Zapewne znakomita większość Was niespecjalnie kojarzy wyścigi Carrera Panamericana na granicy Meksyku i nie ma w tym nic dziwnego. Jego początki sięgają 1950 roku, a koniec… 1955 roku, kiedy to zdecydowano, że jest za bardzo niebezpieczny, żeby go kontynuować. Jednak w przeciągu tych pięciu lat zdobył tak dużą popularność, że teraz jego uczestnicy są bohaterami niektórych wywiadów i nie inaczej jest z właścicielem Chevy 210 z 1953 roku. 

Czytaj też: Fenomenalna replika wartego miliony Aston Martin DB4 GT Zagato do kupienia

Reżyser Drew Sidaris postanowił obrać zupełnie niestandardową wtedy ścieżkę wyboru samochodu pod wyścig i zamiast na świetnie sprawdzające się Porsche i Mercedesy-Benzy, postawił na coś ze stajni Chevroleta. Sidaris zdecydował, że zamiast wydawać mnóstwo pieniędzy na coś takiego jak 911, zmusi starego Chevy 210 do przekroczenia swoich limitów. I to cztery razy.

Nie jest to jednak aż taki kawał dziadostwa. Ten model mógł pochwalić się klatką, fotelami wyścigowymi, czy uprzężami, a przede wszystkim 5-litrową R6 z autobusu szkolnego i bardzo długą przekładnię, która nadal gwarantuje rozpędzenie się do nawet 130 km/h. Teraz ten egzemplarz Chevy 210 przypomina Sidarisowi o latach młodości i zgarnia uznanie na imprezach charytatywnych, na które właściciel często z nim zagląda.

Czytaj też: BMW przygotowało specjalną edycję M5 na 35-lecie

Źródło: Road and track

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej