Wygląda na to, że aplikacja Telegram doczeka się wkrótce aktualizacji, dzięki której zacznie chronić tożsamość protestujących w Hongkongu w najbliższych dniach. 

Czytaj też: Znamy 50,5-miliardowe plany Ministerstwa Obrony Japonii

Nadchodząca funkcja ukryje numery telefonów użytkowników, aby uniemożliwić władzom wyszukiwanie osób uczestniczących w czatach grup protestujących. Protestujący w Hongkongu używają go do dzielenia się informacjami o miejscu, w którym organizują demonstracje, do przekazywania kodów dostępu do budynków, w których mogą się ukryć oraz do informowania innych o tajnych policjantach.

Założyciel Telegramu, Pavel Durov, ujawnił nawet krótko po rozpoczęciu protestów kilka miesięcy temu, że jego sieć została zaatakowana przez atak DDoS. Większość adresów IP osób atakujących pochodziła z Chin. Ponieważ każdy może dołączyć do czatów grupowych, protestujący uważają, że władze infiltrują ich rozmowy i przesyłają duże ilości numerów telefonów, aby dowiedzieć się, kto jest kim. Gdy aplikacja dopasuje numer do nazwy użytkownika w grupie, organy mogą zażądać informacji o swojej prawdziwej tożsamości od swojego operatora komórkowego.

Źródło Reutersa podało, że Telegram znalazł dowody na to, że władze zastosowały tę metodę, ale nie jest jasne, czy pozwoliło im to z powodzeniem zidentyfikować i zlokalizować protestujących – i czy doprowadziło to do któregokolwiek z 900 powiązanych z tym aresztowań.

Czytaj też: Wiemy kiedy iPhone 11 trafi do sklepów

 Źródło: Engadget

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej