Ciekawe wynalazki powstają zazwyczaj wtedy, kiedy pod lupę bierze się przedmioty codziennego użytku. Jednym z nich jest coś tak prozaicznego, jak słomka, której używamy bez większego zastanowienia… co później odczuwa samo środowisko. Jednak na to rozwiązanie znalazł start-up z Singapuru swoim Chew.

Zacznijmy może od tego, że w samych Stanach Zjednoczonych słomki stają się jednym z najbardziej uciążliwych odpadów. Stąd też pomysł na Chew, czyli słomkę wielokrotnego użytku, która może towarzyszyć Wam do końca życia, choć zapewne nie znajdzie się wielu ludzi, którzy pod ręką będą nieustannie nosić swój „zestaw małego siorbacza”. W mieszkaniu jest to może i użyteczne, ale stali bywalcy kin, barów, czy fastfoodów raczej nie będą nosić jej przy każdym wyjściu. Inaczej myśli jednak 537 darczyńców, którzy w kampanii na Kickstarterze uzbierali już 20637$ z wymaganych 14568$.

Chew na tle innych słomek wielokrotnego użytku wyróżnia się dwoma elementami. O ile aluminiowa „podstawa” jest często spotykana, to trudno znaleźć przy nich silikonowy ustnik, który zapewnia nie tylko komfort, ale również wysoką wytrzymałość, będąc jednocześnie prostym do przetworzenia. A co po skończeniu napoju? Wtedy do gry wchodzi swoiste etui na dwie rurki, które posiada na spodzie niewielkie dziurki, za pośrednictwem których pozbywamy się resztek cieczy. Do tego przydaje się dołączane „kółeczko”, które służy po prostu do kręcenia całym zestawem na palcu, wytwarzając siłę odśrodkową.

W sprzedaży Chew z jedną słomką, czterema ustnikami, wyciorem i instrukcją obsługi ma kosztować 35$. Jeśli zastanawiacie się, kto to kupi, to wkrótce możemy być do tego zmuszeni, ponieważ Parlament Europejski może przepchnąć ustawę o zakazaniu jednorazowych słomek.

Czytaj też: Minister ds. cyberbezpieczeństwa w Japonii nigdy nie korzystał z komputera

 Źródło: Kickstarter

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej