współczesne, znane nam maszyny jak MiG-21 czy F-35 ale również jest spora dawka broni futurystycznej.

Nasz aresnał możemy również rozwijać i ulepszać w hangarrze sprawiając, że na niebie poruszają się prawdziwe monstra. Całość sprawia świetny rezultat chociaż wymaga od gracza odrobiny główkowania. Przed każdą misją należy bowiem zdecydować się na odpowiednią maszynę i uzbrojenie w zależności od celów, z jakimi przyjdzie nam się mierzyć,. Zupełnie inaczej wygląda rozgrywka podczas walki w gęstych chmurach czy burzy piaskowej a zupełnie inaczej podczas krystalicznie czystego nieba.

Musicie pamiętać, że Ace Combat 7 to tytuł typowo zręcznościowy więc o elementach symulacyjnych można zapomnieć. Gra ma bawić i to robi doskonale. Każda z misji czy każde starcie jest iście filmowe – efektowne, pełne latających tu i ówdzie rakiet. Nie ma chyba większej satysfakcji jak ominięcie lecącej na nas prosto rakiety. Pikowanie nad samą taflę morza by zaraz potem wznieść się nad chmury i skutecznie namierzyć swój cel.

PSVR!

Zupełnie osobną wisienką na torcie jest zestaw misji przygotowanych specjalnie pod PlayStation VR. Tutaj grafika jest z oczywistych względów słabsza, jednak poczucie imersji jest niebywałe. Latanie między przeciwnikami z możliwością rozglądania się w każdą stronę sprawia, że naprawdę można poczuć się jak wspomniany Maveric z TopGun. Jeżeli ktoś posiada okulary VR w domu, to wcale się nie zdziwię jak porzuci tryb fabularny na rzecz tego. Sam nie wiem ile godzin spędziłem w powietrzu z VRem na nosie.

Świetna – trudno tutaj coś krytykować

Strasznie chciałbym móc się do czegoś przyczepić. Ace Combat 7 jest grą rewelacyjną, nie wymagającą od gracza za wiele na wejściu ale za to dającą masę dobrej zabawy. Cieszę sie, że seria powrociła i to w tak znakomitym stylu. Dopracowana graficznie, dźwiękowo, fabularnie i zwyczajnie dająca masę frajdy z rozgrywki. Czego chcieć więcej? Jeśli zawsze chciałeś się znaleźć za sterami odrzutowca, to nie musisz się więcej wahać. Kupuj w ciemno.

 

 

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!