Pentagon stworzył nowe biuro ds. UFO. Czym zajmą się jego pracownicy?

Jak wynika z informacji zebranych przez NBC, Pentagon uruchomił biuro, które zajmie się badaniami poświęconymi obserwacjom UFO. Nie wszyscy będą jednak zadowoleni z takiej decyzji.

Jest ona pokłosiem uchwalonej w grudniu ustawy National Defense Authorization Act. W jej ramach nawoływano do stworzenia struktury organizacyjnej zajmującej się niezidentyfikowanymi zjawiskami powietrznymi. Konieczność podjęcia takich działań jest po części następstwem materiałów uwiecznionych przez przez amerykańskich pilotów, którzy mieli kontakt z niezwykle zachowującymi się obiektami. Poruszały się one tak, jakby łamały obowiązujące prawa fizyki.

Czytaj też: Czas na nowe informacje o UFO. Ujawnione zostaną 3 terabajty danych

Reklama

I choć mogłoby się wydawać, że wszelkiej maści zwolennicy teorii spiskowych będą zadowoleni z takiego obrotu spraw, to części z nich nie podobają się działania Pentagonu. Dlaczego? Ich zdaniem niechęć wynika z faktu, iż wojskowi najprawdopodobniej nie ujawnią całej prawdy, na jaką natrafią w czasie swoich analiz.

Biuro poświęcone obserwacjom UFO będzie zarządzane przez Pentagon

Jeśli chodzi o potencjalne wyjaśnienia dotyczące obserwacji tajemniczych obiektów, to jest ich co najmniej kilka. To najbardziej elektryzujące zakłada oczywiście udział pozaziemskich cywilizacji, które w jakimś celu odwiedzają naszą planetę. Pod uwagę bierze się również występowanie nieznanych jeszcze nauce zjawisk, np. wyładowań, które wydają się łamać prawa fizyki. Nie można też zapominać o scenariuszu, w którym jedno z mocarstw (na przykład Chiny) dysponuje technologią, o jakieś się nam nie śniło.

Czytaj też: Profesor z Uniwersytetu Stanforda twierdzi, że prowadził analizy fragmentów z katastrof UFO

Grupowa powołana w celu wyjaśnienia tej tajemnicy będzie nazywała się Airborne Object Identification and Management Synchronization Group (AOIMSG). Biuro ma „synchronizować wysiłki w całym Departamencie i szerszym rządzie USA w celu wykrycia, identyfikacji i przypisania obiektów zainteresowania w przestrzeni powietrznej specjalnego przeznaczenia, a także oceny i łagodzenia wszelkich związanych z tym zagrożeń dla bezpieczeństwa lotów i bezpieczeństwa narodowego”. Tak przynajmniej twierdzą amerykańscy urzędnicy.