Alcatraz w Blackout sprawia, że battle royale w Call of Duty to teraz zabawa na „małą” skalę. Czym rozgrywka różni się od tradycyjnego trybu?

Przyznam, że dla mnie najlepsze battle royale to to, w którym jest setka graczy i wszyscy trafiamy na ogromną wyspę. Kilkanaście minut przemykania pomiędzy budynkami czy krycia się w pobliżu drzew sprawia, że puls rośnie bardzo szybko, a końcowe minuty, kiedy zostajemy z garstką innych osób, to prawdziwy sprawdzian dla naszej koncentracji i opanowania.

Czytaj też: Pierwszy gameplay z Darkborn – gry w której to my jesteśmy „tym złym

To, że jednak mi najbardziej odpowiada taka forma zabawy, nie znaczy, że jest ona idealna. Twórcy eksperymentują z formułą i dobrze, bo może się okazać, że w końcu uda się wymyślić coś jeszcze lepszego, niż „standardowe” battle royale. Taką kolejną próbą jest nowa mapa trybu Blackout w ostatnim Call of Duty: Black Ops 4. Deweloperzy postanowili wykorzystać kilka starszych assetów i znacznie je rozbudować. Co im wyszło?

Alcatraz aktualnie dostępne jest tylko na PlayStation 4. Posiadacze Xboksa One oraz PC otrzymają tę mapę dopiero 9 kwietnia. Nowa wersja Alcatraz to tak naprawdę przeróbka mapy Mob of the Dead z Call of Duty: Black Ops 2. Więzienie, na którym dzieje się akcja gry mogliśmy zobaczyć również w trybie Zombie w Call of Duty: Black Ops 4.

Przerobiona lokacja jest większa od swojego pierwowzoru. Gracze mają teraz do dyspozycji budynki znajdujące się wokół więzienia, lecz wciąż nie można powiedzieć, że jest to lokacja tak duża jak poprzednia mapa. Starcia są bardziej kameralne, a ponadto… grać tutaj może tylko czterdzieści osób.

Rozgrywka w tym miejscu dostępna jest tylko w grupie czterech osób. Gracze mogą się odradzać do pięciu razy, po trzydziestu sekundach od śmierci. Sporo zatem tutaj żywych graczy… A co z nieumarłymi? Tych jest mniej niż standardowo można odnaleźć w trybie Zombie. Są one raczej małym urozmaiceniem, które tylko trochę może skomplikować naszą sytuacją.

Czym byłaby jednak lokacja z trybu Zombie bez broni umieszczonych na ścianach? Twórcy przenieśli to rozwiązania i umieścili w nowej-starej lokacji. Te bronie są zawsze w tym samym, więc sprawia to, że już na początku gry możemy mieć pewną strategię na to, co zrobimy dalej. Co ciekawe, bronie „ze ściany” odnawiają się co trzydzieści sekund.

Czytaj też: Rage 2 na Nintendo Switch – deweloperzy dalej nie zmienili zdania

Źródło: kotaku.com

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!