Przekroczyliśmy kolejną granicę wytrzymałości Ziemi. Tym razem chodzi o chemię

chemia-granica-wytrzymalosci-planety

Zapewne kojarzycie freon wykorzystywany w roli chłodziwa czy benzynę z domieszką ołowiu – obie substancje okazały się niezwykle szkodliwe dla nas i naszego środowiska i zostały zakazane. Nie oznacza to jednak, że przestaliśmy korzystać ze wszystkich, potencjalnie niebezpiecznych substancji chemicznych. Problem polega na tym, że produkujemy tak dużo nowych, syntetycznych związków chemicznych, że nikt nie nadąża z ich kontrolowaniem.

Do takiego wniosku doszedł międzynarodowy zespół naukowców kierowany przez Johana Rockströma i Willa Steffena. Zespół ten nie zajmuje się tylko i wyłącznie badaniem syntetycznej chemii. Naukowców o wiele bardziej interesują granice wytrzymałości naszej planety. W 2009 r. stworzyli oni listę tzw. dziewięciu granic planetarnych, czy też właśnie listę granic wytrzymałości naszej planety. Lista ta określała bezpieczny poziom w dziewięciu obszarach rozwoju naszej cywilizacji. Przekroczenie którejś z nich, zdaniem naukowców sprowadza zagrożenie na ziemski ekosystem, który przestaje być zrównoważony i nie jest w stanie zapewnić nam stabilnych warunków do dalszego rozwoju.

Sześć lat po stworzeniu tej listy, ci sami naukowcy ogłosili, że ludzkość przekroczyła już cztery granice: dopuszczalny poziom emisji gazów cieplarnianych, zmian klimatycznych, gospodarowania gruntem oraz tempo, w jakim wymierają ziemskie gatunki roślin i zwierząt.

Teraz Rockström i Steffen ogłosili przekroczenie kolejnej granicy związanej z produkcją chemiczną

Na przestrzeni ostatnich 70 lat, produkcja chemiczna wzrosła mniej więcej 50-krotnie. Zdobywamy coraz więcej wiedzy, tworzymy coraz nowsze substancje, które nigdy wcześniej nie występowały w naturze i korzystamy z nich sobie w najlepsze. Część z nich trafia oczywiście do środowiska, zanieczyszczając wodę i glebę. Najgorsze w tym wszystkim jest to – zdaniem Rockströma i Steffena, że nowe, syntetyczne substancje tworzone są w takim tempie, że absolutnie nikt nie nadąża z ich kontrolowaniem. Sprowadza się to do tego, że właściwie nie wiemy, czy któryś z tych nowych związków chemicznych nie jest niezwykle niebezpieczny – dla środowiska czy też dla naszego gatunku.

Czytaj również: 10 codziennych substancji, które można przedawkować

Naukowcy doszli do takiego wniosku po przeprowadzeniu metaanalizy dostępnych badań dotyczących opracowywania nowych substancji chemicznej. Na podstawie tych danych oszacowali tempo powstawania nowych substancji i porównali je z możliwościami ich badania pod kątem bezpieczeństwa dla ludzi i środowiska. Wynik? Przy obecnych zasobach, kontrola nowych substancji chemicznych produkowanych w obecnym tempie jest po prostu niemożliwa. Jest ich po prostu za dużo.

Rosnące tempo produkcji oraz liczby nowych substancji przekracza nasze możliwości, jeśli chodzi o ich kontrolowani

– piszą autorzy.

Niewykluczone więc, że za kilka, kilkanaście czy też kilkadziesiąt lat okaże się, że niektóre związki chemiczne, z których korzystamy dzisiaj, są niezwykle niebezpieczne, ale nikt o tym aktualnie nie wie. Autorzy apelują oczywiście o zmiany w przepisach dotyczących produkcji chemicznej i zmianę modelu na tzw. obieg zamknięty, w którym jak najwięcej chemicznych substancji poddawanych jest nieustannemu recyklingowi – dzięki temu na pewno o wiele łatwiej moglibyśmy je kontrolować.

Propozycja ta jednak to kolejny pomysł świata naukowego, który prawdopodobnie nie spotka się ze zbyt dużym zainteresowaniem ze strony sektora przemysłowego. No, chyba że uda się nim zainteresować np. ONZ, która ma na swoim koncie kilka udanych interwencji w kwestii zakazywania niebezpiecznych substancji chemicznych.