Realia Star Wars na morzu są coraz bliżej, ponieważ amerykańska marynarka wojenna ujawniła swoje plany co do umieszczenia broni laserowej HELIOS na pokładzie niszczyciela rakietowego (Arleigh Burke) kierowanego do Floty Pacyfiku do 2021 roku. 

HELIOS pochodzi od skrótu High Energy Laser with Integrated Optical-dazzler and Surveillance (Laser o Wysokiej Energii ze Zintegrowanym Systemem Oświetlającym Optycznie i Systemem Nadzoru), a w wykorzystaniu typowo-militarnym będzie miał głównie dwa zadania – podsmażać wrogie statki i drony. Za stworzenie tego lasera odpowiada Lockheed Martin, które zgarnęło 150 milionów dolarów za dostarczenie jednego egzemplarza do testów na terenie Nowego Meksyku i jednego właśnie na podkład wspomnianego niszczyciela.

Sam laser HELIOS jest tak naprawdę systemem laserowym o mocy 60-kilowatów, co oznacza, że ​​jest w stanie np. spalić doszczętnie małe motorówki, podpalić bezzałogowe statki powietrzne, czy „oślepić” czujniki elektrooptyczne UAV, uszkadzając je i uniemożliwiając im wykonywanie misji. HELIOS posiada też możliwości wywiadowcze, obserwacyjne i rozpoznawcze na dalekie odległości. Poniżej podrzucam nagranie z działania innej broni laserowej:

Chociaż LockMart nie wyjaśnia szczegółów, możemy przypuszczać, że system celowania dla broni laserowej jest prawdopodobnie zdolny do powiększenia cyfrowego o wysokiej rozdzielczości i dużej mocy, pozwalając statkowi wyposażonemu w niego na dokładne obserwowanie pobliskich zagrożeń. Ważne jest też to, że HELIOS jest w teorii zdolny do wyprowadzenia nieograniczonej liczby strzałów przy użyciu pokładowych systemów generujących energię.

Czytaj też: W taki oto sposób okręty amerykańskiej marynarki wystrzeliwują torpedy we wrogie statki podwodne

Źródło: Popularmechanics

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej