WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Rozrywka

„Anthem ze smokami”, czyli wątpliwości co do jakości Dragon Age 4

Co sądzicie o serii Dragon Age? Ta jest już z nami całe 10 lat, bo Dragon Age: Początek trafił do nas w 2009 roku, podbijając serca nie tylko fanów dzieł BioWare, ale też żądnych solidnego RPG graczy. Niestety kolejne odsłony nie spotkały się już z takim ciepłym przyjęciem – dwójki lepiej nie komentować, a trójki… no cóż, powiedzieć, że nasz Wiedźmin 3 ją stłamsił na polu licznych porównań, to jak nic nie powiedzieć. Najgorsze jest z kolei to, że Dragon Age 4 może nie przywrócić tej marce świetności, bo nawet pracownicy nazywają go podobno „Anthemem ze smokami”.

Wiemy to z opracowania Jasona Schreiera z Kotaku, który po ujawnieniu tego, co stało za produkcją Anthem, zainteresował się doskonale znaną marką BioWare. Z uzyskanych przez niego informacji wynika, że jej pierwsza część została odwołana w 2017 roku, aby pracujących nad nią deweloperów odesłać do prac nad Anthem. Jej wielkość nie miała dorównywać Inkwizycji, ale miała oferować skondensowaną zabawę z naciskiem na wybory gracza, który trudniłby się głównie szpiegowaniem, organizowaniem napadów i wykonywaniem misji. Ta wizja była podobno „bardzo fajna”, a jej odwołanie doprowadziło do odejścia kluczowych członków zespołu.

Obecnie Dragon Age 4 jest niestety tym, co znienawidziło już wiele graczy – skupionej na aspektach sieciowych produkcji na bazie technologii oraz kodu Anthem. Wprawdzie ta odsłona ma koncentrować się na zabawie dla jednego gracza, ale wieloosobowe elementy będą z pewnością obecne w postaci misji, czy specjalnych wydarzeń w zależności od skumulowanych decyzji wszystkich graczy w grze. Wizja ta jest jednak nadal za mgłą i jak to opisał anonimowy pracownik BioWare:

Mają wiele pytań bez odpowiedzi. Poza tym wiem, że [Dragon Age 4 – dop. red.] zmieni się pięć razy w ciągu najbliższych dwóch lat.

Sama gra stoi też pod znakiem zapytania, ponieważ EA nadal chce ratować Anthema i przenosi deweloperów z Dragon Age 4 właśnie na ten tonący statek.

Czytaj też: Battle Royale w świecie rzeczywistym planem anonimowego milionera

Źródło: Kotaku