WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Publicystyka

Anulowałem wylot do Włoch. Czy udało mi się odzyskać pieniądze?

Koronawirus miesza w planach osób z całego świata. Na początku marca miałem zaplanowany wylot do Bolonii i z powodu szalejącego wirusa postanowiłem go anulować/przełożyć. Czy mi się to w pełni udało?

To nie pierwszy raz, kiedy nagle muszę anulować rezerwację. Wcześniej w połowie 2019 roku miałem nagłą operację wyrostka – dokładnie w dniu wakacji. Wtedy udało mi się dogadać ze wszystkimi i praktycznie nie straciłem na tym ani złotówki. Była to jednak wycieczka w Polskę. Czy w przypadku wycieczki zagranicznej jest podobnie?

Loty Ryanair

Zacznijmy od lotów. Miałem je wykupione w Ryanair – trasa Wrocław – Bolonia i w drugą stronę. Firma oczywiście nie oferuje żadnej rekompensaty dopóki lot nie zostanie odwołany, nie miałem też wykupionego ubezpieczenia. Co więc można zrobić? Są dwie opcje – albo liczenie na anulowanie lotu albo przebookowanie lotu. Wcześniej miałem już zrobioną odprawę, więc musiałem zadzwonić na infolinię. To jednak kosztuje – 2,49 zł za minutę. Na szczęście szybko ktoś się zgłosił, anulował odprawę i mogłem przebookować lot.

Okazuje się to kompletnie nieopłacalne. Koszt przebookowania wyszedł mi za każdym razem drożej od dokonania nowej rezerwacji (ok. 1700 zł vs ok. 1500 zł), więc to kompletnie nie ma sensu. Byłem tym zdziwiony, ale czytając w sieci – jest to normalna praktyka. Co więc pozostaje? Liczenie na anulowanie lotu albo zgłoszenie się po zwrot podatku po wykonanych lotach. Niestety nic więcej z tym się nie da zrobić.

Hotel

Zarezerwowane miałem miejsce w Casa Artieri Bed & Breakfast. Rezerwacji dokonałem przez Booking i niestety, w momencie wybuchu epidemii była ona już bez możliwości darmowego anulowania i po pobraniu pieniędzy przez hotel. Skontaktowałem się jednak z właścicielami i całkowicie zrozumieli oni sytuację – zaproponowali voucher o wartości 400 euro do wykorzystania do końca listopada 2020 roku. Cała rezerwacja kosztowała mnie 588 euro (4 osoby) i różnica podobno poszła na opłaty poniesione przez hotel.

Uważam, że jest to świetne podejście ze strony właścicieli. Tak naprawdę nie musieli oni niczego zawracać i mogli się na mnie zwyczajnie wypiąć. A tak mają zadowolonego klienta, który na pewno do nich wróci pod koniec roku. Całkowicie rozumiem voucher na niższą kwotę i jestem z niego zadowolony. Oczywiście inaczej może to wyglądać w przypadku innych miejsc, ale warto próbować kontaktować się z właścicielami i rozmawiać – po drugiej stronie też są ludzie, którzy rozumieją całą sytuację.

Muzea

Jak zawsze zarezerwowane miałem wejścia do muzeów. Tym razem były to dwie atrakcje – Two Towers w Bolonii i Great Museum of the Cathedral of Florence. W jeden dzień miałem zamiar pojechać do Florencji (40 minut pociągiem) i tam koniecznie trzeba zobaczyć to miejsce – z racji kolejek warto dokonać wcześniejszej rezerwacji.

Two Towers bez problemów zwróci pieniądze – trafią one na kartę w czasie do dwóch tygodni. Natomiast Great Museum of the Cathedral of Florence nie zwróci pieniędzy. Rzeczywiście w regulaminie i na stronie jest o tym mowa, cytując:

TICKETS CANNOT BE CANCELED NOR MODIFIED, AND ARE NOT REFUNDABLE unless the monuments remain closed for the whole period of validity of the ticket.

Co ciekawe bilet jest waży 72 godziny po wejściu i do 30 dni od momentu wybranej daty. Oznacza to, że jeśli nawet zamkną Wam muzeum w wybranym dniu, a będzie otwarte później to nie otrzymacie zwrotu pieniędzy. Nie jest to zbyt dobre podejście, w szczególności przy wycieczce jednodniowej. Szkoda, że placówka stosuje takie rozwiązanie – nawet w Polsce się z czymś takim nie spotkałem.

Podsumowanie

Na całym anulowaniu wyszedłem stratny ok. 2550 zł na cztery osoby. Należy tutaj pamiętać, że kolejne 400 euro mam do wykorzystania na rezerwację w wybranym miejscu – muszę to wykorzystać do końca listopada. Uważam jednak, że taka kwota nie jest warta ryzykowania, choćby minimalnego, zdrowia. Pamiętajcie, że nawet jeśli Wam nic się nie stanie, to koronawirusem po powrocie możecie zarazić babcię, dziadka czy innych członków rodziny. W przypadku starszych osób, czy osób np. leczonych onkologicznie, śmiertelność jest całkiem wysoka i wydaje mi się, że nawet najmniejsze ryzyko nie jest warte tych pieniędzy. Poza tym sama perspektywa 14 dni w izolatce również nie napawa optymizmem, w szczególności, jeśli macie własne firmy czy nie możecie ryzykować utraty pracy czy dłuższego czasu zwolnienia. Jeśli jednak zdecydujecie się na wylot to zapoznajcie się z informacją od GIS.

Dajcie znać w komentarzach, czy i Wy odwołaliście Wasze wycieczki i jak w Waszym przypadku wszystko się ułożyło.